Tęskniliście? Barcelona wraca do rywalizacji w Lidze Mistrzów po dwóch długich miesiącach. I robi to z przytupem. Od razu, bez żadnych przystawek, staje przed arcytrudnym wyzwaniem, czyli pojedynkiem z mistrzem Anglii, Manchesterem City. Na Etihad Stadium będziemy świadkami kosmicznego pojedynku, a stawką podobnie jak przed rokiem będzie ćwierćfinał najbardziej elitarnych rozgrywek piłkarskich na starym kontynencie. Emocje? Gwarantowane.
Sport ma to do siebie, że bardzo szybko daje szansę na rewanż. I chyba właśnie za to kochamy go najbardziej. Równo rok temu już w pierwszej rundzie fazy pucharowej Ligi Mistrzów spotkały się Barcelona i Manchester City. Sprawa awansu do ćwierćfinału rozstrzygnęła się już w pierwszym meczu, kiedy na Etihad Stadium podopieczni Gerardo Martino pokonali gospodarzy 2:0 po golach Leo Messiego z rzutu karnego i Daniego Alvesa. Jak zwykle w meczach o tak dużą stawkę nie obyło się bez kontrowersji. „Demichelis faulował w polu karnym czy przed nim?” - to pytanie jeszcze przed długie tygodnie po końcowym gwizdku wywoływało burzliwe dyskusje, a kibice i tak pozostali podzieleni.
Po zaledwie roku przyszedł czas na wielki rewanż. Długa i wyboista droga po piąty puchar Ligi Mistrzów znów rozpoczyna się od wizyty na Etihad Stadium. Czy stadion mistrza Anglii okaże się szczęśliwy? Z całą pewnością Dumę Katalonii czeka dużo cięższy pojedynek niż przed rokiem, kiedy Manchester City okazał się łatwiejszym rywalem niż przepowiadano przed rywalizacją obu klubów. Mistrzowie Anglii pokazali, że mecze z wielkimi drużynami nie są już problemem, a przykładem może być zwycięstwo nad Bayernem 3:2 po pasjonującej remontadzie. Zarówno Manuel Pellegrini, jak i zawodnicy podkreślają, że do dzisiejszego starcia z Barçą podchodzą z zupełnie innym nastawieniem niż przed rokiem. „Myślę, że w zeszłym sezonie okazaliśmy im zbyt dużo szacunku i nie mieliśmy doświadczenia, mierząc się z takim zespołem jak Barça. Nie byliśmy wówczas przygotowani na takie starcie. W tym sezonie nie odczuwamy strachu i wiemy, do czego jesteśmy zdolni” - powiedział na konferencji Samir Nasri. Dla podopiecznych Manuela Pellegriniego żądza zemsty będzie dodatkową motywacją.
Największym osłabieniem Manchesteru City będzie z całą pewnością brak Yayi Touré, który ze względu na zawieszenie dostępny będzie dopiero na rewanż. Kim dla mistrzów Anglii jest były zawodnik Barcelony, wszyscy wiemy, a jego nieobecność na Etihad Stadium z całą pewnością będzie dużym problemem dla Pellegriniego. W związku z tym w środku pola zagrają najprawdopodobniej Fernando z Fernandinho. Dobrą wiadomością dla City jest powrót Jamesa Milnera, którego zabrakło w ostatnim meczu ligowym, ale na starcie z Barçą powinien być gotowy.
Barcelona przystępuje do spotkania na Etihad Stadium po porażce z Málagą, która zakończyła imponującą serię jedenastu zwycięstw z rzędu. Na Camp Nou wróciły wątpliwości, a katalońska prasa od razu zaczęła doszukiwać się kryzysu i kolejnego konfliktu między piłkarzami a Luisem Enrique. Pozostaje mieć nadzieję, że sobotnia niespodzianka była jedynie wypadkiem przy pracy, a w starciu z Manchesterem City wróci zespół, który zachwycał przez ostatnie sześć tygodni.
Najgroźniejsza broń Barcelony? To bez wątpienia tridente Suárez, Neymar oraz Leo Messi, które pomijając wpadkę z Málagą, spisuje się znakomicie. Do sobotniego spotkania zagrali ze sobą w piętnastu spotkaniach. Wygrali trzynaście i przegrali dwa. Strzelili razem 68 bramek i zanotowali 32 asysty. Robi wrażenie. Dla kibiców najważniejszy jest jednak powrót do kosmicznej formy Leo Messiego który uporał się z problemami i znów zachwyca. Czy zachwyci również w Manchesterze?
Chyba nikt nie pokusi się o przewidzenie scenariusza na starcie Manchesteru City z Barceloną. Takie rywalizacje nie mają faworyta. Tu decydują detale detali, najdrobniejsze szczegóły, pojedyncze błędy i przebłyski geniuszu. Barcelona w swoich szeregach ma gościa z innej planety i to na jego decydujące ciosy liczy najbardziej. Z drugiej strony jest Sergio Agüero, który również jest w stanie zrobić z piłką dosłownie wszystko. Nie ma co przedłużać i najlepiej na koniec zacytować klasyka: siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy! Vamooos Barça!
Komentarze (1170)