Po meczu z Granadą na konferencji prasowej na pytania dziennikarzy odpowiadał Tata Martino.
Porażka: „Liga nie zależy już od nas. Nie mam piłkarzom nic do zarzucenia. Próbowali na wszystkie sposoby. Nie chciało wpaść i już. Nie mieliśmy wykończenia. To było nieszczęście, które od czasu do czasu zdarza się w futbolu".
Winne rotacje?: „To nie sprawa rotacji. Pan musi doszukiwać się pewnych rzeczy, ale dziś nie trzeba było patrzeć na rotacje. Możliwe, że pan widzi to w inny sposób. Zabrakło goli, które są potrzebne, aby wygrać mecz. Nie mogliśmy. Zabrakło celności".
Depresja: „Po dwóch porażkach szatnia czuje, że skończyło się coś bardzo ważnego. W środę gramy finał i trzeba spróbować go wygrać".
Dobra postawa Granady: „Dobra obrona jest wtedy, gdy rywal nie stwarza sytuacji. My mieliśmy ich wiele, tak więc nie podzielam opinii, że Granada dobrze broniła".
Wiele kontuzji: „Nie zauważyliśmy ich. To nie miało nic wspólnego z wynikiem. Liczy się efektywność, jednak normalnie ten mecz zakończyłby się czterema lub pięcioma golami różnicy. To był przypadek".
Zagrożona pozycja trenera: „Nie mogę się dobrze czuć po ostatnich wynikach, jednak to nie znaczy, że nie będziemy walczyć do końca. Nie należy mylić smutku z załamywaniem rąk. Poddamy się, gdy matematyka powie nam, że nie mamy o co walczyć".
Zniechęcona drużyna: „Nie zauważyłem zniechęcenia przy kilku akcjach, które mogły zakończyć się zdobyciem gola. Zabrakło dokładności. Prawdopodobnie oczekujecie, że powiem coś innego, ale przykro mi, nie zauważyłem zniechęcenia. Zrobiliśmy wiele, aby wygrać, i nie zasługujemy na takie wyniki".
Komentarze (225)