Jednym z sekretów katalońskiego klubu są ciągłe problemy ze zdrowiem dwóch zawodników – Thomasa Vermaelena i Rafinhi.
Stan fizyczny Rafinhi i Thomasa Vermaelena to jeden z największych sekretów Barcelony. Belgijski obrońca, który w momencie transferu zmagał się z kontuzją, wciąż nie zaliczył debiutu pomimo otrzymania pod koniec września od lekarzy pozwolenia na grę. Podobnie wygląda sytuacja Rafinhi. Pomocnik zmagał się z „lekkimi” problemami mięśniowymi, które uniemożliwiły mu występy w czterech meczach (Levante, Málaga, Granada i PSG), a kiedy otrzymał od lekarzy zielone światło, znów dopadły go problemy i nikt nie wie, kiedy będzie mógł wrócić na boisko.
O Rafinhi wiadomo jedynie, że podczas sobotniego treningu, tuż po otrzymaniu od lekarzy zgody na powrót, odczuwał bóle mięśniowe w lewej nodze. O problemach Vermaelena wiadomo jeszcze mniej. „Thomas ma się dobrze. Te problemy się pojawiają i znikają. To normalny rozwój sytuacji po tak długiej kontuzji. Wkrótce będzie z nami. To nic niepokojącego”, mówił Luis Enrique.
Pewne jest, że wkład obu zawodników, od których wiele oczekiwano, jest zerowy. Vermaelen, za którego zapłacono 10 milionów plus 8 milionów zmiennych, wciąż nie zadebiutował, mimo że szacowano, iż będzie gotowy do gry w połowie września, po pierwszej przerwie na mecze reprezentacji.
Po dobrym presezonie, Rafinha rozpoczął rozgrywki jako gracz pierwszego składu, jednak później jego rola uległa zmniejszeniu. Łącznie w trzech meczach spędził na boisku 130 minut. Spodziewany jest jego występ przeciwko Eibar.
Komentarze (68)