„Jestem najgorszym bramkarzem, jakiego może mieć Barça. Cały świat mnie krytykuje, jestem na dnie. Nikt nie oczekuje ode mnie niczego wielkiego, więc nie mam nic do stracenia, prawda?”. To słowa, które Víctor Valdés powtarzał sobie niemal przed każdym spotkaniem. On sam uważa, że to właśnie one, między innymi one, wraz z całym systemem, który wokół nich opracował, pozwoliły mu dotrzeć do tego punktu w karierze, w którym można powiedzieć sobie, że osiągnęło się wszystko. O tym, jak wyglądała jego droga opowiada w autobiograficznej książce „Víctor Valdés. Samotność bramkarza”.
Jednak czy jest to naprawdę autobiografia? Chyba jednak nie. Víctor nie trzyma się ściśle chronologii wydarzeń ze swojego życia. Ważniejsze dla niego jest to, jaki wpływ wywarły one na niego samego. Jego psychikę i decyzje. Autobiografia Víctora Valdésa, choć on sam nie do końca się do tego przyznaje, jest w dużym stopniu ekshibicjonistyczna. Choć były bramkarz Barçy skupia się przede wszystkim na kwestiach sportowych, to jednak przedstawia je od tej najbardziej prywatnej, wręcz intymnej strony. Książka Valdésa przebija tęczową bańkę mydlaną, która przez wiele lat narosła w mediach wokół klubu z Katalonii. Barcelona to najwspanialszy klub świata, najlepsze miejsce do życia, ziemia obiecana. Taki przekaz można zwykle odczytać z wypowiedzi większości barcelonistów. Víctor tego nie podważa – Barça to dla niego klub życia, drużyna, w której osiągnął sukcesy, o jakich marzył, ostateczne spełnienie długiej i trudnej kariery. Jednak historia opowiedziana przez Valdésa uzmysławia nam, że czasem... to po prostu nie wystarcza.
Víctor Valdés pokazuje, że mimo, iż życie zawodnika Blaugrany może wydawać się bajką, w rzeczywistości wcale nie musi tak wyglądać. Bramkarz z przypadku, czy może nawet z przymusu. Nieznajdujący radości w tym, co przyszło mu robić. Przytłoczony oczekiwaniami i odpowiedzialnością. Nieszczęśliwy. Mimo to jednak osiągnął ze swoim klubem sukcesy, o których większość bramkarzy może tylko marzyć. Trzykrotnie triumfował z Barceloną w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tak, „Víctor Valdés. Samotność bramkarza” to jednak historia z happy endem, choć nie tak słodkim, jak mogłoby się wydawać. To książka o tym, że można przezwyciężyć najsłabsze punkty samego siebie – swoją niechęć, strach, przerażenie. Że ostatecznie we wszystkim, jeśli jest się wystarczająco konsekwentnym, można osiągnąć sukces i znaleźć radość.
Jednak książka Víctora to nie tylko autobiografia, to także, a może przede wszystkim, szczególny poradnik. Valdés, opowiadając swoją własną historię, tłumaczy krok po kroku, w jaki sposób udało mu się pokonać presję, która była upiorem jego życia. Nie tylko jego, oczywiście. System opracowany przez Víctora, pozwalający na walkę z presją i oczekiwaniami, które czasami potrafią przytłoczyć każdego z nas, nie dotyczy tylko życia sportowca. Może się przydać każdemu z nas i pomóc poradzić sobie z odpowiedzialnością, jaka ciąży na nas w pracy, w szkole czy w życiu osobistym. „Nie jestem guru, ani reprezentantem jednego ze współczesnych nurtów filozofii” - przypomina Valdés, - „ani też naukowcem, który poświęcił wiele lat swego życia, by odnaleźć antidotum będące lekarstwem na bolączki społeczeństwa. Nie jestem nawet magistrem psychologii jakiegoś prestiżowego uniwersytetu. Jestem zwykłym człowiekiem, jak wszyscy, jednak żyję na tym świecie już ponad 30 lat i mam pewne doświadczenie. Znalazłem sposób na pokonanie przeszkody, jaką jest strach, mogący stanąć na drodze do celu. A presja żywi się właśnie strachem przed porażką”.
Czy ta metoda działa? W przypadku Víctora Valdésa z pewnością. Jeśli chcecie zobaczyć, jak będzie w Waszym przypadku po prostu sięgnijcie po tę książkę i przekonajcie się sami.
---
Dla czytelników FCBarca.com zniżka! Zamów tę niepowtarzalną książkę na labotiga.pl i przy zamówieniu podaj kod „VALDESFCB”, a zapłacisz jedynie 22,94 zł!