Po dekadzie niekwestionowanej pozycji w bramce Víctora Valdésa, dziś rozpoczyna się walka o miejsce między słupkami w Barcelonie pomiędzy Bravo, ter Stegenem i Masipem.
Dziś do drużyny, która właśnie rozpoczyna obóż przygotowawczy w Birmingham, dołącza Claudio Bravo. Według różnych informacji zakontraktowanie Chilijczyka było wspólną decyzją obecnego sztabu szkoleniowego i Andoniego Zubizarrety, podczas gdy transfer ter Stegena i awans Masipa zostały domknięte za kadencji Gerardo Martino. Nie wydaje się jednak, aby stwarzało to Bravo jakąkolwiek przewagę.
Sprawa jest otwarta jak nigdy. Barça ma trzech równorzędnych bramkarzy. W drużynie rezerw katalońskiego klubu Luis Enrique rozdzielał minuty pomiędzy dwóch (Oier-Mino), a nawet trzech (Oier-Mino-Masip) golkiperów, jednak wydaje się mało prawdopodobne, by taka sama metoda została zastosowana również tym razem.
Gdy Luis Enrique trenował Romę i Celtę w odpowiednio włoskiej i hiszpańskiej ekstraklasie, stawiał już na jednego bramkarza. Na Stadio Olimpico był to Marten Stekelenburg, natomiast na Balaídos – Yoel. Pozwala to przypuszczać, że w Barcelonie Luis Enrique postawi na jednego bramkarza i nie będzie stosował rotacji na tej pozycji. Pytaniem pozostaje, czy Asturyjczyk będzie kontynuował zapoczątkowaną przez Pepa Guardiolę tradycję wystawiania zmienników między słupkami w meczach Pucharu Króla.
Każdy z trzech bramkarzy Barçy ma swoje zalety. Masip rozegrał świetny sezon w drugiej drużynie, ter Stegen został sprowadzony jako następca Valdésa i zaprezentował się z dobrej strony w meczu z Recreativo, z kolei Bravo ma ogromne doświadczenie w lidze i reprezentacji.
Pierwsze starcie pomiędzy bramkarzami właśnie się zaczyna. Być może częściową odpowiedź na pytanie, kto zadomowi się między słupkami w Barcelonie, da nam sobotni mecz z Niceą.
Komentarze (647)