Enrique: Manita? Nie słyszałem, żeby rozmawiano o tym w szatni

Daniel Olbryś

21 marca 2015, 15:10

AS

374 komentarze

Przed niedzielnym meczem z Realem Madryt podczas konferencji prasowej na pytania dziennikarzy odpowiadał trener Barçy Luis Enrique. Asturyjczyk podkreślił, że jego zespół posiada umiejętności wystarczające do pokonania Królewskich, wszystko będzie jednak zależeć od nastawienia i koncentracji piłkarzy.

Decydujące spotkanie: „Na pewno będzie to mecz inny od wszystkich, ponieważ gramy z odwiecznym przeciwnikiem i bezpośrednim rywalem w tabeli. Jeśli my wygramy, oni nic nie zyskają. Ponadto ważna staje się też róznica bramek. To niezwykle atrakcyjne spotkanie, o wyjątkowym znaczeniu dla wszystkich culés. Jednak cokolwiek się nie wydarzy, nie będzie to decydujące. Pozostanie jeszcze dziesięć spotkań".

Busquets: „Nie jest w stu procentach gotowy, jednak czuje się dobrze. Dochodzi do siebie, to ważne"

Faworyt: „Większość trenerów powtarza, że nigdy nie ma zdecydowanego faworyta. Obydwie drużyny mają ten sam cel, zaś jakość piłkarzy nie podlega dyskusji. Ważny może być fakt, że gramy u siebie, ponieważ może to stanowić dodatkową motywację, i mam nadzieję, że faktycznie nam to pomoże"

Odczucia: „Przez mecz w Lidze Mistrzów nie mogliśmy do tej pory skupić się na tym spotkaniu, ale kibiców niebywale ono ekscytuje, a my chcemy postarać się, by dać im trochę radości".

Mecz z Schalke to Anoeta Realu?: „Nie patrzę na naszych rywali pod innym względem niż piłkarski. Są zwycięzcami Ligi Mistrzów i nadarza się okazja, by odskoczyć im w ligowej tabeli. Będziemy potrzebowali naszej najlepszej wersji, solidnej gry w defensywie i skutecznego ataku".

Dynamika: „Chciałbym, by była pozytywna".

Jakiego Realu oczekuje: „Takiego, jak w pierwszym meczu. Z dwoma lub trzema zawodnikami stosującymi pressing, czekającego na nas z tyłu, szybko przechodzącego do ataku, groźnego ze stałych fragmentów gry, grającego w jeden konkretny sposób. Spodziewam się wszystkiego po trochu. Zobaczymy, czy będziemy w stanie wywrzeć na nich jak największą możliwą presję".

Czego wymaga od swojej drużyny: „Tego samego, co w ostatnich miesiącach: tworzenia większej liczby sytuacji od rywala, dominacji w każdym aspekcie, zawodników pobudzonych do walki w optymalnym stopniu. Będziemy musieli kontrolować emocje i dać się ponieść wszystkim culés, którzy będą nas wspierać".

Napięta atmosfera wokół obydwu trenerów: „Wiemy już, w co się wpakowaliśmy i co oznaczają porażki w naszej pracy. Bycie trenerem to podleganie ciągłemu ryzyku".

Tercety ofensywne: „Jeśli chodzi o efektywność, będą niezwykle ważne, ale bez pozostałych ośmiu zawodników niczego by nie dokonali. To sport zespołowy, choć większy wpływ na wyniki mają ci, którzy grają bliżej bramki. Będziemy jednak potrzebować wszystkich jedenastu piłkarzy, by wygrać z Realem".

Emocje: „Tego typu spotkania są z reguły najpiękniejsze. W wielu z nich miałem okazję brać udział jako główny bohater. Jako trener przeżywam je w mniejszym stopniu. Wynika to z tego, że trzeba zarządzać drużyną w bardziej zimny i wyrachowany sposób, aby wydarzyło się to, czego chcesz. Na pewno teraz jestem spokojniejszy w trakcie tego typu meczów, niż kiedy byłem zawodnikiem".

Luis Suárez: „Podąża w dobrym kierunku, są jednak jeszcze aspekty, w których musi się poprawić, tak jak cała drużyna. Futbol nieustannie wystawia cię na próbę. Drużyny wciąż ewoluują. Piłka nożna żyje teraźniejszością".

Mathieu w meczu z City: „Zagrał na podobnym poziomie, co cała drużyna, czyli bardzo wysokim".

Barça z rundy jesiennej i rewanżowej: „To ten sam zespół z tym samym trenerem. Należy poprawiać konkretne rzeczy w stosunku do rozegranych już spotkań. Aby wygrać z Realem, będziemy musieli rozegrać bardzo dobre spotkanie pod każdym względem".

250. mecz na ławce trenerskiej: (do wszystkich dziennikarzy) „Zobaczymy, może mnie na coś zaprosicie. Stawiacie?".

Messi, lider zespołu: „Widziano już piłkarzy o podobnym poziomie, ale tym, co go odróżnia, jest jego umiejętność analizy w celu decydowania o zwolnieniu lub przyspieszeniu gry, praca w obronie i czytanie meczów".

Optymizm culés i szanse na manitę: „Nie słyszałem, aby w szatni o tym rozmawiano i ja sam tego nie zapowiadam. Piłkarze nie są głupi. Warto wierzyć w siebie, ale nie możemy wpaść w pułapkę myślenia, że mecz będzie łatwy lub w zasadzie jest już wygrany. Z pewnością będziemy cierpieć. Mamy nadzieję, że ten optymizm okazany zostanie w delikatnych momentach, aby zespół grał jeszcze lepiej".

Cristiano bez formy: „Każdy z ofensywnego tercetu Realu Madryt może odmienić losy spotkania, nawet nie znajdując się w swojej optymalnej dyspozycji. Każdy z nich jest jednym z najlepszych na świecie na swojej pozycji. Nie analizowałbym gry żadnego zawodnika Realu pod kątem indywidualnym".

Gra z kontrataku: „Zawsze chcemy kontrolować mecz na połowie rywala, ale nie zawsze jesteśmy w stanie to osiągnąć. Tak, chcemy grać w ten sposób, ale lubimy również szybkie przejścia z obrony do ataku, jeśli kończą się golem lub uczestniczy w nich wielu piłkarzy. Interesuje nas przede wszystkim piłka i to, by pozostawała ona jak najdalej od naszej bramki".

Real groźniejszy niż mogłoby się wydawać: „Zawsze trzeba podchodzić do rywala z szacunkiem, tym bardziej, jeśli jest to rywal pokroju Realu, przyzwyczajony do zdobywania trofeów".

Neymar: „To jeden z naszych kluczowych graczy. Posiada umiejętność zdobywania ważnych bramek. Daje nam wiele rozwiązań w ataku i pomaga w grze obronnej".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (374)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy