Barça wypuszcza z rąk dwóch piłkarzy Santosu, za których zapłaciła pięć milionów euro

Łukasz Lewtak

19 czerwca 2015, 14:00

La Vanguardia

102 komentarze

Barça wypuściła z rąk dwóch wychowanków Santosu, za których zapłaciła pięć milionów euro. Giva i Andrade opuścili brazylijski klub ze swoimi kartami zawodnika, a przecież byli to dwaj piłkarze, których w zamian za dwa miliony euro miał obserwować ojciec Neymara.

Przy okazji transferu Neymara w 2013 roku Barça zapewniła sobie prawo pierwokupu trzech piłkarzy Santosu – Givy, Víctora Andrade (określanego przez prasę jako nowy Neymar) i Gabriela Barbosę – za łączną kwotę 7.9 mln euro. Teraz jednak dwóch pierwszych odeszło z Santosu ze swoją kartą zawodnika, Giva do Kurytyby, Andrade do Benfiki, a Barça nie wykonała żadnego ruchu. Trzeci z tych graczy, Barbosa, ma kontrakt z Santosem do 2019 roku i klauzulę w wysokości 50 mln euro.

Na podstawie porozumienia z 2013 roku Barça zdecydowała się ponadto zakontraktować firmę ojca Neymara (N&N), aby, jak to ujął Josep Maria Bartomeu, „przeprowadzać codzienną obserwację tych chłopców”. Za tę usługę klub zapłacił 400 tys. euro rocznie, a obserwacja miała trwać pięć lat. Łączna suma zapłacona Neymarowi Seniorowi wynosi więc ok. dwóch milionów euro. – To jest niezależne od transferu – wyjaśniał Bartomeu w dniu ogłoszenia porozumienia z N&N.

Najbardziej zdumiewające są przypadki Víctora Andrade i Givy, za których Barcelona zapłaciła odpowiednio 3.2 i 1.8 mln. Łącznie jest to pięć milionów, które, jak się okazuje, nie posłużyły zupełnie niczemu. Obaj piłkarze odeszli z Santosu tylnymi drzwiami ze swoją kartą zawodnika, gdy Raúl Sanllehí ogłosił zainteresowanie Blaugrany ich usługami. – Ci trzej gracze nie mogą odejść za kwotę mniejszą od tej zapłaconej przez nas za prawo do pierwokupu. Santos ma trzech obiecujących wychowanków, którzy podążają śladem Neymara. Jednego z nich określają mianem „nowego Neymara” – mówił dyrektor obszaru sportowego FC Barcelony.

Sanllehí w ten sposób uzasadniał porozumienie z N&N: – Szukaliśmy firmy, która obserwowałaby tych trzech wartościowych zawodników za pośrednictwem ojca Neymara. Znajduje się w Santosie, ma dobre relacje z klubem i z nami. Poprosili nas o 400 tys. euro na rok. Uważaliśmy, że nie jest to wygórowana kwota.

Dwa lata po podpisaniu kontraktu okazuje się, że Barça nie uzyskała żadnych korzyści, ani dzięki zapłaceniu 7.9 mln euro za prawa do pierwokupu trzech piłkarzy Santosu, ani dzięki przelaniu na konto N&N już 1.2 mln (za 2013, 2014 i 2015 rok).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (102)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze