Llorente na liście życzeń Barçy

Daniel Olbryś

19 maja 2014, 14:45

Sport

151 komentarzy

Spodziewane dołączenie Luisa Enrique do Barçy w roli pierwszego trenera sprawia, że powraca temat sprowadzenia do klubu klasycznego środkowego napastnika. Pierwszą opcją na liście jest napastnik Juventusu, Fernando Llorente.

Po kilku latach rozważania możliwości zakupu klasycznej dziewiątki sekretariat techniczny Barçy wydaje się być zdecydowany na zrobienie takiego kroku w celu wzmocnienia pierwszej drużyny. Priorytetem Blaugrany jest Fernando Llorente, napastnik Juventusu, mistrza Włoch z historycznym rekordem 102 punktów. Zawodnik ma możliwość znalezienia się w kadrze reprezentacji Hiszpanii na nadchodzący mundial w Brazylii.

Bask idealnie pasuje do profilu zawodnika poszukiwanego przez Barçę: jego liczby w pierwszym sezonie w Turynie są więcej niż niezłe (16 bramek w 34 spotkaniach, 6 z karnych), biorąc pod uwagę dość skomplikowany początek rozgrywek. Llorente jest nie tylko gwarantem zdobytych bramek, spełnia również inny bardzo ważny w przypadku Barçy czynnik: bez większych problemów zaakceptowałby on rolę rezerwowego, dając równocześnie możliwość zastosowania „planu B" w kluczowych spotkaniach, będąc nieustannie gotowym do walki o pierwszy skład.

Przybycie do klubu Luisa Enrique ma przyspieszyć działania Barçy w kontekście trasferu napastnika. Asturyjczyk chce posiadać tego typu alternatywę w składzie, na co liczyli jego poprzednicy: Tito Vilanova i Gerardo Martino, choć żaden z nich nie naciskał zbytnio na sprowadzenie zawodnika, który mógłby pełnić tę funkcję.

Nowe opcje w ataku

Luis Enrique uważa, że Barcelonie brakuje typowego środkowego napastnika, operującego w okolicach pola karnego, alternatywy mogącej wzbogacić opcje w wypełnionej utalentowanymi zawodnikami, ale potrzebującej nowych możliwości kadrze. Fernando Llorente nadaje się do tej roli jak nikt inny - jego doświadczenie z ligi włoskiej, gdzie niedawno został mistrzem kraju, jest nieocenione, przede wszystkim jednak byłby on gotowy do powrotu na Półwysep Iberyjski.

Przeprowadzenie tej operacji nie będzie jednak łatwe. „Rey León" („Król Lew"), jak bywał nazywany w Athleticu Bilbao Llorente, posiada ważny do czerwca 2017 roku kontrakt z Juventusem, a ten nie zamierza ułatwiać mu odejścia. Jako mistrz Włoch Stara Dama zagra w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów i zamierza wrócić do grona wielkich europejskiej piłki po wpadce w fazie grupowej w mijającym sezonie oraz wypuszczeniu z rąk szansy na finał Ligi Europy rozgrywany na turyńskim obiekcie. Barça posiada jednak w swoich szeregach kartę przetargową o nazwie Alexis Sánchez. Chilijski skrzydłowy cieszy się znakomitą reputacją w Serie A po trzech świetnych sezonach spędzonych w Udinese.

W ostatnich tygodniach Juventus potwierdził swoje zainteresowanie Alexisem, co może zwiększyć szanse Barçy na zatrudnienie Llorente. Tak czy inaczej, Barça jest świadoma, że będzie zmuszona do wyłożenia na stół odpwoiedniej kwoty za urodzonego w Pampelunie zawodnika, mimo tego, że jest on o trzy lata starszy od skrzydłowego z Chile.

We włoskim futbolu nie istnieją klauzule pozwalające na rozwiązanie kontraktu, dlatego też Barça będzie zmuszona do negocjacji bezpośrednio z zespołem z Turynu. Juventus to jeden z najbogatszych klubów włoskiego calcio: od lat związany z producentem samochodów FIAT i rodziną Agnellich. Prezydentem Juve jest Andrea Agnelli, oskarżany o obsadzanie stanowisk w klubie członkami rodziny.

Mało prawdopodobne wydaje się, by Barça mogła nakłonić Juventus do sprzedaży Llorente poprzez konkretną sumę pieniędzy, jednak zawarcie w ofercie Alexisa Sáncheza może spowodować, że włodarze klubu z Turynu spojrzą na opcję sprzedaży Hiszpana łaskawszym okiem. Carlos Tevez (który nie znalazł się w kadrze Argentyny na mundial mimo faktu bycia najlepszym strzelcem Juventusu) mógłby pozostać pierwszym wyborem trenera Juve, Antonio Conte, na pozycji napastnika, zaś Alexis stanowiłby doskonałe uzupełnienie składu, nawet w przypadku sprzedaży Llorente.

Juventus sprowadził napastnika latem zeszłego roku za darmo, po trwających miesiącami intensywnych negocjacjach z Athletikiem Bilbao, mimo początkowej intencji sprowadzenia zawodnika w jak najkrótszym okresie. Wysłannicy Starej Damy natknęli się jednak na nieustępliwego prezydenta klubu z Bilbao, Josu Urrutię, który żądał opłacenia klauzuli odejścia zawodnika, wynoszącej 36 milionów euro. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia Juventusowi operacja sprzedaży Llorente do Barçy może wyjść na dobre, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że za transfer baskijskiego napastnika działacze klubu z Turynu nie zapłacili nawet jednego euro.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (151)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy