Cypr, część starożytnej Grecji, później Rzymu i Bizancjum. Arena niejednego mitu czytanego w szkole. Dziś kojarzony z ulgami podatkowymi, wakacjami i sportową emeryturą. Piłkarze Barçy nie pojechali na wakacje. Mają przed sobą wyzwanie równie ważne co sobotni bój z Sevillą.
W składzie ekipy prowadzonej przez Jorgosa Donisa nie ma dziś żadnego Polaka. Jest za to akcent barceloński. Bramkarz Urko Pardo spędził lata 2001-2007 w Barçy C i B. Był dwukrotnie wypożyczany do Kartageny i Sabadell, nie zrobił większej kariery. W APOEL-u gra od trzech lat.
Najbardziej znany gracz aktualnych mistrzów Cypru to John Arne Riise. Znany z Liverpoolu i Fulham 34-letni Norweg rozegrał 321 meczów w lidze angielskiej. Żaden z jego klubowych kolegów nie ma takiego doświadczenia ani pozycji w światowym futbolu. Rozumiem jego wybór. W Nikozji ma znacznie cieplej niż w rodzinnym Molde.
Wygłodniały APOEL
Gospodarze dzisiejszego meczu zdobyli w tej edycji LM tylko jeden punkt. W II kolejce zremisowali u siebie 1:1 z Ajaksem. Jednobramkowe zwycięstwo Barçy na Camp Nou mamy dobrze w pamięci. Był to jeden ze słabszych występów Katalończyków od startu sezonu.
Warto zauważyć, że tym samym rezultatem skończyły się oba mecze klubu z Nikozji przeciwko PSG. APOEL prezentuje dobry poziom i ma zgraną drużynę. Opiera się na doświadczonych graczach lokalnych i zastępie dostępnych na możliwości finansowe klubu Latynosów.
Bilans bramkowy 1-4 „wart” tylko 1 punkt na pewno wywołuje wielką motywację u piłkarzy, aby zdobyć coś więcej. Najlepiej kosztem faworyta całej grupy! Co można wygrać w piłce determinacją i zaangażowaniem – wiedzą nawet polscy kadrowicze po meczu z Niemcami.
Trzy punkty to konieczność
Sytuacja w grupie F jest dla Blaugrany otwarta. Paryżanie nie zwalniają tempa i z 10 pkt. przewodzą grupie. Dzisiejszy mecz z Ajaksem grają u siebie. Barça koniecznie potrzebuje dziś zwycięstwa, żeby móc walczyć o pozycję lidera.
Zamiast myśleć o bezpośrednim starciu z PSG za dwa tygodnie, skupmy się na dzisiejszym meczu. Rywale Barçy na pewno będą bardzo zmotywowani do osiągnięcia pierwszego zwycięstwa w rozgrywkach. Nawet jeśli tej motywacji i chęci starczy im do pierwszej utraconej bramki – Katalończycy muszą ją najpierw zdobyć. W meczach z takimi rywalami bywa o to trudniej niż z renomowanymi firmami. Zwłaszcza gdy piłka do spółki z bramkarzem przeciwnika robi wszystko, aby nie wpaść do bramki.
Przychodzi od razu na myśl niedawny mecz z Almeríą. Aby oszczędzić takich emocji sobie i fanom, Messi, Suárez i Neymar powinni zadbać o jak najszybsze otwarcie wyniku, a obrona utrzymać koncentrację dłużej niż przez pierwszy kwadrans.
Lepsza niż miesiąc temu dyspozycja Rakiticia i dobra forma Xaviego pozwalają z optymizmem wyczekiwać wieczornego spotkania. Busquets zagrał porządnie w weekend i oby pozostał ze swoją grą na fali. Gdy on się utopi, zacznie się krztusić cały zespół. W obronie można się spodziewać od pierwszych minut Bartry z Mascherano – chyba że Luis Enrique postanowi nas czymś zaskoczyć.
Oby niczym nie zaskakiwał nas jego zespół. Liczymy, że Barça wróci z Cypru z kompletem punktów. Naprzód!
Komentarze (434)