Wielki sezon Claudio Bravo

n00stress

19 maja 2015, 13:10

foto: FCBarcelona.cat

95 komentarzy

Informacja o odejściu z Barcelony Víctora Valdésa załamała wielu Cules. Zastąpienie tak świetnego bramkarza, legendy klubu, wydawało się zadaniem niemal niemożliwym. Andoni Zubizarreta, najczęściej wyśmiewany za nieudolne próby znalezienia środkowego obrońcy, znalazł się przed nie lada wyzwaniem. I spisał się na medal. 

Były dyrektor sportowy Barcelony w miejsce Valdésa i Pinto ściągnął Claudio Bravo i Marca-André ter Stegena. Jeżeli transfer Niemca wydawał się jak najbardziej zrozumiały, a cena nie budziła kontrowersji, tak zakup Chilijczyka budził duże obawy, szczególnie, że kosztował ponad 10 milionów euro. Zubizarreta postawił jednak na swoim, a Barcelona i jej kibice mogą mu tylko dziękować.

O ter Stegenie po dwumeczu z Bayernem Monachium napisano już niemal wszystko. Niemiec w Lidze Mistrzów broni kapitalnie, a w starciu z Bawarczykami był jednym z bohaterów. O Claudio Bravo, który broni tylko w lidze, jest dużo ciszej. Obok jego rekordów przechodzi się troszkę obojętnie, a wymieniając najważniejsza ogniwa mistrzowskiej Barcelony często jest pomijany.

Przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że to Marc-André ter Stegen, niemiecki golkiper sprowadzony z Borussii Mönchengladbach, zostanie podstawowym bramkarzem Barcelony, po odejściu z klubu Víctora Valdésa. Jedna niefortunna kontuzja na starcie rozgrywek spowodowała jednak, że Luis Enrique zmuszony był postawić na Claudio Bravo. Jak się z czasem okazało, było to świetne posunięcie, a Chilijczyk, z marszu stał się ostoją katalońskiej defensywy i w konsekwencji nie opuścił żadnego spotkania ligowego w tym sezonie.

W zaledwie cztery miesiące po przybyciu do stolicy Katalonii, Claudio Bravo zdążył zapisać się złotym zgłoskami na kartach klubu. Chilijczyk pobił rekord mitycznego Artoli, pozostając niepokonanym przez 754 minuty od rozpoczęcia rozgrywek La Liga. Później było tylko lepiej. Bravo przed transferem do Barcelony był solidnym bramkarzem, ale często przytrafiały mu się głupie błędy. Chilijczyk swój najlepszy sezon pod względem najmniejszej liczby wpuszczonych bramek rozegrał w… Segunda División, kiedy Real Sociedad stracił 37 goli. W Barcelonie w ciągu 37 kolejek zaledwie 19 razy był zmuszony wyciągać piłkę z własnej siatki. Na dodatek były golkiper Realu Sociedad aż 23 razy zachowywał czyste konto. Chilijski portero pobił tym samym rekord, który wcześniej należał do Víctora Valdésa (2004/05 i 2009/10) oraz Andoniego Zubizarrety (1988/89). Obie bramkarskie legendy Barçy potrafiły zakończyć rozgrywki ligowe z 20 meczami na koncie, w których nie traciły ani jednej bramki.Niezwykłe. 

Claudio Bravo kilkukrotnie udowadniał, że Zamora należy mu się jak nikomu. Po wygranym klasyku z Realem Madryt najgłośniej było o trafieniu Luisa Suáreza, ale zwycięstwa nad największym rywalem w walce o mistrzostwo nie byłoby bez świetnego Bravo w pierwszej części gry. Trzy niezwykle cenne punkty w starciu z Valencią na Camp Nou, to przede wszystkim zasługa Chilijczyka, a obrona rzutu karnego wykonywanego przez Daniego Parejo bez wątpienia jest jedną z kluczowych interwencji tego sezonu. Swoją znakomitą dyspozycję udowodnił w niedzielę, kiedy obronił strzał Gimeneza. Claudio Bravo to bramkarz na miarę Zamory. I bez wątpienia jeden z bohaterów tego sezonu.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jeszcze nigdy w historii Barca nie miała tak dobrych dwóch bramkarzy

« Powrót do wszystkich komentarzy