Belletti: To honor przejść do historii Barcelony

Eoren

4 lipca 2014, 15:45

FCBarcelona.cat

31 komentarzy

Stade de France. 17 maja 2006 roku. Finał Ligi Mistrzów pomiędzy Barceloną i Arsenalem. Minęło już 81 minut spotkania. Belletti dostaje piłkę z prawej strony i rozgrywa ją z Larssonem. Szwed odgrywa piłkę do Brazylijczyka. Belletti przyjmuje futbolówkę, biegnie w kierunku bramki przeciwnika i decyduje się na strzał. Piłka mija golkipera Arsenalu, Manuela Almunię, i wpada w sieć. Barça obejmuje prowadzenie 2:1.

To trafienie sprawia, że wśród wszystkich zawodników Barçy dochodzi do prawdziwej eksplozji radości. Z paryskiego nieba pada na nich deszcz. Radość, która z taką samą siłą jak na Stade de France wybucha również wśród kibiców w Barcelonie, jest jedną z najwspanialszych celebracji, jakie kiedykolwiek widziała Katalonia. To była bramka, która zapewniła Blaugranie drugi Puchar Europy i sprawiła, że brazylijski obrońca przeszedł do historii.

Juliano Haus Belletti (38 lat) sięgnął po dwa tytuły mistrza Hiszpanii i został bohaterem finału Ligi Mistrzów w Paryżu, tworząc część historycznej drużyny Franka Rijkaarda. Wszystko to stało się po tym, jak w 2002 roku Belletti wraz z reprezentacją Brazylii został mistrzem świata.

Mundial 2002

FCBarcelona.cat: Opierając się na tym, co mogliśmy już zobaczyć w meczach Canarinhos: czy sądzisz, że Brazylia może sięgnąć po Puchar Świata?

Beletti: Sądzę, że tak, ale to nie jest łatwe. To, że Brazylia będzie cierpieć w meczu z Chile, było do przewidzenia. Teraz jest to już wielka drużyna, jednak dostrzegam, że Brazylia poprawiła się pod pewnymi względami i dzięki temu może zostać mistrzem.

Należysz do tej uprzywilejowanej grupy piłkarzy, którym dane było sięgnąć po Puchar Świata. Co według twojego doświadczenia jest najważniejsze, by móc wygrać taki turniej?

Trzeba wiedzieć, jak grać inteligentnie, przez cały czas trzeba być skoncentrowanym. Jednak najważniejsze jest to, by wygrywać mecz po meczu, szczególnie, gdy rywalizacja jest tak wyrównana jak ta, którą widzimy tu, w Brazylii. To jest kluczowe.

Co oznaczał dla ciebie ten tytuł? Czy zmienił twoją karierę i życie osobiste?

To powód do dumy dla mojej rodziny, przyjaciół i tak naprawdę dla wszystkich. Coś takiego jest bezcenne. Pod względem zawodowym to także ogromna satysfakcja. Brazylia ma wielu wielkich zawodników, którzy nigdy nie zdobyli tego tytułu. Niewielu ma na koncie mistrzostwo świata i to, że mogę należeć do tej grupy, to powód do dumy, coś, co zawsze będzie się liczyć.

Gdy myślisz o mundialu, jakie jest pierwsze wspomnienie, które przychodzi ci na myśl?

Moment, gdy wszedłem na plac gry podczas półfinału przeciwko Turcji, w 2002 roku. Tak wspaniałego meczu nigdy się nie zapomina. Pochodzę z Cascavel, w stanie Paraná, i dla mnie osiągnięcie czegoś takiego było naprawdę trudne.

Etap barceloński

Za czym najbardziej tęsknisz z czasów, gdy grałeś w Bracelonie?

Nie jestem w stanie wymienić jednej, konkretnej rzeczy. Jako profesjonalista większość mojej kariery spędziłem w Barcelonie i to tutaj przeżyłem wszystko, co było do przeżycia. Mogę powiedzieć, że fakt, iż mogłem grać w tak wielkim klubie, u boku tak wspaniałych zawodników, napawa mnie dumą.

Dlaczego Barça to „więcej niż klub”?

Dlatego, że zdobywa tytuły we wszystkich sekcjach. Także ze względu na to, jak traktuje się tutaj rodziny sportowców, z jaką sumiennością dba się o nie i w jak szczególny sposób się to robi. Chodzi też o uwagę, jaką poświęca się samym zawodnikom. Niczego ci tu nie brakuje i dlatego jedynym zmartwieniem jest dla ciebie to, by dobrze grać. To bardzo ważne.

Dane ci było spotkać Messiego na początku jego kariery. Czy zaskoczyła cię eksplozja jego talentu i fakt, że sięgnął po cztery Złote Piłki?

To piłkarz, który wyróżnia się odmiennością, który pragnie dokonać ważnych rzeczy. Było jasne, że zostanie wielkim zawodnikiem, jednak nikt nie wyobrażał sobie, że dotrze aż tak daleko. Wyznam, że mnie zaskoczył. Zdobyć Złotą Piłkę czterokrotnie i utrzymać tak wysoki poziom przez tyle lat to coś imponującego. Nikt tego nie dokonał.

Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, co twoje nazwisko oznacza dla FC Barcelony. Ten gol, który zdobyłeś w Paryżu, dający drugą Ligę Mistrzów dla Barçy, to coś, co sprawiło, że przeszedłeś do historii. Co o tym sądzisz?

Pamiętam, że to było wielkie święto, jedno z największych, jakie kiedykolwiek widziałem w Katalonii. Być może nie zdaję sobie z tego do końca sprawy, mieszkam w Brazylii i nie mam już tak bliskiego kontaktu z Barceloną. Klub podarował mi replikę pucharu Ligi Mistrzów, mam ją w domu. To ogromna satysfakcja, ponieważ był to tytuł, który niełatwo było zdobyć, bardziej skomplikowany niż te, które przyszły później.

Jak oceniasz rewolucję kadrową, którą aktualnie przechodzi Barça?

Teraz jest inaczej niż w moich czasach. Wtedy problemem była adaptacja w drużynie. Teraz jest to wiek zawodników, dlatego zmiany są nieuniknione. Wierzę, że Barça nie straciła jakości, po prostu to wiek zawodników wpływał na to, że nie była w stanie pokazać poziomu, który utrzymywała przez tyle lat, i nie wywierała na rywali presji tak ostrej jak kiedyś.

Sądzisz, że Neymar może stać się prawdziwym idolem kibiców FC Barcelony?

Sądzę, że będzie z nim tak samo jak z Messim. W naszych czasach Messi miał stałą pozycję i stałą strefę na placu gry. Wraz z przybyciem Guardioli uwolnił się od tej pozycji i stał takim zawodnikiem, jakiego możemy oglądać teraz. Sądzę, że Neymar także musi pokazać cały swój potencjał. W reprezentacji cieszy się swobodą i pokazuje, że jest prawdziwą gwiazdą swojej drużyny. W Barcelonie też może tak być.

Gdybyś mógł przekazać jakąś wiadomość kibicom FC Barcelony, którzy zawsze cię uwielbiali, jak by ona brzmiała?

Gdy podpisywałem kontrakt z Barçą, jedyne, czego chciałem, to uszczęśliwić klub i kibiców. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że stanę się częścią życia fanów Barçy. Fakt, że tak się stało, jest dla mnie wielkim honorem i powodem do dumy. Nie mógłbym prosić o więcej.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (31)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze