Barça odniosła trzecie zwycięstwo w ćwierćfinale w Stambule i osiągnęła czternaste Final Four w swojej historii. Drużyna Pascuala goniła wynik meczu, ale Huertas przejął kontrolę nad spotkaniem w czwartej kwarcie.
Kolejne Final Four, piąte w ciągu ostatnich sześciu lat, czternaste w historii sekcji koszykówki. Barça zagra w maju w Mediolanie w hali Mediolanum Forum. Od 16 do 18 maja Xavi Pascual będzie szukał trzeciego zwycięstwa w Eurolidze dzięki wygranej, którą udało się osiągnąć jego drużynie w niedzielę na terenie Galatasaray po zaciętym spotkaniu, 78:75. Huertas, lider w czwartej kwarcie, był kluczowym zawodnikiem Barçy w tym meczu.
Powrót Arroyo
W pierwszej kwarcie Galatasaray było zupełnie innym zespołem niż w drugim meczu. Gracze, wiedząc, że ich przywódca był na parkiecie, poszli na całość od pierwszej sekundy spotkania. Arroyo rzucał, prowadził grę i dobrze współpracował z Zoranem Ercegiem, który robił różnicę na pozycji numer 4. Wynik 23:15 po pierwszej kwarcie był ostrzeżeniem dla zespołu, który w drugiej kwarcie musiał wzmocnić defensywę w celu zatrzymania potencjału Turków.
Wejście Pullena
W drugiej kwarcie Pullen przejął inicjatywę w ataku Barçy. Był wszędzie na parkiecie, dzielił się piłką z kolegami z drużyny i zdobywał punkty. Przy wyniku 21:28 po trójce Macvana, Nachbar i Pullen przyszli na ratunek z kilkoma koszami, które zmniejszyły różnicę (28:32). Drużyna Pascuala, znacznie bardziej aktywna i agresywna w obronie, zablokowała w ofensywie Arroyo i zespół tracił tylko jeden punkt do rywala, 33:34, dzięki dobrej pracy Sady, dwóm rzutom wolnym Olesona i trójce Pullena. Jednak trójka Markoishviliego dawała do przerwy wynik 40:35 na korzyść drużyny Atamana.
Barça wychodzi na prowadzenie
Po zmniejszeniu strat dzięki punktom Nachbara, który rozgrywał wielki pojedynek z Ercegiem, Barça wyrównała po trójce Alexa Abrinesa (49:49, 27. min.). Potem pojawił się bohater gospodarzy, były zawodnik NBA, Carlos Arroyo, który trójką dał prowadzenie swojej drużynie (52:51), ale aktywny Huertas wyprowadził Barçę na prowadzenie po raz pierwszy w meczu, kończąc trzecią kwartę wynikiem 53:52.
Huertas przejmuje kontrolę
W ostatnich dziesięciu minutach walka toczyła się między rozgrywającymi. Huertas i Arroyo nie zawodzili w ważnych momentach, a Marcelinho zdobywał ważne punkty. Wynik 62:57 dawał przewagę w wysokości pięciu punktów dla Katalończyków na siedem minut przed końcem. Dzięki doświadczeniu Barça zminimalizowała liczbę błędów i wyszła na siedmiopunktowe prowadzenie po trójce Lorbeka (67:60 min. 36). Galatasaray wykonało jednak run 10:1 dzięki Ercegowi i Arroyo (70:68).
Huertas znowu celnie rzucał z nieprawdopodobnych pozycji, a Dorsey i Oleson dali Barçy dwa punkty przewagi, trafiając po jednym rzucie wolnym, a następnie cztery kolejne wolne trafił Brad Oleson i ustalił wynik meczu na 78:75 dla Barcelony.
Galatasaray, 75
FCB, 78
Galatasaray (23+17+12+23): Arroyo (21), Hairston (5), Markoishvili (8), Erceg (19) i Aldemir (7) -pierwsza piątka-; Koksal (0), Mensah-Bonsu (0), Macvan (11), Guler (0), Arslan (2), Dudley (2)
FC Barcelona (15+20+18+25): Huertas (16), Oleson (13), Papanikolau (3), Lorbek (9) i Tomić (6) -pierwsza piątka; Pullen (7), Dorsey (1), Sada (6), Abrines (5), Lampe (4), Nachbar (8).
Komentarze (4)