Cuadrado był jednym z zawodników, którego latem chciała ściągnąć Barcelona. Teraz w swoich szeregach chętnie widziałby go Real Madryt.
FC Barcelona wciąż nie wie, czy sankcje transferowe zostaną zniesione i czy będzie mogła kupować zawodników. Niezależnie od decyzji TAS-u klub pracuje nad wzmocnieniami drużyny. Wnioski są jasne: trzeba wzmocnić linię pomocy (tutaj kandydatami są Koke i Lars Bender) oraz prawą obronę. Priorytetem jest Kolumbijczyk Juan Cuadrado, który latem był bliski przenosin na Camp Nou.
Barcelona o nim nie zapomina, jednak wie, że transfer będzie trudny do zrealizowania. W ostatnich tygodniach do wyścigu po jego usługi dołączył Real Madryt, który chce jak najszybciej osiągnąć porozumienie z piłkarzem. Prowadzone są bezpośrednie negocjacje, jednak zawodnik jest niechętny do składania podpisów przed poznaniem stanowiska Barcelony i innych klubów.
Juan Cuardrado znów stał się priorytetem dla zespołu Luisa Enrique. Trenerzy śledzili go niemal przez rok i dali zgodę na jego transfer. Prowadzono również rozmowy z piłkarzem, podczas których poruszano temat jego pozycji na boisku. Porozumienie było już prawie osiągnięte, jednak ani Barcelonie nie udało się sprzedać Alvesa, ani Fiorentina nie chciała obniżyć kwoty transferu.
Usługami Cuadrado zainteresowane są także inne kluby. Manchester United i Manchester City spotykały się w ostatnich tygodniach z przedstawicielami Fiorentiny, ale największa niespodzianka nadeszła z Madrytu. Real wykonał poważny ruch w kierunku otoczenia piłkarza. Rozpoczął także rozmowy z włoskim klubem. Królewscy chcieliby ściągnąć go latem. Tym badziej, że byłby to mocny cios w największego rywala, Barcelonę, która pozostałaby bez idealnego następcy Alvesa na prawej stronie.
Obecnie Barcelona rozważa dwa scenariusze. Jeśli będzie mogła przeprowadzać transfery, rozpocznie „wojnę” z Realem o usługi Cuadrado. Jeśli TAS podtrzyma sankcje, klub nie będzie miał innego wyjścia i postara się osiągnąć porozumienie z Alvesem w sprawie jego pozostania na Camp Nou.
Komentarze (179)