Do rozpoczęcia meczu na Vicente Calderón zostało jeszcze kilka godzin, ale bitwa między oboma zespołami trwa już w najlepsze. Pierwsza rozgrywka miała miejsce wczoraj podczas treningu Barcelony.
Nie od dziś wiadomo, że piłkarze Barcelony są bardzo uczuleni na jakość murawy stadionu, na którym rozgrywają swoje spotkania. Po wtorkowym treningu na stadionie Atlético Madryt Barcelona zgłosiła do UEFA zaniepokojenie związane ze stanem boiska. Murawa była bardzo wysoka i przedstawiciele katalońskiego zespołu wystosowali prośbę, by została ona przycięta do regulaminowej długości - maksymalnie trzech centymetrów.
Atlético zgodziło się na to bez żadnych zastrzeżeń, ale jednocześnie nie przystało na zroszenie murawy w przerwie dzisiejszego spotkania. Klub z Madrytu ma pełne prawo do tej decyzji, gdyż przepisy UEFA w żaden sposób nie obligują gospodarza meczu do tego. Jedynym wymaganiem jest nawodnienie boiska godzinę przed rozpoczęciem spotkania, a ewentualne, dodatkowe zroszenie tuż przed i w przerwie spotkania pozostaje już w gestii dogadania się obu zespołów.
Trudno oczywiście doszukiwać się złośliwości w działaniach obu zespołów, ale nie jest to zaskakujące, że każdy chce jak najbardziej ulepszyć sobie warunki do gry w dzisiejszym spotkaniu. Nawodniona i przycięta murawa – wydaje się, że to rzecz trywialna, ale doskonale pokazuje, że nawet najmniejsze detale mogą zadecydować o awansie do półfinału.
Komentarze (67)