Busi daje zwycięstwo w doliczonym czasie gry!

SZUMI

30 listopada 2014, 20:25

3820 komentarzy

Valencia CF

VCF

Herb Valencia CF

0:1

Herb Valencia CF

FC Barcelona

FCB

  • 94' Sergio Busquets 

Barcelona wygrała z Valencią na Mestalla. Jedyną, zwycięską bramkę w 94. minucie gry strzelił Sergio Busquets. Czy Barça wygrała szczęśliwie? Na pewno, ale trzeba zaznaczyć, że wcześniej sędzia nie uznał prawidłowego gola Luisa Suáreza.

Mecz od samego początku nie był sztampowy, gdyż Luis Enrique postanowił odpowiedzieć na liczne apele kibiców, wystawiając od pierwszej minuty dwóch defensywnych pomocników. Na skutek tego rozwiązania mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Ivan Rakitić. Wystawienie dwóch defensywnych pomocników miało na celu danie przeciwwagi dla ofensywnego trio w ataku, ale od samego początku spotkania widoczny był rozrzut linii ofensywnej i defensywnej.

Spotkanie zaczęło się od dużej liczby niedokładności i wzajemnego badania się rywali. Dość szybko żółtą kartkę za agresywny wślizg zobaczył Mathieu. W 10. min. Rodrigo minął jak tyczkę Busquetsa i oddał strzał lewą nogą, jednak świetnie zachował się Bravo. Trzy minuty później to Barcelona powinna wyjść na prowadzenie. Genialnym zagraniem popisał się Piqué, dostrzegając ruch Neymara, a na zgaszoną przez Brazylijczyka piłkę nabiegł Suárez i z ośmiu metrów, mając całą wolną bramkę, huknął w bramkarza. W dalszej części gry Barcelona prowadziła spotkanie, choć nie miała żadnych konkretnych sytuacji bramkowych. Z tego okresu najbardziej można było zapamiętać akcję, w której Neymar głupio dał się dać sprowokować Otamendiemu. Cała sytuacja miała miejsce po dobrej akcji Messiego oraz dokładnym, choć ostrym wślizgu obrońcy Valencii, który następnie podbiegł do Brazylijczyka i nachylając się nad nim, dawał znać, co sądzi o jego grze. Neymar  uderzył delikatnie głową piłkarza Valencii i choć ten dodał mnóstwo od siebie, są sędziowie, którzy mogliby usunąć Brazylijczyka z boiska za wybitnie niesportowe zachowanie. O tym, jakie od początku spotkania były to rozgrywki, może świadczyć fakt, iż po pół godziny aż pięciu zawodników, w tym trzech defensorów Barcelony (Piqué, Alba,Mathieu), miało żółte kartki. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa zaczęła się od lawinowych ataków gospodarzy, którzy mieli kilka akcji mogących się zakończyć trafieniem. Zwłaszcza rzut rożny z 48. min. nosił znamiona akcji bramkowej, kiedy gracze Nietoperzy mogli przynajmniej trzykrotnie oddawać strzał na bramkę Bravo. W odpowiedzi pięknym podaniem popisał się Xavi, wyszukując w polu karnym Alvesa. Akcja mogła skończyć się trafieniem Messiego, ale ostatecznie okazało się, iż Brazylijczyk był na spalonym. W 54. oraz 57. min. swoje sytuacje ponownie miał Suárez (po rzucie rożnym oraz wejściu między dwóch obrońców i błędzie bramkarza), jednak Urus wyraźnie nie był tego dnia w formie strzeleckiej. W odpowiedzi groźną kontrę przeprowadzili gracze El Che, jednak na tablicy wyników po godzinie wciąż było 0:0 z sinusoidalnie układającymi się momentami lepszej gry zawodników obydwu drużyn.

W 69.min. sędziowie popełnili trzeci poważny błąd przy odgwizdywaniu spalonych, jednak ten był zdecydowanie najbardziej brzemienny w skutkach, gdyż nie uznali prawidłowo zdobytego gola Suáreza. Chwilę później katastrofalną pomyłkę popełnił Busquets, a kontrę Valencii zatrzymał dopiero fenomenalną interwencją Bravo. Parę minut po tym zdarzeniu Chilijczyk ponownie uratował Barcelonie wynik po uderzeniu Negredo. Od tego momentu zaczął się festiwal zmian oraz niedokładności, a także walki o każdy skrawek boiska. Szala zwycięstwa mogła przechylić się na każdą ze stron. W ostatniej akcji spotkania, właśnie po olbrzymim zamieszaniu oraz walce o każdy kawałek pola karnego, bramkę zdobył Busquets, który dobił uderzenie głową Neymara. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż po raz wtóry akcję rozegrał Messi, ściągając na siebie w tej sytuacji trzech zawodników.  

Trzeba przyznać, iż wynik wydaje się sprawiedliwy. Gracze Valencii zostawili na boisku kawał płuc oraz serca, mieli kilka świetnych kontr, a dodatkowo dopisało im szczęście przy najważniejszej decyzji sędziowskiej w podstawowym czasie gry (nieuznany gol Suáreza). Jednak to Barcelona prowadziła mecz i miała lepsze okazje bramkowe. Koniec końców liczą się trzy punkty po bardzo trudnym spotkaniu i utrzymanie dystansu do Realu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3820)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy