Zapraszmy do lektury pierwszej części obszernego wywiadu z Érickiem Abidalem, przeprowadznego przez dziennik Mundo Deportivo. Część druga ukaże się jutro.
Éric Abidal pozostaje idolem dla całego barcelonismo. Po zakończeniu piłkarskiej kariery zdecydował się wrócić i ponownie zamieszkać z rodziną w Barcelonie. Sam klub życzyłby sobie, aby Éric powrócił także w klubowe szeregi i zaczął pracę z dziećmi. Francuz jest podekscytowany tą propozycją, ale jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji. Mimo to już cieszy się ogromnym zainteresowaniem zarówno ze strony klubu, jak i drużyny. I przesyła wiadomość, której, biorąc pod uwagę nadawcę, nie można lekceważyć: W tych ciężkich czasach, im bardziej będziemy będziemy zjednoczeni, tym lepiej.
Jak się czujesz?
Bardzo dobrze. Co miesiąc przechodzę badania kontrolne, a raz na pół roku dokładniejsze, obowiązkowe badanie.
Motywuje cię możliwość pracy dla Barcelony?
Tak, motywuje mnie. Od kiedy odszedłem z Barçy, cały czas myślałem powrocie i o pracy w klubie. Nie ma jednak pośpiechu, chcę to dobrze przemyśleć i jeśli wrócę, zająć się tym, co naprawdę lubię. Daję sobie czas na podjęcie tej decyzji.
Czekasz, aż prezydent złoży ci ofertę, czy może sam masz jakieś specjalne życzenia?
Czekam na konkretną ofertę. A potem będę ją musiał rozważyć.
A jak zaopatrujesz się na stanowisko dyrektora piłkarskich szkółek młodzieżowych, które zostało ci zaoferowane?
To zależy od tego, jakie będę miał obowiązki - czy trzeba będzie dużo podróżować. Najeździłem się sporo jako piłkarz i teraz wolałbym trochę odpocząć.
Wolałbyś zatem pozostać na miejscu i pracować z dziećmi?
Dzieci to życie i przyszłość klubu. Uczyć ich klubowych wartości oraz szacunku do gry to coś, co powinno mi przyjść z łatwością. Taka praca może mi się spodobać, ale najpierw muszę spróbować i zobaczyć, czy rzeczywiście tak jest. Jeśli nie, to poszukam innego rozwiązania.
Chciałbyś pracować w najmłodszych kategoriach wiekowych, szkoląc drużyny juvenil, cadates, infantiles?
To wymaga maksymalnego poświęcenia oraz pracy po 8 godzin każdego dnia. Póki co się w tym nie widzę. Zakończyłem karierę, aby mieć więcej czasu dla rodziny i aby móc się dalej rozwijać. Trzeba to przedyskutować.
Ostatnio mówiło się o tym, że mógłbyś pełnić rolę łącznika pomiędzy klubem a szatnią.
Nie rozmawiałem jeszcze o tym z prezydentem. Wiem jedynie to, co przecieka do mediów. Ludzie powołują się na to, że jestem w dobrych relacjach z klubem oraz z piłkarzami, ale przyjaźnie to jedno, a praca to drugie.
Czyli odrzucasz taką możliwość?
Nie. Taka praca mogłaby się okazać dla mnie łatwiejsza, gdyż znam wszystkich zawodników, oprócz tych nowych. Wiem jednak jak funkcjonuje drużyna, jaka jest specyfika pracy oraz jakie są relacje pomiędzy zawodnikami i władzami klubu. Brzmi intersująco, ale jak już wspomniałem, trzeba będzie to przedyskutować. Jeśli otrzymam kilka ofert, łatwiej mi będzie podjąć decyzję.
Co takiego szczególnego mógłbyś wnieść, obejmując to stanowisko?
Wraz z piłkarzami, których znam i którzy wiedzą, jak przebiegało moje życie, przesłanie może być tylko jedno: nigdy się nie poddawać, zawsze walczyć do i końca, szczególnie w trudnych chwilach, być zjednoczeni na dobre i na złe, rozmawiać… A także okazywać wszystkim szacunek, trenerowi, piłkarzom, kibicom, dyrektorowi. Trzeba zawsze patrzeć na sprawy pozytywnie, zarówno na, jak i poza boiskiem.
Jaką widzisz receptę na złe stosunki pomiędzy Luisem Enrique i Messim?
Problem w tym, że ja tak naprawdę nie wiem, co tam się dzieje. Zeszłej niedzieli, podczas meczu z Atlético, nie zauważyłem żadnych problemów. Może się tak zdarzyć, że pomiędzy piłkarzem a trenerem dojdzie do sprzeczki, ale w sporcie takie rzeczy dzieją się zawsze. Mi też się to przytrafiło. Nie należy jednak tego przesadnie wyolbrzymiać, a wyniki na pewno pomogą o tym szybko zapomnieć.
Myślisz, że lepiej, żeby porozmawiali, czy żeby każdy robił swoje, zachowując wzajemny szaczunek?
W życiu i w sporcie takie sprawy najlepiej jak najszybciej omówić, żeby się nie nazbierało. I najlepiej twarzą w twarz na spokojnie, gdyż rozmowa z innymi osobami może wywołać dużo złych emocji i nieporozumień.
Wspomniałeś o tym, że kiedyś też przytrafiła ci się kłótnia z trenerem.
Tak, nawet z Pepem (Guardiolą przyp. Red). Moim zdaniem najlepiej jest powiedzieć szczerze od razu to, co się myśli, nieważne czy to się komuś podoba, czy nie. Nigdy nie miałem wielu problemów z ludźmi, ale kiedy miałem coś do powiedzenia, to to mówiłem. A kiedy to mówisz i jest to szczere, druga osoba wie, czego pragniesz. W sporcie każdy musi szukać tego, co najlepsze dla siebie, a także dla zespołu.
Jak oceniasz poziom gry obecnej Barçy?
Po tym, co zobaczyłem w meczu z Atlético, muszę powiedzieć, że 2015 rok zapowiada się bardzo, bardzo dobrze. Jeśli będą cały czas pracować tak, jak tamtego dnia, mają duże szanse na zdobycie trofeów.
Biorąc pod uwagę rywalizację z takimi drużynami, jak: Real, Bayern, Chelsea, PSG, City, rok bez transferów może bardzo skrzywdzić Barcelonę?
To zależy. Pewne jest, iż nadszedł moment, w którym należy być bardziej zjednoczonymi, niż kiedykolwiek. Trzeba wierzyć w talent i umiejętności wszystkich zawodników, także tych z cantery oraz zawsze dawać siebie wszystko. Posiadamy niesamowitą drużynę.
Mówisz o jedności, ale w tym roku odbędą się wybory. Każdy z kandydatów będzie krytykował pozostałych. Czy to może iść w parze z jednością?
Tego nie wiem. Jedyne co mogę powiedzieć to to, żeby aktualny prezydent do ostatniej chwili miał te same cele i motywację, co zawodnicy. Tak zachował się kiedyś Laporta i podobnie postępuje teraz Bartomeu. A przyszli kandydaci muszą myśleć o drużynie.
Musi być bardzo ciężko zatrzymać atak, który tworzą Messi, Suárez y Neymar, prawda?
Ja bym sobie ich najchętniej schował do kieszeni (śmiech). To trio jest spektakularne, w każdej chwili może strzelić jeden, albo drugi. Są bardzo zjednoczeni i robią różnicę. Chciałbym móc zagrać przeciwko nim, żeby móc sprawdzić, jak przy nich wygląda mój poziom. Jestem pewien, że wyrządzą krzywdę wielu obrońcom.
Messi pozostanie w Barcelonie?
Oby, to byłaby wielka szkoda pozwolić odejść najlepszemu zawodnikowi świata do innej drużyny. Nikt sobie tego nie wyobraża i ja sądzę, że to niemożliwe. Jedno jest pewne, jak sam mówi, teraz jesteś tu, ale nigdy nie wiesz, gdzie będziesz jutro. Szczególnie w świecie futbolu.
Rozumiesz to zdanie wypowiedziane przez Leo?
Tak, to zupełnie normalne stwierdzenie, nie ma co tego krytykować. Spójrz chociażby na mnie. Byłem w Barçy, rok później w Monaco, kolejny rok w Olympiakosie, a teraz wróciłem do Barcelony.
Publicznie poprosiłeś o odnowienie kontraktu z Alvesem. Czemu uważasz, że powinien pozostać?
Po pierwsze z dość oczywistego powodu: ze względu na jego oddanie i pracę. Ale również dlatego, że bardzo ciężko jest znaleźć drugiego prawego obrońcę o jego poziomie i który miałby taki pozytywny wpływ na szatnię. Nieprzedłużenie z nim umowy źle wpłynęłoby na drużynę.
A jeśli odjedzie, będą za nim tęsknić tak, jak za Puyolem i Abidalem?
Nie lubię porównań, ale jeśli tak się stanie, Barça straci wielkiego zawodnika.
Ciężko będzie znaleźć drugiego Abidala i Puyola?
Każdy człowiek jest wyjątkowy i posiada swój talent. Nie wolno popadać w obsesję. Trzeba sprowadzać dobrych piłkarzy, którzy wpasują się w tę drużynę. Myślę, że się tacy znajdą. Będzie to zawsze coś innego, ale tacy piłkarze istnieją. Tylko proszę nie pytajcie mnie o nazwiska.
Xavi był o krok o odejścia. Są ludzie, którzy według ciebie nie powinni już być w Barcelonie?
Ja widzę Xaviego kończącego karierę tutaj w wieku 37-38 lat. We Włoszech grają piłkarze, którzy mają po 40 lat i nie widać tego na boisku. Kiedy Xavi gra gołym okiem widać, że futbol, który prezentuje Barcelona jest wyjątkowy. Nie chcę tutaj umniejszać roli innych, ale Xavi, to Xavi. Ma już swój wiek, ale ja nigdy nie zwątpię w jego grę, ani oddanie.
Zaskakujące było to, że w grudniu ogłosiłeś, że kończysz karierę będąc wciąż zawodnikiem pierwszego składu.
Po pierwszej operacji powiedziano mi, że muszę pożegnać się z futbolem, ale on stanowił część mojej walki. Po dwóch ciężkich zmagań, zmęczyłem się psychicznie. Mówiłem to już kiedy przyjeżdżałem, do Grecji, że przychodzę głównie po to, żeby pomóc młodym i że będę to robił dopóki pozwolą mi na to moje ciało i głowa. Aż w końcu nadszedł ten moment.
Komentarze (46)