Cztery lata i dwa dni po tryumfie na mistrzostwach świata w RPA Carles Puyol ponownie będzie obecny podczas finału mundialu. Tym razem jego rolą będzie wręczenie trofeum zwycięskiemu zespołowi.
Na kilka godzin przed meczem Argentyny z Niemcami Puyol udzielił wywiadu dla portalu FIFA.com. Były kapitan Barcelony wypowiedział się na temat poziomu turnieju i swoich przewidywań co do finału.
FIFA.com: Co oznacza dla pana wręczenie Pucharu Świata?
Carles Puyol: To dla mnie honor. Tak samo jak nigdy nie myślałem, że moja kariera będzie wyglądać tak, jak wyglądała, że przeżyję marzenie miliona dzieci i będę robił to, co najbardziej lubię, tak samo nie sądziłem, że zwieńczeniem mojej kariery będzie wręczenie Pucharu Świata podczas finału mundialu. Jestem bardzo wdzięczny FIFA za to, że o mnie pomyślała. Miałem już szczęście przeżyć i zagrać w finale mundialu, ale wejście na pełen stadion zawsze robi wielkie wrażenie, więc choć tym razem będzie inaczej, już się denerwuję.
Ponowne spotkanie z pucharem, jednak bez Hiszpanii w finale, to chyba nie jest wymarzone spotkanie…
Prawda jest taka, że wręczenie pucharu zaoferowano mi przed mundialem, kiedy jeszcze nie rozegrano żadnego meczu. Idealnie oczywiście by było, gdyby moja reprezentacja dotarła do finału, ale niestety tak się nie stało. Trzeba zaakceptować sprawy takimi, jakie są. Obie reprezentacje, które tu grają, zasłużyły na to, więc trofeum trafi w bardzo dobre ręce, ktokolwiek nie wygra. Będzie to bardzo zasłużony tytuł.
Jak to jest oddać trofeum po czterech latach bycia mistrzem świata?
Byliśmy mistrzami przez cztery lata. Ponowne zwyciężenie było bardzo trudne. Od niedzieli trzeba będzie myśleć o przygotowaniu się, by móc powalczyć o kolejny mundial. Jednak historia taka jest. Nie przestajesz być mistrzem, wciąż będziemy mieć gwiazdkę na sercu. Oddając trofeum, na pewno przypomnę sobie turniej w RPA. Cztery lata temu przeżyliśmy niesamowite chwile. Każdy piłkarz marzy o zwycięstwie na mundialu, a niewielu udaje się to osiągnąć. Sądzę, że był to zasłużony tytuł i zostało wiele wspomnień, wszystkie one są bardzo piękne.
Co by pan wyróżnił z dotychczasowych potyczek na mundialu? Zaskoczył pana szczególnie jakiś zespół lub zawodnik?
Opuściłem niewiele spotkań, a moją uwagę przykuł równy poziom, wszystkie drużyny bardzo się szanowały. Tej równorzędności nie widzieliśmy jedynie w spotkaniu Brazylii z Niemcami, a wynik, przynajmniej dla mnie, był zupełnie nieoczekiwany. Nawet w meczu Hiszpania – Holandia pierwsza połowa była wyrównana. Jeśli chodzi o drużyny, gdybym miał wyróżnić jedną reprezentację, byłaby to Kostaryka. Nie spodziewałem się, że dojdą tak daleko. Np. Kolumbia nie była dla mnie zaskoczeniem, bo już przed turniejem sądziłem, że mają bardzo dobrą drużynę, nawet bez Falcao. A co do zawodników, najbardziej zaskoczył mnie James Rodríguez. Zagrał bardzo dobry mundial, pokazując wielką osobowość mimo młodego wieku.
Dużo się mówi o wysokim poziomie gry na tym mundialu. Jak pan sądzi, w jakim stopniu gra rozwijana przez Hiszpanię w ostatnich latach mogła mieć na to wpływ?
Miałem szczęście grać w reprezentacji Hiszpanii i w Barcelonie, które pokazują, że można grać dobrze, atrakcyjnie, utrzymując się przy piłce i zdobywać ważne trofea. To coś dobrego dla widza, oba zespoły odcisnęły swoje piętno, zostawiły swoje dziedzictwo. Myślę, że wiele ludzi się na nich wzorowało.
W finale zmierzą się Niemcy i Argentyna. Niemcy rozbili Brazylię, jednak Argentyna pokazała, że jest solidna w defensywie. W czym może tkwić klucz do zwycięstwa?
W finale szczegóły są zawsze ważne i sądzę, że to będzie bardzo ładny mecz. Z jednej strony Niemcy od wielu lat grają bardzo dobry futbol i zawsze docierają daleko. Z drugiej strony na początku mistrzostw wszyscy wyróżnialiśmy spektakularny atak Argentyny, a mówiono, że jej najsłabszym punktem jest obrona. Jednak ten zespół udowodnił, że jest bardzo solidny i wszyscy piłkarze są skłonni do pracy.
Style gry są odmienne, ale jest pewien punkt wspólny Argentyny z Hiszpanią z 2010 roku. To umiejętność zachowania czystego konta. Czy to może być ważniejsze niż niemiecka machina do strzelania bramek?
Człowieku, jeśli tak jak Niemcy potrafisz zdobyć siedem bramek, to coś niesamowitego, ale ciężko to zrobić w dzisiejszych czasach. Dlatego jeśli potrafisz zachować czyste konto, jak Hiszpania w RPA czy teraz Argentyna, to jest kluczowe. Przede wszystkim dlatego, że w ataku mają oni zawodników, którzy robią różnicę i mogą rozstrzygnąć losy spotkania jedną indywidualną akcją.
Jako kibic, komu pan kibicuje w finale?
Ciężko jest mi oddzielić kibicowanie od moich sympatii do niektórych kolegów. Niemcy to świetna reprezentacja i gra bardzo ładny futbol. Od lat walczą o tytuły i na nie zasługują, jednak mam dwóch przyjaciół w reprezentacji Argentyny. Nie jestem za Niemcami, ani za Argentyną, ale za Leo Messim i Javierem Mascherano. Masche to świetny zawodnik i nie dziwi mnie jego świetna gra na tym turnieju. A Leo jest najlepszy, jednak może brakuje mu mistrzostwa świata, by być uważanym za największego.
Komentarze (42)