Jak donosi Mundo Deportivo, po zeznaniach byłego szefa ochrony Barcelony, Xaviera Martorella, klub na wniosek prywatny lub prokuratura z urzędu może domagać się oskarżenia byłego prezydenta Joana Laporty w związku z procesem przeciwko byłemu dyrektorowi generalnemu Joanowi Oliverowi.
Do tej pory dowody i oskarżenia wskazywały Olivera i Martorella jako winnych w aferze szpiegowskiej, ale według zeznań tego drugiego, który w tamtym okresie był odpowiedzialny za dawanie zleceń detektywom Método 3, to Joan Laporta w wielu przypadkach osobiście domagał się, by np. dogłębnie sprawdzono określonych dziennikarzy oraz jego własną kochankę, Brazylijkę Flavię Massoli, która przez jakiś czas pracowała w klubie w departamencie administracyjnym.
Xavier Martorell, którego obwinia się za zafakturowane przez Barçę raporty szpiegowskie polityków, nie miał wątpliwości, by wskazać Joana Laportę, Joana Olivera i ogólnie cały zarząd jako swoich przełożonych, od których otrzymywał zlecenia szpiegowania. Miał być rzekomo odpowiedzialny za śledzenie dziennikarzy po tym, jak pojawiły się zdjęcia Laporty z imprezy w dyskotece Luz de Gas.
Na podstawie faktur, które zostały w piątek prześledzone w sądzie, Martorell był odpowiedzialny, na polecenie przełożonych, za podsłuch w klubie, wśród obecnych i byłych przyjaciół Joana Laporty, jego towarzyszy zabaw oraz za niewytłumaczalne śledzenie niektórych socios klubu, np. Oriola Giralta, który w 2008 zaprezentował wniosek o wotum nieufności. Również działania zawodowe, prywatne i rodzinne Sandro Rosella, wtedy zwykłego socio, były obiektem szczegółowego badania. Barça finansowała raporty m.in. na temat spółki Servial i jej powiązania z katalońską partią polityczną Konwergencja i Unia. Ta sprawa, co ciekawe, zakończyła się rekomendacją detektywa, by zrezygnować z dalszych działań.
Komentarze (20)