Claudio Bravo wraca na Estadio Anoeta jako bramkarz, który stracił najmniej goli w dotychczasowych spotkaniach (7 puszczonych bramek w 16 kolejkach). Ma też szansę zostać najrzadziej pokonywanym golkiperem w historii La Liga. Jego średnia (0,43 gola na mecz) zagraża rekordziście Trofeo Zamora, Paco Liaño, który w sezonie 1993/94 18-krotnie wyciągał piłkę z siatki w 38 spotkaniach (0,47 gola na mecz).
W pierwszych ośmiu kolejkach żaden piłkarz nie był w stanie pokonać Claudio Bravo. Barça zanotowała wtedy siedem zwycięstw i jeden remis, nie tracąc przy tym ani jednego gola. Elche, Villarreal, Athletic, Levante, Málaga, Granada, Rayo i Eibar natrafiły na mur tworzony przez Chilijczyka i obronę Blaugrany. Później jednak przyszło El Clásico i Real Madryt zdobył trzy bramki. Jak dotąd jest to jedyna drużyna, która pokonała Bravo więcej niż raz. Celta strzeliła jednego gola, który dał jej zwycięstwo na Camp Nou, a trafienia Almeríi, Sevilli i Espanyolu na niewiele się zdały. Bravo zakończył rok czystym kontem w meczach z Getafe i Córdobą. Łącznie nie stracił bramki w 11 z 16 rozegranych spotkań. Zasługi Chilijczyka są tym większe, że udało mu się sprawić, iż kibice pogodzili się z odejściem Víctora Valdésa. Bravo, podobnie jak ter Stegen w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów, potrafił poradzić sobie z dużą presją.
Paco Liaño, najlepszy zdobywca Trofeo Zamora w historii, na tym samym etapie w rekordowym dla niego sezonie ligowym miał pięć straconych bramek. Co ciekawe, to właśnie Real Sociedad, najbliższy rywal Barçy, był pierwszą drużyną, która go pokonała. Najlepszą cechą kantabryjskiego bramkarza oraz oczywiście jego obrony była regularność. Jednak mimo że w 26 meczach zachowywał czyste konto, jego drużynie nie udało się zdobyć tytułu. W tamtym sezonie (1993/94) mistrzostwo zdobyła Barcelona, a rekord był dla Liaño jedynie niewielkim pocieszeniem.
Komentarze (32)