Tak kupują trzej giganci La Liga

Krzysztof Majewski

22 lipca 2014, 20:40

Sport

270 komentarzy

Przed rozpoczęciem nowego sezonu Atlético, Barça i Real dokonują poważnych zmian w swoich składach, jednak każdy z wymienionej trójki robi to na swój sposób.

W odróżnieniu od lat poprzednich Barça wydała mnóstwo pieniędzy na liczne transfery, aby móc dokonać głębokiej restrukturyzacji, która jest jej bezwzględnie potrzebna. Z kolei Real wprowadza do swojej drużyny jedynie korekty, chociaż bez wątpienia sprowadza graczy z najwyższej światowej półki. Atlético pozostaje wierne swojej polityce: „dobre, ładne, tanie”. Na dzień dzisiejszy do kasy obecnego mistrza Hiszpanii wpłynęło więcej pieniędzy, aniżeli z niej ubyło.

Barcelona wydała dużą sumę, ale również zanotowała spory dochód ze sprzedaży swoich zawodników, który ma jej pozwolić na stawienie czoła restrukturyzacji. Real, podobnie jak jego rywal zza miedzy, także nie zmienia swojej polityki transferowej i przeprowadził już dwie multimilionowe operacje. W zamian najlepszy zespół w Europie oczekuje na odejście z klubu niektórych zawodników oraz zamknięcie transferu Keylora Navasa.

Głęboka renowacja

Barcelona zdecydowała się na poważne przewietrzenie szatni, dlatego też Katalończycy na chwilę obecną wydali już 123 miliony euro na sprowadzenie Luisa Suáreza (81 milionów), Ivana Rakiticia (18), Marca-André ter Stegena (12) oraz Claudio Bravo (12). Co więcej, do zespołu powrócili Rafinha Alcántara i Gerard Deulofeu. Nie można zapomnieć również o Jordim Masipie, który awansował do pierwszego składu Barcelony.

Jeżeli chodzi o przychód, kataloński klub zarobił na razie 74,8 miliona euro na sprzedaży Alexisa Sáncheza (38), Cesca Fábregasa (33), Johnathana Dos Santosa (2) oraz wypożyczeniu Tello (2).

Jeremy Mathieu (pomiędzy 15 a 20 milionów), Juan Cuadrado (pomiędzy 35 a 40) oraz Marquinhos (w okolicach 40 milionów) to trzej zawodnicy, którymi swoje zainteresowanie drużyna z Katalonii wykazuje już od dłuższego czasu. Należy więc przypuszczać, że wspomniane 123 miliony euro nie jest finalną kwotą, jaką w tym okienku transferowym wyda Barcelona. Z drugiej strony blisko pożegnania się z Camp Nou są Alex Song i Ibrahim Afellay. Przyszłość Daniego Alvesa wciąż jest nieznana i ciężko stwierdzić, czy Barça będzie w stanie zarobić jakiekolwiek pieniądze z jego transferu (kontrakt Brazylijczyka obowiązuje do 2015 roku).

Real Madryt z dwoma nowymi nazwiskami

Sprowadzenie Jamesa Rodrígueza (80) oraz Toniego Kroosa (30) kosztowało obecnego triumfatora Ligi Mistrzów 110 milionów euro. Sprzedaż Moraty, Nuriego Sahina oraz wypożyczenie Casemiro pozwoliło Realowi na zarobienie 22,8 milionów euro.

Obecny bilans zespołu z Madrytu jest więc mocno ujemny: -87,2 miliona euro, ale nie przeszkadza to Los Blancos w staraniach o Keylora Navasa, za którego będzie trzeba wyłożyć około 10 milionów euro. Należy jednak pamiętać, że niektórzy zawodnicy trzeciej siły La Liga ubiegłego sezonu mogą w każdej chwili opuścić klub, a tym samym doprowadzić do zmniejszenia się wspomnianego ujemnego bilansu. Do tej grupy piłkarzy należy zaliczyć: Di Marię, Isco, Khedirę czy Íkera Casillasa.

Atlético – najpierw sprzedaż, następnie zakup    

W odróżnieniu od Barcelony oraz Realu, Atlético jako jedyne może pochwalić się większymi przychodami aniżeli wydatkami. Do kasy obecnego mistrza Hiszpanii jak do tej pory trafiło 80 milionów euro. Głównym klientem Rojiblancos okazał się Roman Abramowicz i jego londyńska Chelsea. Na Stamford Bridge przenieśli się Diego Costa (38) i Filipe Luis (20). Również Thibaut Courtois w następnym sezonie będzie występował na Wyspach, ale jego przypadek jest inny, gdyż młody Belg wraca z wypożyczenia, dlatego też Chelsea za jego usługi nie musi zapłacić Atlético ani jednego euro. Oprócz wyżej wymienionej trójki Rojiblancos opuścili także Adrían López (11), który zdecydował się na występy w portugalskim Porto, oraz dwóch bramkarzy, Roberto (za 6 milionów do Olympiacosu) oraz Asenjo (za 5 milionów do Villarrealu).

Aby zrównoważyć odejście największych gwiazd, Atlético sprowadziło Mario Mandžukicia (22), Jana Oblaka (16), Guilherme Siqueirę (10), Ángela Correę (6) i Miguela Ángela Moyę (3), wydając w sumie 57 milionów euro. Co więcej, do klubu powrócił Tiago, który z początku zdecydował się na opuszczenie Vicente Calderón.

Na chwilę obecną Atlético znajduje się 23 miliony euro na plusie, jednak Enrique Cerezo będzie mógł być zadowolony z tej sumy tylko wtedy, gdy ekipa Diego Simeone wciąż pozostanie konkurencyjna, zarówno na Półwyspie Iberyjskim, jak i w Europie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (270)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy