Wciąż nie wiadomo, gdzie w przyszłym sezonie zagra Pedro. Negocjacje z Manchesterem United znacznie się przeciągają, a po dużym zamieszaniu z zawodnikiem w roli głównej przy okazji spotkania z Sevillą nie jest już nawet jasne oficjalne stanowisko klubu i samego piłkarza w kwestii ewentualnego transferu.
Faktem natomiast jest to, że sposób, w jaki obecnie Kanaryjczyk traktowany jest przez klub i sztab trenerski, zdecydowanie nie podoba się drużynie. Pozostali gracze nieprzychylnie odnoszą się do ostatnich wypowiedzi przedstawicieli Barçy. Uważają oni, że wychowanek Blaugrany zasłużył na znacznie lepsze traktowanie, a jego wola odejścia powinna zostać uszanowana. Napięcie w zespole wywołała przede wszystkim decyzja Luisa Enrique o posadzeniu Pedro na ławce rezerwowych w spotkaniu z Sevillą. Jedne źródła twierdzą, że to sam zawodnik nie chciał grać, bojąc się ewentualnego urazu, inne natomiast podają, że była to wyłącznie decyzja trenera, która w żaden sposób nie została uzasadniona. Hiszpanowi, a także innym piłkarzom nie spodobały się również słowa Roberta Fernándeza, o czym pisaliśmy tutaj.
Głównym problemem, który uniemożliwia przejście Pedro do Manchesteru United, są kwestie finansowe. Barça twardo stoi na stanowisku, że odda swojego zawodnika jedynie w przypadku wpłacenia od ręki klauzuli jego odejścia, wynoszącej 30 mln euro. Oferta Czerwonych Diabłów natomiast, mimo że łącznie opiewa na tę kwotę, część rozliczenia przewiduje jednak w postaci zmiennych, na co kataloński klub nie chce się zgodzić.
Bez względu na to, gdzie leży prawda na temat atmosfery w zespole, zamieszanie wokół Pedro na pewno nie pomaga drużynie w spokojnych przygotowaniach do spotkań o Superpuchar Hiszpanii. Klub ma kilkadziesiąt godzin na znalezienie wyjścia z tej sytuacji, by nie przerodziła się ona w otwarty konflikt, który zagrozi całej ekipie i odbije się na grze w dwumeczu z Athletikiem.
Komentarze (118)