24 godziny po klęsce w Grenadzie dyrektor sportowy FC Barcelony Andoni Zubizarreta, wziął udział w programie Hat-trick Barça katalońskiej telewizji TV3, gdzie rozmawiał o tym, co wydarzyło się w ostatniej kolejce, i gotowości piłkarzy na środowy pojedynek w finale Pucharu Króla.
„Messiemu nic nie jest. Fizycznie czuje się dobrze, ma dobre relacje z klubem i wszystkie jego sprawy podążają we względnie dobrym kierunku”, zapewnił Zubi, odnosząc się do renegocjacji kontraktu z Argentyńczykiem. „Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania magicznych zagrań w jego wykonaniu, które przesądzają o wyniku spotkania. Ostatnie wyniki tego nie odzwierciedlają, ale będzie gotowy w finale i da nam radość”.
Po ostatniej porażce z Granadą i wygranych Atlético oraz Realu Barcelona spadła na trzecie miejsce i bardzo utrudniła sobie końcowe zwycięstwo w rozgrywkach ligi hiszpańskiej. Dyrektor sportowy Barcelony jest jednak przekonany, że „będziemy walczyć do samego końca, do ostatniej minuty ostatniej kolejki”. Przyznał także, że „poziom wyników sportowych jest najtrudniejszym momentem, odkąd jestem dyrektorem sportowym w klubie”.
W aktualnym sezonie padło wiele słów krytyki pod kątem Zubizarrety, który źle przygotował drużynę do rozgrywek pod względem kadrowym, ale nie zdecydował się na autokrytykę w tym przypadku. „Nie zmieniłbym dużo w planowaniu składu. Było wiele kontuzji, a to inna historia, ale mamy zrównoważony i wyrównany zespół, z młodymi i doświadczonymi piłkarzami oraz zawodnikiem, jakiego chciała każda drużyna - Neymarem”, próbował usprawiedliwiać brak innych transferów latem zeszłego roku.
Przyszłość Gerardo Martino
Zubi, oprócz tego, że wyraził ubolewanie z powodu łatki osoby niepracowitej, jaka do niego przylgnęła, nie chciał specjalnie odpowiadać na większość pytań zadawanych przez dziennikarzy. Odbijał piłkę w przypadku transferu ter Stegena, przyszłości Pinto czy potencjalnych transferów środkowych obrońców Barcelony. Nie odniósł się także w żaden sposób do swojej rzekomej dymisji po nałożeniu sankcji transferowych przez FIFA i ograniczył się jedynie do stwierdzenia, że „ten zespół jest wielki już teraz i ma wielką przyszłość przed sobą”. Odpowiadając na pytanie o samą karę od FIFA, powiedział, że „klub złożył apelację i poprosił o podjęcie środków ostrożności, by móc przeprowadzać transfery tego lata”.
Po porażce z Granadą pod dużym znakiem zapytania stanęła przyszłość Gerardo Martino jako pierwszego trenera Barcelony w przyszłym sezonie. Zubizarreta nigdy nie wypowiadał się jednoznacznie w kontekście pozostania argentyńskiego szkoleniowca w stolicy Katalonii na przyszły sezon. „Tata ma kontrakt i chce go wypełnić”, powiedział były bramkarz Barcelony, wbijając jedynie szpilkę w Pepa Guardiolę, aktualnego szkoleniowca Bayernu Monachium. „Dwa lata temu trener powiedział mi już w maju, że nie będzie kontynuował swojej pracy z zespołem. Martino zagwarantował mi pełne zaangażowanie”.
Puchar z Piqué i mniejsza presja
Dyrektor sportowy przekazał także odrobinę dobrych wiadomości odnośnie powrotu Gerarda Piqué na środowy mecz finału Pucharu Króla. Powrót do zdrowia ma przebiegać bardzo dobrze, ale „uraz jest bolesny. Gerard chce grać i jego oczy to mówią. Zobaczymy, czy reszta ciała powie to samo”.
Na koniec Zubizarreta dodał także, że środowemu spotkaniu nie będzie towarzyszyć już tak wielkie napięcie jak w 2011 roku, z José Mourinho na ławce rezerwowych. „Cała otoczka związana z tamtym spotkaniem nie miała dobrego wpływu na futbol. Nie tęsknię za Mourinho”, zakończył.
Komentarze (168)