Dokładnie sześć lat temu, 13 grudnia 2008, Barcelona pokonała Real Madryt na własnym terenie po bramkach Samuela Eto’o i Leo Messiego. Tego dnia Argentyńczyk był ściśle kryty przez rywali, jednak nie przeszkodziło mu to w trafieniu do siatki.
Hitem piętnastej kolejki La Liga w sezonie 2008/09 był mecz Barça – Real na Camp Nou. Mając w pamięci szpaler, jaki musieli wykonać dla Królewskich pod koniec poprzednich rozgrywek, podopieczni Pepa Guardioli byli żądni rewanżu na drużynie, która pod wodzą Juande Ramosa przechodziła proces przebudowy. W tygodniu poprzedzającym El Clásico wśród culés panowała niesamowita euforia, kibice spodziewali się prawdziwej goleady nad odwiecznym rywalem. Jeśli ostatecznie do tego nie doszło, to głównie dzięki zachowawczej strategii Juande Ramosa, który ustawił swoich zawodników głęboko cofniętych i nakazał im czekać na kontrataki.
Ta taktyka zakładała również ścisłe krycie Leo Messiego. Argentyńczyk w krótkim czasie był obiektem ostrych wejść Gutiego, Sneijdera, Gago, Sergio Ramosa i Drenthe, jednak tylko ostatnia dwójka została ukarana za swoje przewinienia żółtą kartką. Barça uporczywie starała się atakować, ale Madryt też miał dobre okazje za sprawą Drenthe i Palancii.
Publiczność na Camp Nou była zniecierpliwiona oporem stawianym przez Królewskich, a rozdrażnienie wśród kibiców wzmogło się, gdy Eto'o nie wykorzystał rzutu karnego w 69. minucie. Jednak kameruński napastnik zrehabilitował się siedem minut przed końcem spotkania, wykorzystując zgranie głową Carlesa Puyola po rzucie różnym wykonywanym przez Xaviego. W całkowitej euforii culés, już w doliczonym czasie gry, Messi podwyższył prowadzenie po kontrze zespołu gospodarzy. Po tym meczu Real miał dwanaście punktów straty do Barçy, która w szaleńczym tempie zmierzała po pierwszy tytuł ligowy w erze Guardioli. W tamtym pamiętnym spotkaniu z Realem zagrali: Valdés, Alves, Márquez, Puyol, Abidal, Xavi (Keita, 91’), Touré, Gudjohnsen (Busquets, 63’), Messi, Eto'o (Hleb, 88’ ) i Henry.
Komentarze (32)