Alen Halilović podpisał w poniedziałek kontrakt wiążący go z Barçą do 2019 roku i od przyszłego sezonu będzie kontynuował swoją karierę w drużynie rezerw. Chorwacki pierwiastek ponownie zatem wzbogacił katalońską mieszankę - tak, jak to było w latach 90., gdy swoją historię w Barcelonie pisali Goran Vucević i Robert Prosinecki.
Talent, który wylądował w rezerwach
Vucević przybył na Camp Nou w 1992 roku jako jeden z najbardziej obiecujących młodych talentów bałkańskiego futbolu - w wieku zaledwie 21 lat oczarowywał kibiców Hajduka Split swoją techniką i efektownymi zagraniami. Niestety, restrykcje związane z liczbą zagranicznych zawodników w składzie i ogromna konkurencja między nimi doprowadziły do tego, że Goran został oddelegowany do drużyny rezerw. Pracował z seniorami w okresie przygotowawczym, zaliczył potem jeszcze kilka występów w pierwszym zespole, ale nigdy nie zdołał przebić się do niego na dłużej. Pozostał w klubie do 1997 roku. Później pomocnik przeniósł się do Kolonii, a swoją karierię zakończył w macierzystym Hajduku.
Geniusz bez szczęścia
Transfer Prosineckiego w 1995 roku był sporą niespodzianką. Zawodnik stanowił o sile Crvenej Zvezdy Belgrad, gdy ta zdobywała w 1991 roku Puchar Europy, później nie poradził sobie w madryckim Realu, przeniósł się do Oviedo, skąd pozyskała go ostatecznie Barcelona. Jego początki były ekscytujące, a po fantastycznym występie, który zaliczył w Pucharze Gampera, nadzieje tylko wzrosły. Jednak każde kolejne spotkanie w jego wykonaniu było już tylko gorsze. Późniejsze kontuzje nie pozwoliły już powrócić zawodnikowi na właściwe tory i nigdy nie wpasował się on na stałe w schemat Johana Cruyffa. Rok później miał na swoim koncie 50 spotkań i siedem bramek, ale kolejnego sezonu już w Barcelonie nie rozegrał. Opuścił klub i do 2004 roku wiódł życie futbolowego włóczykija, próbując znaleźć swoje miejsce w wielu różnych drużynach. Zagrał na trzech mundialach, a obecnie jest trenerem.
Komentarze (40)