Neymar z Barçy kontra Neymar z reprezentacji Brazylii

Daniel Olbryś

29 maja 2014, 18:35

Sport

70 komentarzy

Neymara czeka pierwszy mundial z reprezentacją Brazylii, gdzie zna swoją rolę, zadania taktyczne i miejsce w szatni. Słowem, znajdzie się on w zupełnie innej sytuacji niż ta, której doświadczył w mijającym sezonie z Barçą.

Pierwszy sezon Brazylijczyka w Barçy zakończył się poczuciem nie do końca spełnionych oczekiwań, dlatego zawodnika czeka mnóstwo ciężkiej pracy od połowy sierpnia, by szybko zatrzeć to wrażenie. Tylko w niektórych momentach culés mogli cieszyć oczy akcjami zawodnika, który błyszczał podczas Pucharu Konfederacji w 2013 roku. Nikt nie wątpi w jego możliwości techniczne, ale Neymarowi widocznie czegoś brakowało. Niepewna rola w taktyce Gerardo Martino, który ustawiał go na nienaturalnej pozycji w kluczowych spotkaniach, drużyna w trakcie wyraźnego regresu formy, brak poczucia pełnienia pierwszoplanowej roli... złożyło się na to wiele czynników.

Obecnie Ney przebywa w Brazylii, w Teresópolis (Río de Janeiro), gdzie podczas przygotowań do czerwcowego mundialu spotyka się on z kompletnie inną atmosferą niż w Barçy. Nikogo zatem nie zdziwiłoby, gdyby Neymar stał się głównym aktorem turnieju w Kraju Kawy. Tak przynajmniej widzą to selekcjoner Canarinhos, Luiz Felipe Scolari, oraz koordynator sztabu brazylijskiej federacji, Carlos Alberto Parreira.

1. Kluczowy dla Kanarków

Seleçao to Neymar i dziesięciu innych zawodników. Jego nieobecność w przypadku kontuzji byłaby niepowetowaną stratą dla Brazylijczyków. Nikt w Kraju Kawy nawet nie śmie twierdzić, że Brazylia może aspirować do zdobycia tytułu bez Neymara w składzie. W Barcelonie Ney zdołał wywalczyć sobie w miarę pewne miejsce w podstawowym składzie, jednak ani Tata Martino, ani jego koledzy, nikt z całego barcelonismo nie rozpaczał zbytnio, gdy doznał on kontuzji, które wyeliminowały go z gry na ponad dwa miesiące (skręcona kostka w styczniu i obrzęk palca u stopy w kwietniowym finale Pucharu Króla).

2. Niczym Kaká lub Ronaldo

W wieku 22 lat, jadąc na swój pierwszy mundial w życiu, Neymar pełni w reprezentacji podobną rolę do tej Kaki z 2010 roku, Ronaldinho z 2006, Ronaldo z 2002 i 1998 czy nawet Romario z 1994. Cały sztab techniczny, koledzy, prasa i kibice widzą w nim zawodnika o niebywałych zdolnościach. Przed rokiem Scolari zaproponował nawet, by Neymar nosił koszulkę z numerem 10, co miało pokazywać, jak wielkim crackiem jest on dla drużyny Canarinhos. W Barcelonie ta rola bezsprzecznie przypisana jest Messiemu, zaś kibice uważają zawodników takich jak Xavi czy Iniesta za bardziej wpływowych od brazylijskiej gwiazdy. Od czasu debiutu w Seleçao, 10 sierpnia 2010 roku, do dziś Neymar 47 razy wychodził w podstawowym składzie reprezentacji. W tym sezonie w barwach Blaugrany rozegrał on 45 spotkań, jednak w ośmiu z nich wchodził z ławki. W reprezentacji byłoby to dla niego gorzką pigułką do przełknięcia.

3. System taktyczny wykorzystujący jego możliwości

Już w czerwcu 2013 roku kataloński Sport pisał, że Neymar jest napastnikiem 4x1, mogącym okupować trzy różne pozycje w ataku, jak również pełnić rolę typowej „dziesiątki". Uniwersalność taktyczna zawodnika była aż zanadto widoczna w przypadku Gerardo Martino, który wystawiając zawodnika na różnych pozycjach, zaburzył adaptację zawodnika na najbliższej mu pozycji, czyli na lewym skrzydle. Doszło do tego, ża Argentyńczyk zdecydował się poświęcić Neymara, wystawiając go na prawym skrzydle w kluczowych spotkaniach Champions League przeciwko Atlético, aby zrobić miejsce dla czterech środkowych pomocników. W barwach Canarinhos Neymar nie tylko posiada wyznaczone miejsce na boisku, na lewej stronie ataku, lecz również cały plan gry skupia się wokół niego. Jeżeli w reprezentacji Brazylii ktoś zmuszony jest do gry na nie swojej pozycji, na pewno nie jest to Neymar.

4. Gra kręci się wokół Neymara

Gra Brazylii zależna jest od Neymara, który jest motorem napędowym drużyny. Każdy z jego kolegów ma to z tyłu głowy. Nawet goleador, jakim jest Fred, przyznał, że jego głównym zadaniem nie jest zdobywanie bramek, lecz praca na rzecz Neymara. Brazylijska „dziewiątka" skupia na sobie uwagę rywali, by zostawić miejsce na popisy Mohicano, jak bywa nazywany Neymar.

Od 2010 roku, kiedy ukończył 18 lat, Neymar zawsze odgrywał role pierwszoplanowe - zarówno w Santosie, jak i w reprezentacji Brazylii. Spadek w hierarchii w Barcelonie, gdzie jego rola była bardziej drugoplanowa, było czymś nowym w jego karierze, co mogło wpłynąć na jego pewność siebie i ego.

5. Zdejmowanie presji z największej gwiazdy

Jedną z obsesji Luiza Felipe Scolariego, gdy obejmował on stanowisko selekcjonera w grudniu 2012, było zdjęcie presji spoczywającej na Neymarze, który cierpiał na syndrom samotnej gwiazdy. Na początku koncepcją trenera było włączenie do składu bardziej doświadczonych zawodników jak Kaká czy Ronaldinho, jednak rozwiązanie to spaliło na panewce ze względu na słabsze wyniki sportowe. Analogicznie do innych drużyn, które prowadził Felipao, zarządził on utworzenie grupy liderów szatni, gdzie znaleźć się mieli m.in. David Luiz, Thiago Silva (kapitan zespołu), Fred i bramkarz Julio César. Tak jak wcześniej Daniego Alvesa, tak wspomnianą grupę zawodników Scolari poprosił o przejęcie odpowiedzialności zarówno w sferze wewnętrznej szatni, jak i w kontaktach z mediami, by Neymar czuł się chroniony. Rozdzielając odpowiedzialność, trener miał na celu wytworzyć jak najbardziej przyjazne środowisko, w którym jego młoda gwiazda mogłaby pokazać swoją kreatywność i walory techniczne.

W Barcelonie rola ta przypadła Xaviemu i, co logiczne, Daniemu Alvesowi. Można napisać, że utworzono prawdziwe Biuro Obsługi Gracza, by czuł się on znakomicie w nowym środowisku, w którym się znalazł. Prezydent Realu Madryt, Florentino Pérez, wyjawił że był on bardzo bliski zakontraktowania Neymara do swojego klubu. Przed mikrofonami programu „Al Primer Toque" w Onda Cero Florentino zapewniał, że „szczerze, nie wiem ile miałby on kosztować, jednak jestem pewien tego, że byłbym w stanie zapłacić za Neymara kwotę, za jaką sprowadza się najlepszych graczy". Neymar trafił ostatecznie do Barcelony latem zeszłego roku, zaś zarząd Blaugrany z prezydentem Sandro Rosellem na czele zapewniał, że koszt całej operacji wyniósł ni mniej, ni więcej, tylko 57,1 miliona euro. W swoim czasie Barça stwierdziła również, że Los Blancos próbowali powstrzymać proces transferu zawodnika. Zanim bowiem Neymar triumfował w Brazylii z Santosem, przebywał on na testach w centrum treningowym Realu Madryt.

6. Atrakcyjny produkt marketingowy - twarz 12 firm 

Neymar to atrakcyjny towar reklamowy. Podczas mundialu ma on być twarzą nawet dwunastu różnych marek. Reklamy z brazylijskim crackiem w roli głównej będą pokazywane w tzw. „prime time" w tamtejszej telewizji. Tak jak miało to miejsce w Santosie, tak i Barça musiała pogodzić się z napiętym terminarzem zawodnika: nagrywanie spotów, wywiady, spotkania, reportaże dla mediów z całego świata. Sam zawodnik zawsze tłumaczył, że świat fleszy i kamer go fascynuje i służy mu do nabrania dystansu do rzeczywistości. W klubie nie są zbytnio zaniepokojeni całą sytuacją, ponieważ nie wpływa to zbytnio na formę piłkarza, choć Barça zamierza postarać się zredukować liczbę sponsorów, koncentrując się na tych markach, których wartości nie odbiegają zbytnio od filozofii wyznawanej przez klub.

Jako że obozy przygotowawcze Seleçao stoją pod znakiem reżimu treningowego, Scolari ma tę przewagę, że może on całkowicie odizolować swojego cracka od świata mediów. Jednak trener Canarinhos niejednokrotnie okazywał swoje zmartwienie napiętym grafikiem zawodnika. Kiedy przebywa on z reprezentacją, Scolari chce, by był on całkowicie wypoczęty i w stu procentach skoncentrowany na kwestiach sportowych. Pod tym względem liczy on na powtórkę z turnieju Pucharu Konfederacji, kiedy Neymar rzeczywiście odegrał pierwszoplanową rolę.

7. Pozytywny wpływ atmosfery Seleçao

Neymar znalazł się w Barçy końca cyklu, ospałej i bezsilnej, co było smutnym końcem najbardziej błyskotliwej i zwycięskiej ery w historii klubu. Jedyny tytuł (Superpuchar Hiszpanii po jego bramce) to trochę za mało. Roztropność i wybuchowy charakter Brazylijczyka oraz rzadkie przebłyski geniuszu nie były wystarczającymi argumentami, by odwrócić tendencję spadkową drużyny w pełni nasyconej dotychczasowymi sukcesami, która utraciła zdolność do poświęceń, w dodatku prowadzonej przez trenera nie będącego w stanie przezwyciężyć pewnych okoliczności i zmotywować swoich zawodników.

W kadrze Canarinhos mamy do czynienia z sytuacją zupełnie odwrotną. Scolari po objęciu stanowiska potrzebował zaledwie sześciu miesięcy, by zbudować drużyną zdolną do wygrywania i pokonania przeciwności. Z ogromną pewnością wygrał Puchar Konfederacji, po drodze pokonując takie potęgi jak Urugwaj, Włochy czy Hiszpania. Seleçao i jej kibice odzyskali wysoką samoocenę. Teraz nadchodzi mundial, na którym Brazylia pełnić będzie rolę faworyta. Zawodnicy z Kraju Kawy mają ogromny głód zwycięstw i młody zespół z olbrzymim doświadczeniem. Są tacy, którzy mówią, że szczyt możliwosci tej drużyny osiągnięty zostanie dopiero na następnym mundialu, w 2018 roku w Rosji.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (70)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze