Pomimo pierwszego bezbramkowego remisu na mistrzostwach kolejny dzień zmagań turniejowych również obfitował w wiele goli. Najwięcej padło ich w Salwadorze w pojedynku między Niemcami i Portugalią.
Niemcy - Portugalia 4:0
Największy hit wczorajszego dnia mistrzostw nie zawiódł. W meczu rozgrywanym w Salwadorze Niemcy rozgromili Portugalię 4:0, a bohaterem niemieckiego zespołu był Thomas Müller, który zdobył trzy gole - pierwszy hat-trick na mistrzostwach.
Podopieczni Joahima Löwa od początku kontrolowali przebieg spotkania, ale to Portugalczycy mogli wyjść na prowadzenie jako pierwsi, gdyby nie dobra obrona strzału Cristiano Ronaldo przez Neuera. Kilka minut później po zespołowej akcji w polu karnym znalazł się Mario Götze, który został przewrócony przez João Pereirę. Sędzia podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Thomas Müller. 15 minut po pierwszej bramce prowadzenie podwyższył Mats Hummels. Obrońca Borussii najlepiej ustawił się w polu karnym podczas rzutu rożnego i trafił do siatki obok bezradnego Rui Patricio. Pod koniec pierwszej połowy sytuacja Portugalczyków skomplikowała się jeszcze bardziej. Nerwów na wodzy nie utrzymał Pepe i za niesportowe zachowanie został wyrzucony z boiska, a trzeciego gola dla Niemców zdobył Müller.
W drugiej połowie rozbici Portugalczycy kompletnie nie radzili sobie z konstruowaniem ataków, a Niemcy spokojnie dyktowali warunki na boisku. Dwanaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry złą interwencję golkipera Portugalczyków wykorzystał Müller, kompletując hat-tricka i ustalając wynik spotkania.
Bramki: 1:0 Müller 12’ (k.), 2:0 Hummels 32’, 3:0 Müller 45’, 4:0 Müller 78’
Niemcy: Neuer; Mertesacker, Hummels (Mustafi, m. 73), Jerome Boateng, Höwedes; Lahm, Khedira; Kroos, Özil (Schurrle, m. 63) Goetze; Müller (Podolski, m. 82)
Portugalia: Rui Patrício; João Pereira, Pepe, Bruno Alves, Fábio Coentrão (André Almeida, m. 65); Miguel Veloso (Ricardo Costa, m. 46), Rául Meireles, Moutinho; Nani, Hugo Almeida (Éder, m. 27), Cristiano Ronaldo
Iran - Nigeria 0:0
Drugi poniedziałkowy mecz, pierwszy w grupie F, również zapisał się w dotychczasowej historii mistrzostw świata. Niestety nie będzie to kartka chwalebna, gdyż pojedynek Iranu z Nigerią zakończył się bezbramkowym remisem, co jest jednocześnie pierwszym takim przypadkiem na turnieju rozgrywanym w Brazylii. O ile we wszystkich dotychczasowych spotkaniach padł przynajmniej jeden gol i można śmiało określić je jako ciekawe, tak brak bramek w tym meczu również odzwierciedlał jego poziom. Irańczycy i Nigeryjczycy nie porwali publiczności w Kurytybie i miejmy nadzieję, że tak nudnych meczów na mistrzostwach już nie będzie.
Iran: Haghighi; Montazeri, Hosseini, Sadeghi, Pooladi; Heydari (Masoud Shojaei, m. 89), Timotian, Nekounam, Haji Safi; Dejagah (Jahan Bakhsh, m. 78), Reza Ghooichanejhad
Nigeria: Enyeama; Ambrose, Oboabona (Yobo, m. 29), Omeruo, Oshaniwa; Musa, Mikel, Onazi, Azeez (Odemwingie, m. 69), Moses (Ameobi, m. 52); Emenike
Ghana - USA 1:2
Ostatni mecz poniedziałku, na szczęście dla kibiców, stał już na poziomie, do jakiego przyzwyczaiły nas te mistrzostwa. Emocje rozpoczęły się już w pierwszej minucie, gdy szybki atak lewą stroną zakończył się golem Clinta Dempseya. Na zegarze widniała raptem 29 sekunda, co oznacza piątego najszybciej strzelonego gola w historii mistrzostw świata.
Zszokowani błyskawiczną stratą gola Ghańczycy długo nie mogli osiągnąć właściwego rytmu gry i dopiero pod koniec pierwszej połowy zagrozili bramce Tima Howarda. Golkiper zdołał obronić potężny strzał Asamoah Gyana, a następnie niecelnym uderzeniem w dogodnej sytuacji nie popisał się Jordan Ayew.
Po przerwie drużyna z Czarnego Lądu kontynuowała ataki i niedługo po wznowieniu gry strzał Sulleya Muntariego o centymetry minął amerykańską bramkę. Zespól Jürgena Klinsmanna odpowiedział mocnym strzałem Jonesa zza pola karnego, który dobrze obronił Kwarasey. Ghana w końcu dopięła swego i w 82. minucie do wyrównania doprowadził Andre Ayew, który wykończył piękną kombinacyjną akcję całego zespołu. Ostatnie słowo należało jednak do Amerykanów. Po rzucie rożnym w 86. minucie meczu zdobyli oni zwycięskiego gola za sprawą celnego uderzenia głową Johna Brooksa.
Bramki: 0:1 Dempsey 1’, 1:1 Ayew 82’, 1:2 Brooks 86’
Ghana: Adam Kwarasey; Daniel Opare, John Boye, Jonathan Mensah, Kwadwo Asamoah; Mohamed Rabiu (Michael Essien, m.71), Sulley Muntari; Christian Atsu (Albert Adomah, 78), Andre Ayew, Jordan Ayew (Kevin-Prince Boateng, m.59); Asamoah Gyan. Selekcjoner: Kwesi Appiah.
USA: Tim Howard; Fabian Johnson, Geoff Cameron, Matt Besler (John Brooks, m. 46), DaMarcus Beasley; Kyle Beckerman; Alejandro Bedoya (Graham Zusi, m. 77), Michael Bradley, Jermaine Jones; Clint Dempsey, Jozy Altidore (Aron Johannsson, m. 23). Selekcjoner: Jürgen Klinsmann.
Komentarze (1549)