Od zera do bohatera - niesamowita historia Aleixa Vidala

Jakub Piasek

25 czerwca 2015, 10:05

Sport

525 komentarzy

Barcelona będzie mogła od stycznia korzystać z usług niezniszczalnego piłkarza. Aleix Vidal pokonał wszystkie przeszkody, jakie stoją na przysłowiowej drodze od zera do bohatera. Jego historia wydaje się wyjęta z filmowego scenariusza. Początkowe odrzucenia i niepowodzenia w klubach takich jak Barça, Real, Espanyol czy nawet Rapid Ibiza nie przeszkodziły mu w odniesieniu końcowego sukcesu. Teraz, jako gwiazda, wchodzi frontowymi drzwiami do drużyny tricampeones.

Minęło 21 lat od kiedy Vidal postawił swoje pierwsze kroki na murawie w drużynie Diver. Jako 4-latek występował w szkółce piłkarskiej w miejscowości Valls, gdyż w jego rodzinnym Puigpelat nie było drużyny futbolowej. Odległość pomiędzy tymi miejscowościami jest niewielka. Młodego zawodnika wspierał tata, który zawsze towarzyszył mu w dziesięciominutowej drodze na boisko. Nie było więc przeszkód, aby Aleix rozpoczął swoją przygodę z piłką.

W EF Valls pokazał się jako bardzo obiecujący gracz. Dwa tygodnie spędzone na testach w Barcelonie wystarczyły, aby przyjąć Vidala do drużyny Alevin A. Wszystko odbyło się bezproblemowo. Początki okazały się przyjemne, trudności zaczęły pojawiać się jednak już na początku presezonu.

Sergi Lobera, odkrywca Aleixa, oddał go w ręce Xaviego Llorensa, trenera Infantil B. Była to pierwsza przeszkoda, którą napotkał młody zawodnik. W drużynie z Jordim Albą i Víctorem Rodiguezem (obecnie Elche) występował na pozycji dziewiątki. Vidal nie dał rady przebić się wtedy do składu. W połowie sezonu krążyły plotki, że piłkarz nie pozostanie na dłużej. Był mały i nie przekonywał. Nie otrzymał również żadnych wyjasnień.

Zawodnik wrócił do Puigpelat, aby grać w szkółce piłkarskiej Veteran Camrils. Ramon Llobet doprowadził go z powrotem do formy i pozwolił mu stać się drugim, za Guillemem Creusem, najlepszym strzelcem w lidze w kategorii infantil. Forma dopisała mu również na letnim turnieju Cerdanya Cup, gdzie dostrzegł go Manolo Romero (skaut Realu Madryt w Katalonii). Postanowił wziąć go do szkółki Królewskich w Nàstic.

Przybycie do Realu Madryt

Zawodnik miał kłopot z mieszkaniem. W ośrodku przy szkółce nie było już wolnych miejsc. Aleix trafił więc do internatu przy szkole Colegio Internacional SEK. Wymagano w nim od uczniów mundurków, a surowe reguły szkolne nie pozwalały na piłkarskie życie. W szkółce Królewskich Vidal zaczął grać bardziej na skrzydle, choć wcale nie było to dla niego łatwe. Był jednak podstawowym zawodnikiem w finale Pucharu Króla kadetów w zespole dowodzonym przez Daniego Parejo.

Z drużyną z Bernabéu Vidal związał się trzyletnim kontraktem. Pewnego razu, kiedy jechał z ojcem samochodem w okolicach Lleidy, zadzwonili do niego włodarze Colegio International SEK. Okazało się, że nie pozwolili oni Vidalowi na pozostanie w internacie, gdyż jak uznali, nie interesuje go nauka. – Przyszedłem tutaj grać w piłkę, a nie się uczyć – odpowiadał Aleix. Władze Colegio okazały się jednak zbyt surowe. Vidal nie miał odrobiny swobody, która jest niezbędna w rozwoju młodych sportowców. 

Praca 16-latka

Vidal ponownie trafił pod skrzydła Ramona Llobeta. Znów trenował z drużyną Veterans Cambrils. Wybrał się wtedy na pięciodniowe testy do Rapidu Ibiza, gdzie jednak zdecydowano, że go nie zakontraktują. Na ratunek przyszła drużyna z Reus. Po tym burzliwym okresie nastąpiła nieco spokojniejsza epoka w jego życiu. Marzeniem Aleixa wciąż był profesjonalny futbol. Na tym etapie jednak musiał szukać innych rozwiązań na przyszłość – miał 16 lat, pracował w drukarni i uczył się do zawodu elektryka.

Aleix był już bardzo blisko porzucenia swoich marzeń o grze w piłkę. Jego ostatnią szansą był właśnie zespół z Reus. Wtedy podczas swoich występów w lidze młodzieżowej spodobał się trenerowi pierwszej drużyny Naxto Gonzálezowi. Tym samym Vidal dostał się do hiszpańskiego trzecioligowca. Historia znów zaczynała nabierać rumieńców.

Espanyol, Grecja i …

Jako 17-letni zawodnik Vidal przeszedł już przez takie kluby jak Barça i Real Madryt. – Jeśli nie chcieli go w tych zespołach, musiał być jakiś powód – to zdanie, które Aleix musiał słuchać najczęściej. Jego potencjał pozwalał myśleć, że zostanie on zawodowcem, mimo że póki co raczej nic nie szło po jego myśli. Wtedy pojawiła się kolejna szansa – jedna z największych szkółek w kraju, Espanyolu Barcelona, postanowiła zapukać do jego drzwi. Młodego chłopaka nie trzeba było dwa razy namawiać.

Niestety tak jak w Madrycie i Barcelonie, pojawiły się problemy. Zespół Juvenil A Espanyolu miał już pełną kadrę na sezon i Aleix pozostał bez drużyny. Rozwiązaniem było wypożyczenie go do Damm prowadzonego przez Xaviego Torrijosa i uczestniczenie w rozgrywkach División de Honor (najwyższej lidze U-18 w Hiszpanii).

Podczas kolejnego presezonu, spędzonego już z Espanyolem B, Aleix otrzymał kolejny zimny prysznic. Został on wtedy zaangażowany w konflikt pomiędzy dyrektorem sportowym pierwszej drużyny Paco Herrerą a odpowiedzialnym za piłkę młodzieżową José Manuelem Casanovą. Herrera wyczuwał, że Vidal ma przyszłość w klubie. Casanova go odrzucił i postawił na swoim. 18-letni zawodnik został wypożyczony do Panathrakikosu – zespołu ze wschodniej Grecji, gdzie pierwszy raz Vidal zagrał na najwyższym poziomie rozgrywek w kraju.

… przygoda z Pobla de Mafumet

Pod koniec sezonu Espanyol B po raz trzeci zrezygnował z usług Vidala, który trafił do drużyny zależnej od Gimnasticu, grającego wtedy w Segunda División A – Pobla de Mafumet. Podpisał z nią kontrakt na dwa lata i nawet zadebiutował w pierwszym zespole, rozgrywając 11 minut przeciwko Rayo. Zrezygnowano jednak z opcji śledzenia postępów Aleixa w następnym sezon. Kolejny już raz…

Carlos Vidal, ojciec Aleixa, przypomina, że pomimo tak wielu ciosów od życia jego syn nie poddawał się. – Złe doświadczenia hartowały go. Wciąż szukał młodzieżówki drużyny z pierwszej lub drugiej ligi. Wierzyliśmy w niego. Był wystarczająco silny mentalnie, aby to znieść.

Kolejną drużyną na jego drodze okazała się Mallorca, a ściślej mówiąc jej rezerwy. Sprawdził się, ogrywał się, zyskiwał formę i odbył nawet kilka treningów z pierwszym zespołem pod okiem Michaela Laudrupa.

Almería na ratunek

Wreszcie pojawiła się konkretna oferta z drugiej drużyny Almeríi. Aleix mógł również wybrać grającą ligę wyżej drużynę Racingu de Ferrol, ale nie chciał wkraczać w zawodowy futbol w Segunda División. Aleixowi powoli wyczerpywał się margines nieudanych decyzji. Tym razem jednak Almería okazała się strzałem w dziesiątkę.

Pomimo przybycia do Almeríi B presezon spędził, grając w sparingach z pierwszą drużyną. Po drugim treningu szkoleniowiec Lucas Alcaraz zapytał prezydenta: – dlaczego najlepszy zawodnik w kadrze ma kontrakt w drugiej drużynie? Aleix zagrał w Almeríi B tylko jeden mecz, w którym zdobył dwa gole. Strajk LFP przerwał wtedy ligę, a najnowszy nabytek Barcelony nie pojawił się więcej w drugim zespole.

Alcaraz nauczył go, że powinien na boisku również bronić. Ponadto zapoznał go z podstawami taktyki. Przy okazji jednego z pierwszych treningów zdarzyło mu się zaspać i trener ostrzegł go: – nie rób tego więcej. Od tego czasu więcej się to nie zdarzyło. W Almeríi Aleix był szczęśliwy. Grał regularnie, drużyna awansowała do Primera División i można było spokojnie powiedzieć, że złe czasy w karierze zawodnika z Valls się skończyły. Jego ojciec radził mu: – jeśli mówią, że masz być na treningu na dziewiątą, bądź o ósmej. Carlos był zawsze po stronie syna. Od czasów Almeríi życie Aleixa nabrało barw. Później już była znana nam wszystkim historia – Sevilla, reprezentacja i głośny transfer do Barçy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (525)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy