Przedstawiamy krótki subiektywny felieton Miguela Rico, dziennikarza Mundo Deportivo, z serii „Opinie", ukazującej się na łamach katalońskiego dziennika.
Neymar z czterema trafieniami na koncie, co daje więcej niż jedną bramkę na mecz, jest jedną z gwiazd mundialu. We wczorajszej rozmowie z Cristiną Cubero Brazylijczyk tłumaczył przyczyny swojej dobrej dyspozycji: „Gram tak, ponieważ jestem szczęśliwy. Nie odczuwam presji związanej z rozgrywaniem mistrzostw świata we własnym kraju. W ten sposób mogę zrealizować swoje marzenie i jedyne, co powinienem zrobić, to cieszyć się tym".
Dani Alves, będący bliski przyjacielem Neymara, w wypowiedzi na łamach Mundo Deportivo także tłumaczył przyczynę dobrej gry brazylijskiej gwiazdy na mundialu. „W Barcelonie Neymar jest jednym z wielu. Tu [w reprezentacji - przyp. Eoren] wszystko kręci się wokół niego. Odgrywa pierwszoplanową rolę. To on sprawia różnicę, a my, cała reszta, jesteśmy tu, żeby mu pomagać".
W obliczu takich deklaracji natychmiast pojawiają się pewne pytania. Czy w związku z tym, co Neymar powiedział Cristinie Cubero, powinno się wnioskować, że Brazylijczyk nie jest szczęśliwy w Barcelonie i odczuwa presję tak silną, że nie jest w stanie grać na swoim prawdziwym poziomie? Odpowiedź brzmi: być może. Za nim trudny rok, zarówno pod względem instytucjonalnym, jak i sportowym. To dobra wymówka, a może wręcz obowiązek, by stworzyć w Barcelonie środowisko, w którym będzie się czuł tak samo szczęśliwy, jak ma to miejsce w reprezentacji Brazylii. Być może uda się to osiągnąć już od sierpnia.
Kolejną kwestią, dużo bardziej poważną, jest to na co zwrócił uwagę Alves, wzór dla Neymara, w szczególności pod względem sportowym, stricte piłkarskim. Co oznacza, że Neymar jest w Barcelonie „jednym z wielu"? Dlaczego tak się dzieje? Czy wynika to z faktu, że sztab trenerski nie potrafi odpowiednio go zmotywować czy też to sam Neymar woli wygodnie ukryć się w cieniu Messiego?
Barcelona, tak samo jak Brazylia, sięgnęła po Neymara, ponieważ miał on być dla niej piłkarzem, który potrafi zdecydować o losach meczu. Tak się jednak nie stało, w żadnym stopniu. Przynajmniej nie na takim poziomie, jakiego od niego oczekiwano. I mówimy w tej chwili o tym, co Neymar daje swojej reprezentacji. Jeśli chodzi o jego grę w klubie, w rzeczywistości sprawiła ona, że można go zaklasyfikować jedynie jako jednego z wielu. A to, mimo że Dani Alves by się z tym nie zgodził, nie świadczy dobrze o brazylijskim cracku. Z presją czy bez niej, pierwszy rok Neymara w Barcelonie okazało się zniechęcający, o ile nie jeszcze gorszy.
Z tych, którzy partnerowali w ataku Leo Messiemu - ponieważ Alexis także od zawsze miał skłonność do gry pełnej kompleksów - jedynie Pedro wykazał wystarczająco silną osobowość. Kanaryjczyk dobrze wie, że Leo jest bezdyskusyjną gwiazdą drużyny, nie oznacza to jednak, że on, Pedro, ma przestać być sobą, tak jak Alexis przestaje być sobą zawsze, gdy wybiega w jednym składzie u boku Leo Messiego. I jak Neymar przestaje być Neymarem w tej samej sytuacji. Obaj byli lepsi i pokazywali znacznie więcej, gdy Leo był kontuzjowany. Jednak nie to jest tu problemem. Problemem jest to, by Barça była lepsza, mając swoich najlepszych piłkarzy razem na boisku.
To właśnie z tego powodu ściągnięto ich do Barcelony. W przypadku Neymara z tego powodu zapłacono za niego taką sumę, jaką zapłacono. Nigdzie nie jest zapisane, że piłkę zawsze należy podawać do Messiego, by to on mógł strzelić bramkę. Tym bardziej nie jest też zapisane, że w grze zawsze powinno się wypatrywać Leo. Zespół nie służy zaś do tego, by jedynie nieść pomoc Argentyńczykowi, zrzucając na niego całą odpowiedzialność. Na tego, który jest najlepszy. Ktoś powinien porozmawiać z Neymarem i wytłumaczyć mu to. Postawić te sprawy jasno i pomóc mu być szczęśliwym także w Barcelonie. Teraz już wiemy, że gdy jest szczęśliwy, potrafi grać wybornie. Zobaczyliśmy to w Brazylii, chcielibyśmy zobaczyć także w Barcelonie.
Komentarze (98)