Cesc Fàbregas zdradził kolejne szczegóły dotyczące jego odejścia do Chelsea.
W programie El partido de las 12 w COPE były pomocnik Barcelony przyznał, że to on, a nie jak przypuszczano klub, podjął decyzję o opuszczeniu Camp Nou.
„Nie, nie wyrzucili mnie. Poprosiłem, żeby poszukali mi wyjścia z klubu. Prezydent starał się zablokować moje odejście, ale ja dokładnie je przemyślałem”.
„Pewnego dnia rozmawiałem z Andonim Zubizarretą i prezydentem i powiedziałem im, że chciałbym odejść. Prawda jest taka, że wszystko było bardzo proste. Nie odchodzę z żadnego konkretnego powodu. Skumulowało się kilka rzeczy, moich błędów i tyle”.
„Jeśli sądziłbym, że nie będę szczęśliwy w Chelsea, w życiu nie podjąłbym tej decyzji. Przede wszystkim szukałem szczęścia zawodowego i osobistego. Pod względem zawodowym w Chelsea jest grupa młodych graczy, z którymi praca będzie sprawiać mi radość. Pod względem osobistym nie mam wątpliwości, że będę szczęśliwy, ponieważ mieszkałem w Londynie osiem lat, mam tam przyjaciół, będę z rodziną i tylko 1,5 godziny od Barcelony”.
Cesc pozytywnie ocenia swoją pracę w Barcelonie. Przez trzy sezony zdobył 42 gole i zaliczył 57 asyst. „Statystyki nie są złe, ale wiem, że w ważnych meczach gole i asysty nie wychodziły. Spędziłem w Barcelonie spektakularne trzy lata z przyjaciółmi. To była przyjemność. Wygraliśmy sześć tytułów”.
„Nie jest prawdą to, że (w Barcelonie) rządzi Messi. Leo nie prosił o moje pozostanie. Gdybyście go znali, wiedzielibyście, że o nic nie prosi. Jest fenomenalny i powiedział mi, żebym był szczęśliwy tam, dokąd pójdę”.
Komentarze (122)