Co z tym strajkiem?

Majerr

11 maja 2015, 21:16

AS

54 komentarze

Podczas gdy cała Hiszpania powinna żyć występami swoich drużyn w europejskich pucharach (FC Barcelona, Real Madryt, Sevilla), niestety hiszpańscy (i nie tylko) miłośnicy La Liga muszą martwić się konfliktem, a można powiedzieć, że wręcz wojną, w której po jednej stronie stoi LFP oraz rząd, a dokładniej mówiąc Ministerstwo Sportu (CSD), zaś po drugiej linii frontu swoje siły połączyły AFE i Federacja (RFEF).

Poniżej przedstawimy Wam, co nowego pojawiło się dzisiaj w hiszpańskiej prasie na temat strajku, którego z pewnością nie pragnie nikt z nas.

LFP odbyło dzisiaj zebranie nadzwyczajne z prezydentami klubów Primera i Segunda División, na którym potwierdziło swoje całkowite wsparcie dla ustawy, będącej zarzewiem całego konfliktu. W dalszym ciągu utrzymuje, że strajk jest działaniem nielegalnym, dlatego podtrzymuje swój donos do Audiencia Nacional (Krajowy Sąd Karny i Administracyjny). W swoich wypowiedziach Javier Tebas (prezydent LFP) nawoływał, aby Rubiales (szef AFE) oraz Villar (prezydent RFEF) zaprzestali swoich działań. Tebas zaznaczył, że rozmowy o ustawie mogą zostać przeprowadzone tylko w atmosferze wspólnej ugody.

Jednocześnie prezydent LFP przyznał, że widzi małe szanse na dojście do porozumienia, ponieważ przeciwnicy żądają zmian w ustawie, a sam strajk jest sprawą Rubialesa i Villara, którzy nim rządzą. Zaznaczył także, iż żaden szantaż nie zostanie zaakceptowany, a on sam bardziej wierzy w wymiar sprawiedliwości niż epokę feudalną, w której żyje Villar. Tebas powiedział, że na zebranie został zaproszony prezydent RFEF, lecz ten ani nie przyszedł, ani w ogóle nie udzielił żadnej odpowiedzi na zaproszenie. Prezydent LFP został zapytany także o to, czy Liga rozważała sprowadzenie zagranicznych sędziów, lecz ten zaprzeczył takim doniesieniom i stwierdził, że jeżeli Audiencia Nacional powie, że strajk jest nielegalny, to sędziowie powinni normalnie poprowadzić mecze.

Na temat ewentualnych strat Tebas zaznaczył, że w momencie, gdy nie zostaje rozegrana jedna kolejka, generowane są straty na poziomie 50 milionów, co jest kwotą wyjściową, a sponsorzy z Azji i Ameryki są mocno zaniepokojeni całą sytuacją, ponieważ wspierają oni w Hiszpanii wiele zespołów. Szef LFP podkreślił: „Jeżeli AFE i RFEF nie są świadome tego, co dla futbolu oznacza przemysł, w ogóle nie powinny brać się za planowanie takich rzeczy”. Również oszacowanie strat z powodu nie odbycia się finału Pucharu Króla jest bardzo trudne do wykonania, lecz z pewnością będą one wielkie. Tebas zauważył, że w przypadku strajku najwięcej stracą kibice, a sam strajk szkodzi całej Lidze.

Tebas mówił także o tym, jaka jest postawa samych piłkarzy: „Przekazano mi dzisiaj, że AFE chodzi po różnych szatniach, ponieważ część ważnych piłkarzy nie rozumie tego strajku. Chodzą w Sorii, Almeríi, Valladolid, Vitorii… Wielu zawodników przybyło do Madrytu, ponieważ wierzyli, że będą rozmawiać o strajku, a oni szybko posadzili ich na krzesłach i zrobili wspólne zdjęcie. Wielu wyszło stamtąd niezbyt zadowolonych z tego, co tam się działo”. Z kolei same kluby twierdzą, że AFE oszukuje piłkarzy, ponieważ strajk jest działaniem nielegalnym.

AFE i LFP spotkają się w najbliższą środę w sali Audiencia Nacional (godzina 10:30), aby zadecydować, czy zwołany strajk zostanie zawieszony. W zeszły czwartek Javier Tebas złożył donos na AFE, ponieważ jest przekonany, że strajk jest nielegalny. LFP domaga się odwołania strajku tak, aby ostatnie dwie ligowe kolejki odbyły się bez zakłóceń.

Wcześniej, 12 maja, AFE i LFP zbiorą się w Madrycie na innym spotkaniu, które ma doprowadzić do pojednania.

Na słowa Tebasa odpowiedział Rubiales, który niezbyt chętnie odnosił się do osoby prezydenta LFP. Szef AFE stwierdził, że LFP podjęło już kroki i teraz trzeba pozwolić pracować wymiarowi sprawiedliwości. Sam Rubiales przyznał, że to jego strona zaproponowała akt pojednania z LFP i oczekuje, że spotka się on z pozytywną odpowiedzią. AFE chce dojść do porozumienia nie tylko jutro, ale także i w dniach kolejnych i pozostaje otwarte na dialog. Na koniec Rubiales nie chciał określać, jakie są szanse na to, że ostatnie dwie kolejki zostaną rozegrane. Dopóki nie doszło do żadnych kompromisów szef AFE nie chciał podawać żadnych wiążących informacji.

Powyższe informacje nie dostarczyły nam konkretów w całej sprawie, lecz jasno pokazały, że do ugody jest znacznie dalej niż bliżej. Nie należy jeszcze panikować, wszak oficjalnych decyzji należy spodziewać się w czwartek/piątek, lecz na tę chwilę fakty są takie, że w przypadku stron, które darzą się tak głęboką nienawiścią (Villar i Tebas), piekielnie ciężko będzie o znalezienie wspólnego języka. Dopóki nie mamy żadnych oficjalnych wiadomości, nie martwmy się na zapas tą całą cholerną polityką oraz walką o wpływy, władze i to, co ludzie ubóstwiają od wieków - pieniądze. Jutro nasza drużyna gra niezwykle ważny mecz w Monachium, po którym może znajdować się już tylko o krok od wymarzonego pucharu Ligi Mistrzów. Nasze oczy kierujemy na Bawarię.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (54)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy