We wczorajszym spotkaniu z APOEL-em Nikozja Dani Alves zobaczył trzecią żółtą kartkę w fazie grupowej Ligi Mistrzów i tym samym nie będzie mógł wystąpić w kluczowym spotkaniu z PSG na Camp Nou, które ostatecznie zdecyduje o tym, czy Barcelona wygra grupę F.
Pechowa sytuacja miała miejsce w 33. minucie wczorajszego meczu. Alves, atakowany przez dwóch rywali, został wytrącony z rytmu biegu. Upadając na murawę, dotknął piłkę ręką, a sędzia, nie widząc faulu na Brazylijczyku, zdecydował się pokazać mu za to zagranie żółtą kartkę.
Dani Alves wystąpił we wszystkich spotkaniach Barcelony w tym sezonie, z wyjątkiem trzech – z Athletikiem (zastąpił go Montoya), Málagą (73 minuty zagrał Douglas, po czym na jego miejsce wszedł Adriano) i Almeríą (całe spotkanie rozegrał Adriano).
Luis Enrique stoi więc przed niezwykle trudnym wyborem. Żaden z trzech zmienników Alvesa nie cieszy się jego pełnym zaufaniem. O Douglasie wielokrotnie powtarzał, że wierzy, iż może on dać wiele drużynie, ale w perspektywie długoterminowej, gdyż jeszcze dużo musi się nauczyć, by zacząć prezentować odpowiedni poziom piłkarski. Montoya natomiast, mimo że regularnie trenuje z grupą i jest bardzo chwalony przez Luisa Enrique, usłyszał wprost, iż nie będzie mógł liczyć na wiele minut w obecnym sezonie.
Adriano natomiast jest zawodnikiem niezwykle wszechstronnym i może z powodzeniem występować zarówno na prawej, jak i na lewej stronie defensywy, gdzie jest zmiennikiem Jordiego Alby. Tylko jeden występ dotychczas na prawej stronie i poszukiwanie przez Luisa Enrique alternatywnych rozwiązań dotyczących obsady obu boków obrony świadczą jednak o tym, że i Adriano nie cieszy się zaufaniem trenera.
Mamy więc do czynienia z sytuacją paradoksalną, bowiem mimo posiadania w drużynie aż trzech piłkarzy, którzy potencjalnie mogą zastąpić Daniego Alvesa, zdaniem Luisa Enrique ani jeden nie prezentuje odpowiedniego poziomu, by móc z powodzeniem to uczynić. Prawdą jednak jest, że żaden z nich nie zdążył nawet w pełni zaprezentować swoich umiejętności w obecnym sezonie i spróbować przekonać do siebie trenera.
Do 10 grudnia zostało sporo czasu i pozostaje wierzyć Luisowi Enrique, że odpowiednio przygotuje drużynę do tego arcyważnego, kluczowego w perspektywie walki o zwycięstwo w rozgrywkach europejskich spotkania z PSG.
Komentarze (206)