Wczoraj minęło dokładnie dziesięć lat od pierwszego finału Leo Messiego w barwach swojego kraju. Do tej pory crack z Rosario czterokrotnie brał udział w finałowych spotkaniach różnych międzynarodowych turniejów. Jutro, w piątym tego typu starciu, na jego drodze stanie reprezentacja Chile, dowodzona przez Claudio Bravo.
2 lipca 2005 roku Messi po raz pierwszy dotarł z Argentyną do finału międzynarodowego turnieju. Uczynił to z młodzieżową reprezentacją U-20 na mistrzostwach świata w Holandii. W ostatnim meczu Albicelestes pokonali Nigerię 2:1 po dwóch golach Messiego z karnych. Leo został najskuteczniejszym strzelcem turnieju z sześcioma trafieniami oraz został wybrany najlepszym graczem całych rozgrywek.
Kolejny finał z udziałem Messiego miał miejsce na Copa América w 2007 roku. Wówczas Leo grał już w seniorskiej drużynie narodowej, lecz wciąż odgrywał w niej drugoplanową rolę. W półfinale przeciwko Meksykowi (3:0) napastnik Barçy popisał się piękną bramką, lecz w samym finale jego drużyna uległa Brazylii aż 0:3 (jednego z goli zdobył Dani Alves – ówczesny gracz Sevilli).
Rok później na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie Leo był już znacznie istotniejszym piłkarzem dla swojej reprezentacji. Przypomnijmy, że sezon ligowy 2007/08 Barcelona zakończyła na trzeciej pozycji w tabeli (za Realem i Villarrealem), dlatego była zmuszona wziąć udział w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, w których spotkała się z Wisłą Kraków. Udział Leo Messiego w Igrzyskach uniemożliwiałby mu grę w tych spotkaniach, dlatego początkowo Barça niechętnie rozpatrywała wyjazd swojej gwiazdy do Pekinu. Ostatecznie klub postanowił, że to sam zawodnik podejmie decyzję i jeżeli wyrazi chęć wyjazdu do Chin, wówczas FC Barcelona puści go na międzynarodowy turniej. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ Leo wrócił do stolicy Katalonii ze złotym medalem. W finale Argentyna pokonała Nigerię 1:0 po golu Di Maríi i asyście Messiego. W całym turnieju Lionel strzelił dwie bramki oraz zanotował trzy asysty.
Ostatni finał to oczywiście brazylijski mundial z 2014 roku, gdzie Albicelestes zmierzyli się z Niemcami. Choć podopieczni Alejandro Sabelli mieli wiele okazji na strzelenie gola Neuerowi (stuprocentowe okazje Higuaína czy Palacio), to jednak w regulaminowym czasie gry kibice nie oglądali żadnego trafienia. W dogrywce radość wszystkich Niemcom dał Götze, który pokonał bezradnego Romero. Messi musiał przełknąć jedną z najbardziej gorzkich pigułek w swoim życiu. Kolejna okazja na wystąpienie w finale najważniejszych międzynarodowych rozgrywek może nadarzyć się najwcześniej dopiero za trzy lata na turnieju w Rosji.
Jutro Leo przystąpi w sumie do swojego piątego finału w barwach reprezentacji Argentyny i do drugiego takiego meczu w Copa América. Choć na tym turnieju FC Barcelonę reprezentuje także Claudio Bravo, to zdecydowana większość (o ile nie wszyscy) kibiców Barçy trzyma kciuki za to, aby nie powtórzył się czarny scenariusz z mistrzostw Ameryki Południowej z 2007 roku i tym razem to Leo u boku Javiera Mascherano mógł świętować zdobycie mistrzowskiego tytułu.
Komentarze (55)