Javier Mascherano nie szczędził gorzkich słów sobie i swoim kolegom po przegranym meczu z Granadą. Dodał on jednak, że jest to moment, w którym drużyna powinna pokazać przysłowiowe „cojones".
„W dwóch spotkaniach straciliśmy szanse na jeden tytuł i częściowo na kolejny, liga nie jest już w naszych rękach, ale teraz musimy pokazać, że jesteśmy facetami", skomentował środkowy obrońca Blaugrany.
„W środę mamy kolejny finał, w którym musimy dać z siebie wszystko, tak jak dzisiaj. Nam samym zależy na tym, by rozegrać wielki mecz i sprawić sobie odrobinę radości", dodał Javier.
Odnośnie przebiegu spotkania Mascherano wyjaśniał, że nie jest to czas na „poszukiwanie wymówek". Przyznał również, że momentami drużynie brakowało zwykłego, piłkarskiego szczęścia: „Nic nie chciało wpaść".
„Bywają takie momenty, że drużyna stwarza sobie pół sytuacji i wystarcza im to do zdobycia bramki, a my próbujemy, próbujemy i nic konkretnego z tego nie wychodzi", zauważył Jefecito.
Mascherano apelował o „podniesienie głowy", uważając, że odpadnięcie z rozgrywek Ligi Mistrzów nie miało wpływu na postawę Barçy w meczu z Granadą. Powtórzył on również, że jego zdaniem na Nuevo Los Cármenes drużyna rozegrała „dobre spotkanie", w którym „zabrakło jedynie szczęścia".
Komentarze (125)