Leo Messi wziął udział w tradycyjnej przedmeczowej konferencji prasowej przed jutrzejszym starciem z Bayernem Monachium. Poniżej prezentujemy zapis rozmowy Leo z dziennikarzami.
Jutro przybędzie na Camp Nou inny Bayern od tego sprzed dwóch lat. Macie ochotę mierzyć się z nimi po tym, jak dwa lata temu doznaliście tak bolesnej porażki?
– Mamy ochotę na to spotkanie ze względu na to, co ono oznacza. Chcemy grać w półfinale przeciwko wspaniałemu zespołowi, jakim jest Bayern. Od tamtego dwumeczu minęło sporo czasu, teraz przystępujemy do tego starcia w inny sposób. Będzie to totalnie inne spotkanie od tego sprzed dwóch lat.
Uważasz, że jutro zagrasz przeciwko drużynie, której trener zna cię najlepiej?
– Myślę, że dobrze zna nas wszystkich, był z nami przez wiele lat, przeżywaliśmy ważne chwile, mieliśmy szczęście zdobyć wiele tytułów. Sądzę, że zna on nie tylko mnie, ale także wszystkich, ponieważ to trener, który uważnie wszystko śledzi.
Jakie posiadasz relacje z Guardiolą? Czy w ogóle utrzymujesz z nim kontakt? Czy te relacje będą dla ciebie dodatkową motywacją?
– Odkąd odszedł, widzieliśmy się raz na gali FIFA, jeżeli dobrze pamiętam, ale oprócz tego nie utrzymywaliśmy żadnych kontaktów. Mieliśmy bardzo dobre relacje, kiedy tu był, ale odkąd odszedł, nie utrzymywaliśmy kontaktu. Motywacja wynika z tego, jakie jest to spotkanie. Jak powiedziałem wcześniej, to półfinał Ligi Mistrzów. Rok temu nie mogliśmy w nim zagrać. Mamy chęci rozegrać ten mecz i wystąpić w kolejnym finale.
Dwa lata temu w waszym składzie było wiele kontuzji, ty sam nie wystąpiłeś w rewanżu. Teraz sytuacja się odwróciła. Jeżeli Bayern przegra, czy będzie to dla niego wymówką?
– Wymówką? Nie. To nie była dla nas wtedy wymówka i nie sądzę, aby była dla Bayernu. Są to dwa wielkie zespoły o wielkiej historii ze wspaniałymi zawodnikami. Myślę, że to nie może być wymówką ani dla nas, ani dla nich.
Czy obecnie macie takie same odczucia, jak wtedy, gdy wygrywaliście tryplet?
– Odczucia są bardzo dobre z powodu tego, jak czujemy się w każdym meczu, jak sobie radzimy w spotkaniach. Jesteśmy spokojni, idziemy krok po kroku, myśląc o kolejnym pojedynku. Nie zatrzymujemy się i nie rozmyślamy nad tym, co było. Niewiele brakuje do końca sezonu. Jesteśmy bardzo blisko, ale w dalszym ciągu pozostały ciężkie mecze, do których musimy podejść ze spokojem.
Od stycznia dużo mówiło się o twojej relacji z Enrique. Jak ona wygląda teraz?
– [uśmiech] Wydarzyło się to, co się wydarzyło. Nie mamy więcej żadnych problemów. Nasze relacje są normalne, dobre, takie, jakie mam ze wszystkimi kolegami. On także nie ma żadnych problemów z innymi zawodnikami.
Czy myślisz, że obecne tridente jest najlepszym, w jakim występowałeś? Jaki jest klucz do tego, że strzeliliście już 108 bramek? Co przechodzi przez głowę piłkarza, który walczy o Złotego Buta i jest w stanie oddać karnego koledze w momencie, gdy mecz jest już rozstrzygnięty?
– Najlepsze tridente? Teraz nie mogę o tym powiedzieć. Patrząc wstecz, miałem szczęście występować ze spektakularnymi piłkarzami. Cieszyłem się grą o boku dawnych kolegów, tak jak cieszę się teraz. Obecnie rozumiemy się dobrze, zarówno na boisku, jak i poza nim i cieszymy się każdym wspólnym momentem. Jak powiedziałem, wybranie najlepszego tercetu byłoby skomplikowane, ponieważ miałem świetnych partnerów, tak jak teraz. Odnośnie karnego… Oddałem mu go, on uderzył i nic więcej. [uśmiech]
W tym tygodniu uchwalono ustawę o centralizacji sprzedaży praw telewizyjnych, która wpływa także na zawodników. Czy zostaliście o niej poinformowani? Czy jesteście z niej zadowoleni?
– To temat, którym zajmuje się AFE (związek hiszpańskich piłkarzy), a my mieliśmy spotkanie w tej sprawie. My, piłkarze, jesteśmy za tym, co postanowiono.
Ósmy półfinał w ciągu dziesięciu lat w pierwszej drużynie. Czy to najbardziej wyjątkowy moment dla ciebie?
– Nie wiem, czy najbardziej wyjątkowy, To bardzo ważny moment z powodu tego, o czym mówiłem. Mamy szczęście walczyć o wszystkie tytuły, które chcieliśmy wygrać od samego początku. Z tego powodu jest to wyjątkowy moment.
Od dwóch lat w twojej gablocie nie przybyło praktycznie pucharów, pojawiają się piłki po hat-trickach, ale jaki posiadasz głód trofeów?
– [uśmiech] Dla mnie ważne są tylko tytuły na poziomie zespołowym. W zeszłym sezonie nie mieliśmy szczęścia i nie zdobyliśmy żadnego, dlatego w tym roku mamy chęci i nadzieje na osiągnięcie wielkich rzeczy.
Czy pojawia się w twojej głowie obraz, na którym unosisz puchar Ligi Mistrzów w Berlinie?
– Jak mówiłem, wciąż pozostają ważne mecze, a jutro jest jeden z nich. Mamy ciężką rywalizację, aby myśleć o tym, by unieść puchar lub znaleźć się w finale. Myślimy, że możemy wygrać tę rywalizację. Wiemy, że będzie bardzo ciężko z powodu przeciwnika, z jakim się zmierzymy. To jedyne, co mamy w głowach.
Czy sądzisz, że Barça jest faworytem tej rywalizacji? Jak ważny jest wynik jutrzejszego meczu?
– Nie wiemy, czy jest faworytem. Na tym etapie ich nie ma. Powtarzam, są to dwa wielkie kluby o wspaniałej historii, z wielkimi zawodnikami, którzy są przyzwyczajeni do rozgrywania tego typu meczów. Myślę, że w półfinałach nie ma faworytów. I drugie pytanie? Oczywiście, że uzyskanie dobrego rezultatu jest ważne. Gramy u siebie, mamy szansę przystąpić do rewanżu z dobrym wynikiem, co jest bardzo ważne.
[Leo zakłada słuchawki, ponieważ pytanie zadaje dziennikarz Niemiec] Bramkarzem będzie ter Stegen. Co sprawia, że to on gra w Lidze Mistrzów? W Niemczech Liga Mistrzów jest postrzegana jako najważniejsze rozgrywki, w których gra najlepszy bramkarz. Dlaczego ter Stegen jest tak ważny?
– Decyzja, że Marc gra w Lidze Mistrzów, należy do mistera. Nie wiem, czy to ze względu na jego ważność, o to trzeba zapytać trenera. Marc jest wspaniałym bramkarzem, co mnie bardzo zaskoczyło już pierwszego dnia, dlatego że wcześniej go nie znałem, ale posiada on imponujące umiejętności i może być najlepszy na świecie. Na chwilę obecną mamy szczęście posiadać dwóch wielkich bramkarzy, dlatego jesteśmy spokojni.
Co zostało z Leo Messiego, który wygrywał tytuły z Guardiolą, a co się zmieniło?
– Starałem się wykorzystywać wszystko, czego się nauczyłem od pierwszego dnia po dzisiaj. Jak zawsze mówię, staram się nieustannie polepszać. Podczas etapu Guardioli, kiedy wygrywaliśmy tytuły, jako zawodnik nauczyłem się wielu rzeczy i piłkarsko dorosłem. Cały czas staram się polepszać moją grę.
W tym roku do klubu przybył Suárez. Co było kluczem do tego, że w tak krótkim czasie tak szybko się zgraliście?
– Myślę, że kiedy masz do czynienia z takimi piłkarzami jak Luis i Ney, którzy są światowymi graczami, jednymi z najlepszych napastników na świecie, wiele rzeczy przychodzi łatwiej. Jak mówiłem, mamy bardzo dobre relacje na boisku i poza nim. Z Neyem już się znaliśmy. Suárez bardzo szybko wkomponował się w szatnię. To wspaniała osoba.
[Pytanie po angielsku od dziennikarza Filipa z polskiej telewizji] Chciałbym zapytać o Roberta Lewandowskiego, który zagra w masce. Leo nosił taką maskę, gdy był młodym piłkarzem. Czy sądzisz, że będzie ona problemem dla Roberta czy nie za bardzo?
– Myślę, że nie będzie miał żadnych problemów. Jeżeli pozwolili mu grać i zrobili maskę, nie będzie problemów.
Kto bardziej skorzysta na znajomości z Guardiolą? Wy czy on?
– Myślę, że obie strony jednakowo. On zna nas bardzo dobrze, a my wiemy, czego on oczekuje od swoich piłkarzy. Wszyscy znamy się bardzo dobrze.
Co jest najlepsze w tej Barcelonie?
– Ciężko powiedzieć. Myślę, że to zespół, który rozwija się z czasem. Przyszedł nowy trener, a drużyna z czasem zaczęła się lepiej rozumieć, czego szkoleniowiec od nas wymaga. Gramy lepiej niż wcześniej i obecnie znajdujemy się na wysokim poziomie, mamy dobrą kondycję oraz chęci i nadzieje na zdobycie tytułów.
[Leo znów zakłada słuchawki, ponieważ pytanie zadaje dziennikarz z Niemiec] Na kim spoczywa większa presja? Na Guardioli czy Barcelonie?
– Myślę, że nikt nie odczuwa presji, a obowiązek znalezienia się w finale. Jest tak ze względu na wielkość obu klubów, na to, co oznacza bycie w Barcelonie i Bayernie. Oba zespoły zawsze są zobligowane do walki o najwyższe cele. Nie nazwałbym tego presją, a obowiązkiem dotarcia do finału.
Czy zrozumiałbyś, gdyby kibice oddali jutro spontaniczny hołd Guardioli? Czego oczekujesz jutro od kibiców?
– Hołd dla Guardioli byłby czymś normalnym ze względu na to, co oznaczał dla tego klubu jako trener. Wygrał wszystko i dał mu wiele. Jednak gdy rozpocznie się spotkanie, to wszystko zejdzie na bok, a kibice będą dopingować Barçę, aby ta wygrała, co jest normalne.
Widzimy, jak zmieniasz pozycje na boisku. Ty o tym decydujesz w zależności od tego, jak gra rywal, czy tego, czego potrzebuje w danym momencie zespół?
– Mister dał swobodę całej ofensywnej trójce, aby zajmowała takie pozycje, jakie chce. Też mam swobodę wyboru. Czasem schodzę do środka, aby być kolejnym piłkarzem do rozegrania piłki. To zależy od tego, jak toczy się mecz.
W zeszłym roku straciłeś trochę radość z futbolu? To coś, co odnalazłeś w tym?
– Zeszły rok był dla mnie trudny zarówno na boisku, jak i poza nim. Miałem pecha i doznawałem kontuzji. Byłem jakiś czas poza boiskiem, a po powrocie nie czułem się tak, jakbym tego chciał. Na szczęście ten rok jest zupełnie inny.
Chciałbym, abyś porównał Luisa Enrique i Pepa Guardiolę na poziomie futbolowym i na podstawie tego, jak obchodzą się z piłkarzami.
– Nigdy nie chcę porównywać, ponieważ każdy ma swój styl. W niektórych podobają ci się pewne rzeczy, w innych – pozostałe. W wielu aspektach są podobni, a w innych – nie. Osobiście myślę, że obaj starają się być jak najbliżej piłkarzy i stworzyć dobrą grupę.
Postrzegasz siebie jako lidera tej grupy czy jako kolejnego zawodnika?
– Zawsze mówię, że postrzegam siebie jako jednego z piłkarzy. Mamy bardzo ważnych zawodników i wszyscy chcemy tego samego – zdobywać trofea. Wszyscy jesteśmy ważni i każdy ma prawo do bycia takim, jakim się czuje.
Komentarze (428)