Dla Daniego Alvesa być może był to ostatni mecz w barwach Barcelony. Po finale Brazylijczyk odpowiadał na pytania dziennikarzy.
- Mam ofertę z włoskiego klubu, możliwe, że tam odejdę. Analizuję propozycje. Przyjemnością byłaby możliwość zagrania w Milanie - powiedział dla Sky Sport.
- Nie wiem, czy to był mój ostatni mecz dla Barçy, ale jeśli tak, to było to wielkie pożegnanie. Przyszedłem tutaj frontowymi drzwiami i nie mogłem odejść tylnymi. Nie potrafię inaczej przeżywać piłki nożnej. Dlatego tu przyszedłem, dlatego mnie kupili, jestem bardzo konkurencyjny. Jeśli będę musiał odejść, mój cel i tak został osiągnięty. To przyjemność móc podzielić się czymś tak wspaniałym ze wszystkimi culés, to wszystko zrobiłem dla nich.
- Stanowić część tej wielkiej rodziny to honor i przywilej. To co osiągnęliśmy jest historyczne, trzeba się tym cieszyć.
- W finale zawsze są trudne i niestabilne chwile, ale nasza siła i jedność sprawiły, że nie straciliśmy wiary w zwycięstwo. To zasłużony Puchar.
- To wspaniałe, że żyję w tym klubie. Ludzie to potwierdzili, bo bardzo trudno jest przeżyć 3 czy 4 lata bez finału Ligi Mistrzów. Dzięki ich wierze w naszą pracę i filozofię ponownie stworzyliśmy historię - skomentował fakt, że 20 tysięcy culés na stadionie w Berlinie skandowało jego imię.
Komentarze (188)