Przy Canaletes mówią. W obronie Piqué

Mateusz Bystrzycki

7 października 2014, 16:02

75 komentarzy

- Od pewnego czasu jestem oceniany przez pryzmat tego, co robię poza boiskiem. To nie ma nic wspólnego ze sportem - powiedział kilkanaście dni temu Gerard Piqué. Jeden z najlepszych obrońców w historii FC Barcelony prawidłowo zdiagnozował towarzyszące mu zjawisko. I choć sportowy regres 27-latka jest niezaprzeczalnym faktem, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że padł on ofiarą osiągniętego wcześniej sukcesu i ludzkiej ułomności.

Sportowa jakość i dotychczasowe osiągnięcia Gerarda Piqué są niepodważalne, podobnie zresztą jak dowody obniżki jego formy. Nie ma więc sensu przypominanie, że w chwili, gdy Katalończyk ledwie osiągnął 25. rok życia, miał na swoim koncie trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów oraz tytuły mistrza świata i Europy. Podobnie zresztą jak nie na miejscu byłyby reminiscencje związane z największymi boiskowymi „wtopami” Piqué. Było ich tyle, ile w przypadku pozostałych piłkarzy Barçy na przestrzeni ostatnich lat. Niewielu ma odwagę przyznać, że równie często mylili się Pedro, Sergio Busquets czy Xavi Hernandéz. Specyfika pozycji, na jakiej występuje Piqué, sprawia jednak, że jego błędy widoczne są bardziej, niczym pod lupą, co z kolei na dalszy plan spycha obniżenie jakości pracy defensywnej całego zespołu przy jednoczesnym zachowaniu ogólnych założeń taktycznych (np. wysokiego, niezwykle ryzykownego ustawienia linii obrony). Nie wspominając o przemilczanym wpływie na formę piłkarza aktualnie zatrudnionego trenera.

Tu nie chodzi o sport, a już na pewno nie tylko o sport. Wokół 27-latka narosło przyzwolenie na bezwzględną i szyderczą krytykę wszystkiego, czego dokona. Zarówno na boisku, jak i poza nim. Rzadkie ostatnio wzloty zostały przykryte szczelną kołdrą milczenia (aktualnie Geri znajduje się w dobrej lub bardzo dobrej formie), częstsze porażki nagłaśniane są z hałaśliwą wrzawą. Od momentu, gdy jego życiową partnerką została znana piosenkarka, wychowanek FC Barcelony postrzegany jest w kategoriach utuczonego luksusem celebryty. Nic to, że na tzw. salonach pojawia się z regularnością równą pozostałym członkom barcelońskiej szatni. Wydaje się, że jego największą przewiną w tej materii jest to, że od czasu do czasu, w chwilach wolnych od treningów i meczowych obowiązków, towarzyszy swojej partnerce w ważnych dla niej chwilach - na rozdaniu branżowych nagród lub podczas premiery nowej płyty.

Jedną z pasji Piqué jest poker. Bez fałszywej hipokryzji Katalończyk jawnie uczestniczy w prestiżowych turniejach. Negatywne konotacje, jakim podlega owe zajęcie, to uproszczenie, którym kierują się dyżurni krytycy rosłego stopera. Wychowanek Barçy nie spożywa przy tym alkoholu, a całość rozgrywki nie odbywa się w porach nocnych czy w oparach papierosowego dymu. O uzależnieniu nie ma mowy, o czym najdobitniej świadczą marne wyniki akcji agencji detektywistycznej Método 3. Jedynie stereotypy każą sądzić, że pokerowe zmagania winny równać się wykroczeniu przeciwko kodeksowi karnemu. Czy za grę w Monopol, w zaciszu domowego kąta, amatorów popularnej „planszówki” również powinna spotykać umoralniająca chłosta?

Na tym nie koniec, bo kolejnym z przewinień śmiałego piłkarza, który swoim zachowaniem zdecydowanie wykracza poza ogólnie przyjęte wyobrażenie niedołężnego intelektualnie futbolisty, jest identyfikacja z klubowymi wartościami. Piqué wielokrotnie stawał na straży barcelońskiej tożsamości, występując przeciwko oszczerstwom klubowych konkurentów. 27-latek reprezentował Barçę na poziomie instytucjonalnym niemal nienagannie. Niemal, bo w przeszłości zdarzały mu się drobne przewiny (np. oplucie jednego z członków sztabu szkoleniowego reprezentacji Hiszpanii podczas zakrapianej fety po wygraniu mundialu w RPA). One jednak kurczą się do skali mikro, jeśli weźmiemy pod uwagę publiczne dowody lojalności Geriego wobec klubowej historii i środowiska barcelonismo.

Aktualnie Piqué obrywa po głowie za uczestnictwo w katalońskim święcie niepodległości. Razem z niemal dwoma milionami ludzi wychowanek Barcelony wziął udział w publicznej manifestacji, mającej na celu nagłośnienie chęci Katalończyków do odłączenia się od reszty Hiszpanii. W imponujących rozmiarów akcji uczestniczył również Xavi, a swoje poparcie dla separatystycznych dążeń regionu wyrazili także Marc Bartra, Sergi Roberto i Sergi Samper. Lawina krytyki dopadła jednak wyłącznie Piqué, który nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do idei niepodległości Katalonii. Piquénbauer tłumaczył to m.in. duchem, w jakim został wychowany, wyniesionymi z domu wartościami. Wydaje się, że każdy powinien mieć prawo do wyrażenia indywidualnego stanowiska wobec politycznych zjawisk zachodzących w Hiszpanii - piłkarz, piekarz czy właściciel popularnego wśród turystów tapas baru. Możliwość samostanowienia to największy akt demokracji, do której przez wieki dążyły narody całego świata. Warto przy tym zaznaczyć, że z ust Gerarda nigdy nie popłynął negatywny przekaz polityczny. On pozostał ponad tym, całą swoją uwagę skupiając na społecznym wymiarze katalońskich pragnień. Czyżby nagannym było głośne „ja”?

W dzisiejszym konsumpcyjnym świecie szukamy uproszczeń, skrótów myślowych, które ułatwiają porządkowanie rzeczywistości. Chodzi o to, aby się nie zmęczyć, nie przegrzać mózgowych zwojów. Upychanie różnorodnych zjawisk, postaci i wydarzeń do stereotypowych szuflad jest efektem przypinania łatek. To one spłycają myślenie, zawężają horyzonty, z publicznej dyskusji czyniąc potok brudnych słów, gdzie w roli moralnego dyktatora trendów może wystąpić każdy, a do tego najlepiej anonimowo. Sądy wydajemy pospiesznie i z radykalizmem godnym średniowiecznych sędziów. Dla skazanych w ten sposób nie ma łaski, a w kolejce do potępienia tłoczą się ci, którzy jeszcze wczoraj ogrzewali się w cieple sukcesu. Bo przecież największą przyjemność sprawia nam obserwowanie upadku ludzi zwycięskich, których sami - wcale nie tak dawno - stawialiśmy na piedestale historii. Tak, przyglądanie się spektakularnej klęsce przebrzmiałych mistrzów daje nam wyjątkowo pokaźną dawkę samozadowolenia. W takiej rzeczywistości nie ma miejsca na autorefleksję, pokorę i skromność, dbałość o wartości i szacunek dla dokonań innych, nie ma miejsca na analizę. Nie ma czasu na intelektualny przystanek, bo przecież łatwo o utratę pozycji specjalisty od nauk wszelakich. Nic to, że całość przypomina moralność Kalego. Nienawiść, zazdrość i zawiść to ekstraklasa wśród uczuć. Byle tylko szczelnym płaszczem otulić własne niedoskonałości, frustrację i rozgoryczenie związane z tym, że pomimo wątpliwych starań ciągle nie jesteśmy tacy, jak ci, których z lubością opluwamy.

Dlatego też Piqué powinien przeprosić za to, że chce żyć według własnych pragnień, odrzucając widzimisię innych. Powinien także przeprosić za identyfikację z klubową tożsamością; za świadomość swoich korzeni i rodzinnych wartości; za opowiadanie się za największym aktem demokracji, jakim jest możliwość samostanowienia. Ba, Katalończyka powinna spotkać publiczna chłosta za odwagę w dementowaniu medialnych bredni oraz pielgrzymka na kolanach do Santiago de Compostela za brak przyzwolenia na żerowanie na jego prywatności. Powinien kajać się za przyznanie, że nie należy do najlepszych piłkarzy świata na swojej pozycji (wbrew temu, co w miniony weekend opowiadał polski komentator meczu z Rayo Vallecano); za prowadzenie nieukrywanego życia rodzinnego; za szczęśliwe i dostatnie dzieciństwo; za normalność, uśmiech oraz autoironię; za wyraziste poglądy, szczerość i elokwencję i wreszcie za posiadanie deficytowego dziś towaru - charyzmatyczną osobowość.

„Jestem fanem Piqué. Za to, jak mówi, jak gra i jak żyje. Uwielbiam cię i nigdy nie przestanę. Jesteś fenomenalny. Nie zmieniaj się” - zadeklarował na łamach Mundo Deportivo legendarny Migueli. Ja również z dumą przyznaję, że sympatyzuję z 27-letnim wychowankiem FC Barcelony. Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, bo w czasach, gdy z zadziwiającą łatwością przychodzi ludziom znajdowanie nowych kozłów ofiarnych.

Mateusz Bystrzycki - dziennikarz Sport.pl i autor książki „Gerard Piqué. Urodzony na Camp Nou".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (75)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze