Gerard Piqué był gościem programu „El Larguero” w radiu Cadena SER. Poniżej prezentujemy wypowiedzi środkowego obrońcy Barcelony z tej audycji.
Reprezentacja: „Podczas kolacji przy jednym stole siedzą zawodnicy Barçy i piłkarze innych drużyn, jak np. Asenjo, a przy drugim stole znajdują się gracze Realu i pozostali. Musimy wprowadzać nowych zawodników, ponieważ Xavi i Víctor pozostawili po sobie wolne miejsca”.
Katastrofa samolotu we Francji: „Moja rodzina śledziła to na bieżąco. To ogromna tragedia, nigdy się tego nie spodziewasz. Wysyłamy wsparcie wszystkim rodzinom ofiar. My bardzo często podróżujemy samolotem i takie katastrofy sprawiają, że masz do wszystkiego większy szacunek. Nigdy nie bałem się latać, jednak np. Pinto bardzo źle to znosił, to było dla niego okropne przeżycie”.
Moment w grze: „Gram na wysokim poziomie, jestem zadowolony, jednak przede wszystkim ze względu na postawę zespołu. Spisujemy się bardzo dobrze we wszystkich rozgrywkach”.
El Clásico: „Teraz nie kontrolujemy tak bardzo środka pola i dlatego gra toczyła się pod jedną lub drugą bramką. Tutaj dużą rolę mieli do odegrania obrońcy. Albo byłeś spóźniony, albo okazałeś się zbawicielem. Przerwa bardzo nam się przydała, ponieważ do tego momentu to Real Madryt kontrolował mecz. Nie jest ważne, w jakiej formie obie drużyny podchodzą do El Clásico. Nigdy nie da się przewidzieć, co się wydarzy w tym spotkaniu. Gol Luisa bardzo nam pomógł, wprowadził w nasze szeregi więcej spokoju”.
Turniej Fundacji El Larguero w Barcelonie: „To był pierwszy turniej, podczas którego graliśmy przed taką widownią. Byliśmy pod olbrzymią presją. Grasz przed piętnastoma tysiącami kibiców i całe twoje ciało drży. To było ogromne doświadczenie, mimo że przegraliśmy z Realem w dogrywce. Przed przejściem do Manchesteru United postrzegałem futbol jako zabawę. Zawsze marzysz o dotarciu do pierwszego zespołu, jednak jest to tak trudne, że lepiej o tym nie myśleć. Poza tym, w tamtym okresie Barça nie ufała aż tak bardzo zawodnikom ze szkółki. Trudno było awansować do pierwszej drużyny”.
Cantera: „Był czas przed Guardiolą i po Guardioli. To on zdecydowanie postawił na canterę. Gdy odszedłem do Manchesteru United, marzyłem o powrocie. Chciałem grać na Camp Nou”.
Real Madryt: „Jestem culé i nigdy nie będę grał w Realu. To wielki klub, jednak wychowałem się w Barcelonie”.
Guardiola: „Moje stosunki z Pepem zawsze były bardzo, bardzo dobre. W pierwszym roku zaczynałem jako czwarty stoper, a on zawsze obdarzał mnie zaufaniem i grałem cały czas. To była relacja pełna pasji, ponieważ Pep bardzo żyje tym, co robi. Czasami mieliśmy odmienne zdanie, jednak tak już jest, również w przypadku innych trenerów”.
Życie osobiste: „Zawsze staram się być sobą, nic się nie zmieni. Czasem byłem zbyt bezpośredni, innym razem być może powiedziałem i zrobiłem coś, czego nie powinienem. Dzięki doświadczeniu można się zatrzymać w odpowiednim momencie. Czasem trzeba odważnie stawić czoła, czasem pozostać z boku. Teraz częściej jestem właśnie z boku, nie pojawiam się tak często w mediach”.
Rozmowy w strefie mieszanej: „Zawsze trzeba stawić temu czoła, tym bardziej po porażce. Jednak z upływem czasu pragnę mieć więcej prywatności i spokoju. Kilka lat temu wolałem, jeśli coś się działo, teraz wolę spokój”.
Świat muzyki: „Tu też jest ogromna rywalizacja, tak jak w świecie futbolu. Trudno wejść w ten świat, a jeśli ci się uda, od razu jest bardzo silna konkurencja. Gdy wykonujesz swoją pracę, czujesz się pewniej. Z kolei jeśli robisz coś, co nie jest związane z twoją pracą, tracisz tę pewność”.
„Moja partnerka nie denerwuje się, wychodząc na scenę. Denerwuje się tym, aby dojechać na czas, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, piosenkami, ubraniami, wszystkim. Uważam, że w piłce nożnej błędy kosztują więcej niż na scenie”.
Drużyna: „Coraz lepiej rozumiemy koncepcję gry Luisa Enrique. To trener, który jest blisko zawodników, jednak szkoleniowcy nie mogą być też przyjaciółmi piłkarzy, ponieważ muszą podejmować decyzje”.
Real – Barcelona: „Wyciągnęliśmy wnioski z wcześniejszych błędów. Być może nasz wizerunek się pogorszył. Nigdy nie mówiłem, że zdobędziemy Puchar Króla. Później ludzie biorą to sobie do serca”.
Poker: „Po zakończeniu sezonu jadę do Las Vegas na mistrzostwa świata. Jest tam mnóstwo adrenaliny, gra się z najlepszymi. Bardzo lubię karty, w końcu to wszystko zawiera element matematyki. Poker daje to, czego nie daje futbol. W pokerze będąc nowicjuszem, możesz grać z najlepszymi na świecie”.
Pozycja środkowego obrońcy: „Puyol wiele mnie nauczył. Wszystko ma związek z miłością, jaką czujesz do tego sportu. Na początku sezonu założyłem, że to musi być mój rok. Zaczęło się od przeszkód pozasportowych, np. od sytuacji ze strażą miejską, jednak jesteśmy tu, gdzie chcieliśmy być, a ja znajduję się w takiej formy, w jakiej chciałem się znaleźć”.
Stosunki z piłkarzami Realu Madryt: „Pojawiły się pewne okoliczności, które zaburzyły relacje pomiędzy zawodnikami Barcelony i Realu Madryt, jednak teraz nasze stosunki są dobre. Potwierdziło to El Clásico. Relacje między nami ponownie są dobre, nie ma gestów do kamery, jest dobra, szczera relacja”.
Gwizdy w stronę Casillasa: „Gdybym kibicował Realowi, Iker byłby moim idolem. Musiałbym być na miejscu, aby zrozumieć te gwizdy”.
Pepe: „Zapytał mnie o moje drugie dziecko... Podobnie jak Mateu, który też pyta o wszystko... Cristiano i Mateu atakują, pytając mnie o dzieci... (śmiech)”.
Styl gry: „Nigdy nie krytykowałem gry Realu. Kontratak to taktyka inna od tej, którą my zwykle stosujemy, jednak równie lub bardziej efektywna. Mając takich zawodników z przodu, dobrze wykorzystują wolne przestrzenie. My też to zaczęliśmy robić, ale nie zmieniliśmy stylu. Mamy z przodu trzech tak dobrych zawodników, że być może nie trzeba grać aż tak bardzo przez środek pola. W każdym razie, styl się nie zmienił. Nie sądzę, aby jakaś drużyna była od nas lepsza w kwestii posiadania piłki”.
Komentarze (242)