Po spotkaniu Barçy z Almeríą sporą polemikę w hiszpańskich mediach wywołała plotka, jakoby Luis Enrique zdecydował się wysłać Gerarda Piqué na rozgrzewkę mimo faktu, iż Xavi był już przygotowany do wejścia na boisko (miała to być trzecia, czyli ostatnia zmiana).
Wielu uznało to za upokarzający gest ze strony trenera Barçy i sposób ukarania piłkarza za jego niesubordynację i pozaboiskowe wybryki. Jak się jednak okazuje, sprawa wyglądała zupełnie inaczej.
Rzeczywisty przebieg wydarzeń całkowicie dementuje te plotki i pokazuje, że w żadnym wypadku nie wydarzyło się nic, co odbiegałoby od meczowej rutyny szkoleniowca Blaugrany. Katalońska TV3 wyemitowała zapis całego zdarzenia: w 64. minucie meczu ławka Barcelony dowiaduje się, że Sergio Busquets cierpi z powodu pewnego fizycznego dyskomfortu i dokładnie w tym samym momencie Enrique nakazuje Piqué dołączenie do rozgrzewających się Xaviego i Alvesa, którzy od kilku minut wykonywali ćwiczenia na uboczu. Po kolejnych kilku minutach wspólnej rozgrzewki Xaviego, Alvesa i Piqué, Luis Enrique decyduje się wprowadzić Generała w miejsce Busquetsa. Takie informacje przekazuje swoim zawodnikom, nakazując równocześnie Alvesowi i Piqué powrót na ławkę rezerwowych.
Po zapoznaniu się z materiałem i wszystkimi faktami pozostaje jasne i klarowne, że od chwili ogłoszenia przez Lucho wejścia na boisko Xaviego Piqué zaprzestał rozgrzewki i powrócił na ławkę rezerwowych. W tym miejscu można bliżej przyjrzeć się zaistniałej sytuacji.
To samo miało miejsce w Amsterdamie
Dla największych sceptyków wśród culés istnieje inny, równie niedawny przykład, który pokazuje, że sytuacja z meczu z Almeríą jest czymś całkowicie normalnym. W wygranym 2:0 przez Barçę spotkaniu z Ajaksem w Amsterdamie po upływie zaledwie dziesięciu minut gry Busquets ucierpiał w starciu z zawodnikiem gospodarzy, El Ghazim. Pierwszą rzeczą, którą zrobił Enrique po ujrzeniu zwijającego się z bólu Busquetsa, było skierowanie się w stronę ławki rezerwowych i nakazanie rozgrzewki Piqué, aby w razie konieczności zmiany był gotów do wejścia na boisko. Logiczne zatem jest to, że Gerard jest dla Asturyjczyka opcją na wypadek niedyspozycji Busquetsa, by przesunąć Mascherano do linii pomocy i wprowadzić Piqué na środek defensywy.
Komentarze (65)