Nikt nie może zaprzeczyć, że po ostatnim, nieudanym pod względem zarówno indywidualnym, jak i drużynowym sezonie Leo Messi chce z powrotem być numerem jeden na świecie. Argentyńczyk w tym roku po raz pierwszy nie znalazł się nawet w trójce finalistów, którzy powalczą o nagrodę najlepszego piłkarza w Europie, przyznawaną przez UEFA od 2011 roku.
Dla piłkarza, który od 2008 roku zawsze znajdował się w finałowej trójce zawodników walczących o Złotą Piłkę, pominięcie w plebiscycie organizowanym przez UEFA nie wydaje się być niczym znaczącym. Wskazuje to jednak na fakt, że obecnie Messi ma kilku godnych siebie rywali w walce o miano najlepszego, co jeszcze dwa lata temu było nie do pomyślenia. Argentyńczyk chce znów triumfować, zarówno indywidualnie, jak i ze swoją drużyną, i być na szczycie, a mecz o Puchar Gampera był pierwszym, choć bardzo małym, krokiem w tym kierunku.
Messi potrzebował jedynie trzech minut, by umieścić piłkę w siatce. Jednak ten gol o tyle nie jest znaczący, gdyż jak pokazał poprzedni sezon, nie brak zdobywanych bramek i słabe statystyki były problemem. Argentyńczyk również strzelał wiele goli, brakowało natomiast jego „obecności” na boisku, zaangażowania oraz radości z gry. Tym jednak, co po ostatnim spotkaniu napawa optymizmem, jest właśnie sama gra Messiego oraz wrażenie, jakie po sobie pozostawił. Mogliśmy zobaczyć zawodnika bardzo zaangażowanego w grę drużyny, mającego na swoim koncie dużą liczbę sprintów oraz udanych dryblingów, a także chętnie i często uczestniczącego w grze kombinacyjnej z pozostałymi napastnikami.
Nowy Messi?
Trudno przewidzieć, jakie są szanse na rychły powrót najlepszej wersji Leo Messiego, takiej, którą mogliśmy podziwiać przez niemalże całą ostatnią dekadę. Oczywistym natomiast jest, że zawodnik ma możliwości, by być równie dobry, a nawet lepszy niż był w ostatnich latach, jednak kosztem nieco zmodyfikowanego od tego, do jakiego nas przyzwyczaił, sposobu grania. Przeciwko Club León zobaczyliśmy Messiego ustawionego, wydawać by się mogło, „po staremu”, jednak jednocześnie dużo bardziej aktywnego i zaangażowanego, szukającego gry kombinacyjnej, akcji na jeden kontakt oraz szybkich wymian piłki z kolegami.
Pewnym jest, że Messi w żadnym stopniu nie zatracił zmysłu do zdobywania goli. Świadczy o tym bramka z trzeciej minuty meczu oraz druga, strzelona kilka minut później, jednak nieuznana przez arbitrów. Bardzo pozytywnym znakiem dla zespołu jest natomiast fakt, że z czterech goli zdobytych w czasie, gdy Messi przebywał na boisku, jedynie jeden był dziełem Argentyńczyka, który pokazał, że potrafi grać bardzo zespołowo oraz kreować partnerom okazje bramkowe. Jednak należy dodać, że udany powrót La Pulgi na sam szczyt nie zależy tylko od niego, ale w dużej mierze również od całej budowanej na nowo drużyny, która musi nawiązać do sukcesów Barçy z ostatnich lat.
Komentarze (165)