Sergio Busquets: Jestem po to, aby dostarczać rozwiązania drużynie

Łukasz Lewtak

20 czerwca 2015, 17:51

El País

1310 komentarzy

Sergio Busquets udzielił wywiadu dla hiszpańskiego dziennika El País, w którym podsumował niezwykle udany dla Barcelony rok, zakończony zdobyciem trypletu. Zapraszamy do lektury.

El País: Co czytasz?

Sergio Busquets: Czytam niewiele. Czasem, jeśli ktoś mi poleci jakąś książkę, czytam ją. Czasami czytam też gazety. Skłamałbym, mówiąc, że nie czytam prasy sportowej, jednak robię to rzadko, ponieważ sam to przeżywam, doskonale wiem, co się dzieje i co się wymyśla. Często dodaje się różne informacje. Kiedyś mnie to denerwowało i wolałem na to nie patrzeć, ale teraz rozumiem, jak jest, skąd to się bierze i częściej zerkam.

Czy narzeczona spowodowała, że patrzysz na świat z innej perspektywy?

To zmienia sposób, w jaki rozumie się świat. Wcześniej żyłem futbolem przez 18 godzin dziennie. Teraz przychodzę do domu i myślę o innych sprawach, innych problemach. W takiej sytuacji częściej się uśmiechasz, patrzysz na wszystko z innej perspektywy, żyjesz bardziej zrelaksowany. W pewien sposób zapewnia to stabilność osobistą. Wiek, doświadczenie i wiedza, skąd to wszystko się bierze. Rzadziej się denerwujesz. Dobrze... nie na boisku.

Czy pierwsza połowa meczu z Berlinie jest najlepszą, jaką zagrałeś w życiu?

Nie, nie sądzę. Na pewno były lepsze.

Nie straciłeś żadnej piłki. Co to dla ciebie oznacza?

To oznacza, że nie grałem źle. Na pewno były lepsze mecze od tego w Berlinie, jednak nie umiałbym powiedzieć, które dokładnie. Posiadanie to jedna z moich obsesji podczas gry. Jeśli tracę piłkę, stwarzam problem drużynie. Tak więc nie mogę tego robić, jestem od tego, aby dostarczać rozwiązania. Moja pozycja jest skomplikowana.

Skąd bierzesz zdrowy rozsądek na boisku?

Myślę, że to jest we mnie. W życiu jestem taki sam. Staram się stosować zasady zdrowego rozsądku podczas gry. Myślę, że uczymy się tego w domu od małego.

Ángel Maria Villar poprosił, aby zapytać, co czuje zwycięzca trzech tytułów w jednym roku?

Towarzyszy ci wiele uczuć. Radość ze zwycięstwa jest niezmienna, nikt nie może ci jej zabrać. Kiedy przegrywasz, świat staje w miejscu. Jesteśmy piłkarzami. Czasami wolałbym być piłkarzem tylko wtedy, gdy trenuję lub gram, ale to niemożliwe. Żyję z tym każdego dnia.

Jesteś culé 24 godziny na dobę czy tylko przez kilka godzin dziennie?

Jestem culé zawsze, gdy o tym myślę. Czy to mnie wyróżnia? Nie wiem, myślę, że tak i nie. To powoduje, że czujesz, iż wszystko jest bardziej twoje, kiedy wygrywasz, jest lepiej, kiedy przegrywasz – gorzej. Jeśli dajesz mi wybór, chcę być culé 24 godziny na dobę.

Masz na koncie dwa tryplety. Jak to przeżywałeś?

Różnie. Myśleliśmy, że nikt nigdy już tego nie osiągnie. Walczysz o to każdego dnia i mierzysz się nie tylko z Realem, co by się nie mówiło. Grasz z Valencią, Atlético, w Champions League mierzysz się ze wszystkimi mistrzami wielkich lig, a na koniec pozostawiasz sezon do oprawienia w ramkę. Chcesz tylko więcej, więcej i więcej. Mamy zawodników o niewiarygodnej jakości, bardzo młody zespół i niepowtarzalną okazję wydłużenia tego w czasie. Wydaje mi się, że w finale Ligi Mistrzów po zejściu Alvesa, Mascherano i Iniesty żaden nasz zawodnik nie miał powyżej 30 lat. Marc jest bardzo młody, Ney, Jordi i reszta mają pomiędzy 23 a 28 lat. Z taką ekipą możemy wiele osiągnąć, jeśli będziemy jednością. Nie będziemy zdobywać trzech trofeów w każdym sezonie, nikt nie jest niezwyciężony, jednak mamy ogromny potencjał.

Jaka jest różnica między obecnym trypletem a tym z 2009 roku?

Ten ma większą wartość, ponieważ futbol ewoluował. Teraz rywale bardziej nas szanują, są lepiej przygotowani i wyczuwa się większy poziom trudności. Pierwszy tryplet był bardziej zaskakujący, byliśmy po dwóch latach bez żadnego trofeum. Teraz jest inaczej, czeka się na nas. Guardiola potrafił nas przekonać i zrewolucjonizować grę. Teraz to się nie wydarzyło, jednak mamy więcej wariantów.

A obecny Messi jest lepszy?

Tak, Messi poprawia się co roku. Zaszła również zmiana taktyczna, która posłużyła drużynie i jemu. W ostatnich latach grał jako „fałszywa dziewiątka” i to zaskakiwało rywali, ponieważ było więcej przestrzeni. Teraz, po wylądowaniu na skrzydle, rozbija obronę z tamtego miejsca i powoduje, że boisko staje się ogromne. Np. podaje diagonalnie do Alby, co jest spektakularne. Ponownie się odnalazł. Leo ewoluuje, a z nim robi to cała drużyna. Nie można go zatrzymać. Dlatego jest najlepszy.

A ty też ponownie się odnalazłeś?

Nie tak jak Leo. Zyskałem doświadczenie, w tym sensie tak, jednak nie w takim stopniu jak Leo.

Biegasz więcej czy mniej?

Spójrz na statystyki. Zawsze jestem w gronie trzech piłkarzy, którzy przebiegli najwięcej kilometrów. Wydaje się, że nie biegam dużo, ale jest inaczej. W finale Ligi Mistrzów najwięcej w zespole przebiegł Jordi, a ja byłem drugi. Nie jestem szybki, dlatego jeśli się poruszam, to po to, by poszukać pozycji. W finale najwięcej kilometrów przebiegł Pirlo, nie muszę mówić więcej.

Co się mówi w szatni po takim meczu jak ten w Berlinie?

Nie chcieliśmy nic mówić. Chcieliśmy świętować.

Harujesz dla innych?

Pracuję, aby dostarczyć rozwiązania drużynie. Leo także, chociaż w innym przypadku strzelałby więcej goli. Co roku byłby Pichichi. Dowodem na jego pracę dla zespołu jest rzut karny, który oddał Neymarowi w meczu z Córdobą. Jeśli każdy patrzy na siebie, nie wygrywa się trofeów.

Wśród kolegów oraz pracowników Barçy i federacji jesteś uważany za bardzo dobrego człowieka. Co ty na to?

Każdy, kto mnie nie zna i ogląda mnie na boisku, pomyślałby, że jest inaczej. Tak mnie wychowano. Urodziłem się tam, gdzie się urodziłem. Wychowałem się wśród dobrych ludzi. Na koniec lepiej się to przeżywa, ale nie chodzę z kwiatami w ręku.

Uważasz się za dziwnego piłkarza?

Nie, akceptuję, że jestem inny. Np. w dzisiejszym świecie dziwne jest nieposiadanie konta na Facebooku czy Twitterze, przyznaję to, jednak nie potrzebuję tego, aby być szczęśliwym. Nie jestem lepszy ani gorszy od nikogo.

Wyobrażasz sobie życie bez Xaviego?

Trudno to sobie wyobrazić. W reprezentacji to się już wydarzyło i to ułatwi sprawę. Trudno mi wyobrazić sobie szatnię bez Xaviego. Będzie dziwnie. Zostawiał coś każdego dnia, jego obecność jest znacząca. Przyjeżdża jako jeden z pierwszych. Zawsze mówił coś do grupy. Stawiał czoła trudnym sytuacjom, żartował... Zauważymy tę pustkę.

Czy to oznacza dla ciebie jakieś wymagania?

Odbieram to jako większą odpowiedzialność. W ciągu dwóch lat odeszli Puyol, Víctor i Xavi. Będziemy musieli zapełnić ich miejsce, to oczywiste. Czuję się tutaj wywołany do tablicy. Jest Andrés, są Piqué, Javier... Myślę, że część odpowiedzialności spadnie też na mnie, to oczywiste.

Co do Piqué, co sądzisz o gwizdach kibiców reprezentacji w jego kierunku?

Nie będę tutaj szczery, ponieważ nie mogę. Chcę tylko, aby to się skończyło. Jeśli gramy w reprezentacji, robimy to z poczucia powiązania z nią i chcemy, aby dopingowano nas pozytywną energią. To niezręczne, gdy gwiżdżą na kolegę. Być może myślą, że to jest skierowane tylko do Gerarda, ale to dotyka nas wszystkich.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1310)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy