Kilka dni przed wyborami Toni Freixa okazał swój optymizm i z nadziejami patrzy na datę 18 lipca, kiedy to socios udadzą się do urn, aby wybrać nowego prezydenta FC Barcelony.
– Myślę, że to my jesteśmy faworytami. Takie mam odczucie wszędzie, gdzie chodzimy i wyjaśniamy nasz program. Naprawdę mam odczucie, że faworytami jesteśmy my. Pozostaje kilka dni kampanii i podchodzimy do końcówki z maksymalnymi szansami na zwycięstwo. Mamy ogromne nadzieje na sukces – zapewniał Toni Freixa.
– Wyrażamy swoje zadowolenie z dostarczenia 3289 podpisów. Wiele nas to kosztowało. Indywidualnie chodziliśmy do każdego socio i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego osiągnięcia. Jedynie 7% zebranych podpisów było nieważnych, co jest najlepszym wynikiem spośród wszystkich kandydatów. Większość nieważnych podpisów miała związek z nieprawidłowym numerem socio bądź brakiem posiadania wymaganej liczby lat jako socio – wyjaśnił kandydat na prezydenta.
– Praca przy zbieraniu podpisów wzmocniła tę kandydaturę. Poprosiliśmy tylko o 15000 kart do głosowania, ponieważ szukaliśmy maksymalnej wydajności przy minimalnej inwestycji. Nasza praca demonstruje profil i rygor tej kandydatury. Nie liczyliśmy na wsparcie żadnej instytucji ani żadne wsparcie medialne – jasno zaznaczył Freixa.
Na koniec Freixa odniósł się do zachowania Josepa Marii Bartomeu, który jako jedyny z kandydatów nie wziął udziału w przeprowadzonej przez TV3 debacie prezydenckiej: – debata jest jednym z elementów kampanii. Jeżeli kandydat nie chce wziąć w niej udziału, socios wyciągną własne wnioski z możliwości tego kandydata do stawiania czoła sytuacjom. Kampania jest na tyle długa, że każdy może pokazać, jaki jest.
Komentarze (39)