Już dziś o godzinie 19:00 oczy całej piłkarskiej Hiszpanii zwrócone będą w kierunku stadionu znajdującego się nad rzeką Manzanares. Istnej twierdzy drużyny, która słynie z zadziorności i walki do samego końca. Drużyny, która rok temu odebrała Barçy resztki marzeń o jakimkolwiek tytule. Nadszedł czas zemsty. Jako że od mistrzostwa Barcelonę dzielą zaledwie trzy punkty, dziś to Blaugrana będzie walczyć o tron ligi hiszpańskiej.
Od przełomowego momentu w styczniu tego roku minęło pięć długich miesięcy. W międzyczasie piłkarze Lucho zdołali zachować szanse na wszystkie możliwe trofea, odzyskując prowadzenie w lidze i docierając do finałów Pucharu Króla oraz Ligi Mistrzów. Choć kilka dni po pamiętnym potknięciu z Realem Sociedad Barça pewnie pokonała Elche, coraz częściej spekulowano, że to mecz na Camp Nou z Atlético będzie grą o „być albo nie być" Luisa Enrique na stanowisku. Dzięki Bogu Lucho został, a trio MSN rozbłysnęło w tym meczu niegasnącym po dziś dzień blaskiem. Od tamtej pory bilans Barçy jest wręcz imponujący: 27 zwycięstw, jeden remis, dwie porażki.
Kto wie jednak, czy najważniejszą kwestią przed dzisiejszym spotkaniem nie będzie swoisty brak presji na piłkarzach Azulgrany. Przewaga nad Realem jest dość komfortowa i nawet gdyby nie udało się dziś zapewnić sobie mistrzostwa, pozostaje jeszcze mecz na Camp Nou ze słabiutkim Deportivo. Warto jednak wziąć poprawkę na zeszłoroczne wydarzenia, gdy po nieuznanej (choć prawidłowo zdobytej) bramce Leo Messiego w świątyni Barçy triumf święciło Atlético, zachwycające wówczas całą piłkarską Europę. Dziś forma ekipy z Calderón nie wygląda tak dobrze, gdyż zarówno z Pucharu Króla, jak i Ligi Mistrzów odpadła ona na etapie ćwierćfinału, zaś obecna sytuacja w La Liga nie pozostawia jej nawet cienia szans na mistrzostwo. Czy podopieczni Cholo Simeone, wygrywając z Barçą, będą chcieli niejako „osłodzić sobie" te dość nieudane w porównaniu do zeszłorocznych rozgrywki?
W składach obydwu drużyn może zabraknąć po jednym kluczowym piłkarzu W Atlético za nadmiar żółtych kartek pauzować będzie Portugalczyk Tiago, na plac gry po odcierpieniu kary w zremisowanym 2:2 meczu z Levante powraca za to Diego Godín. Poza kadrą znaleźli się z kolei Cani i Cristian Ansaldi. W barwach Dumy Katalonii wciąż niepewny jest występ Luisa Suáreza, cierpiącego na uraz mięśniowy. Na mecz z Atléti powołanie otrzymali jednak wszyscy piłkarze, w tym Sandro i Munir z drużyny rezerw. Wygląda zatem na to, że ewentualny występ Urugwajczyka będzie ważył się do ostatnich chwil przed meczem.
Jak gra Atléti? Cóż, każdy średnio rozgarnięty kibic futbolu wie, że pod wodzą Cholo drużyna ta gra futbol mało porywający i mało przyjemny dla oka, lecz jest zarazem piekielnie skuteczna i waleczna. Zagrożenie stanowi szczególnie Antoine Griezmann, którego rolę można porównać do roli „wolnego elektrona", niczym Leo Messiego w Barçy, oraz Fernando Torres, zapowiedziany już przez szkoleniowca Colchoneros jako zawodnik podstawowego składu, niewątpliwie lubiący grać z Barceloną. Ekipa Simeone świetnie czuje się w grze z kontrataku, znakomicie wykonuje stałe fragmenty i perfekcyjnie zawęża pole gry w obronie. Jej słabością jest za to atak pozycyjny i umiejętności techniczne niektórych piłkarzy, szczególnie z linii obrony.
Historia pojedynków delikatnie przemawia na korzyść Barçy. Spośród 219 meczów pomiędzy tymi drużynami aż 97 wygrała Blaugrana, 51 razy padał remis, zaś Atlético triumfowało w 71 przypadkach. Ostatnich pięć spotkań pomiędzy tymi drużynami to mecze o dużą stawkę: pierwsze z nich miało miejsce w kwietniu ubiegłego roku na Vicente Calderón, gdy Atléti definitywnie wyeliminowało Barçę z Ligi Mistrzów w ćwierćfinale tych rozgrywek. Kolejny mecz to wspominana już bitwa o mistrzostwo Hiszpanii, zakończona remisem 1:1, dającym czempionat klubowi z Madrytu. Dopiero pod wodzą Luisa Enrique Barça znalazła sposób na piłkarzy Atléti. Trzy pojedynki w tym sezonie kończyły się zwycięstwami: 3:1, 1:0 i 2:3. W każdym z nich wielką rolę odegrała umiejętna gra z kontrataku i zabójcza skuteczność trio Messi-Neymar-Suárez.
Wszelkie dywagacje odchodzą jednak na bok wraz z wyjściem piłkarzy na boisko. Dziś na pewno nie możemy spodziewać się żadnych kalkulacji ze strony jednej czy drugiej drużyny. Obydwa zespoły mają o co grać, Atlético wciąż walczy o zapewnienie sobie trzeciego miejsca, zaś Barça... Cóż, w przypadku Barçy cel jest odrobinę większy. Oprócz doraźnego celu, czyli mistrzostwa Hiszpanii, równie wielkie znaczenie będzie miało zyskanie pewności siebie przed nadchodzącymi finałami Pucharu Króla i Ligi Mistrzów. Jeśli podopiecznym Lucho uda się pokonać tak względnie trudnego przeciwnika jak Atlético, Juventus i Athletic Bilbao nie powinny im być straszne. Postawmy zatem pierwszy krok w stronę potrójnej korony. Triplete musi być nasz! Forza Barça, vamos a por la victoria!
STS w roli faworyta widzi Barcelonę - kurs na jej zwycięstwo wynosi 1.85. Stawiając złotówkę na wygraną Atlético można z kolei zarobić 3,62 zł. Zapraszamy na mecz w dobrej jakości i za darmo na STS TV! W STS znajdziecie również transmisje z innych wydarzeń sportowych.
Komentarze (767)