W meczu z Betisem José Manuel Pinto puścił jednego gola, jednak zaliczył także świetną interwencję, która uchroniła Barceloną od straty drugiej bramki. Po meczu golkiper z Kadyksu przyznał, że drużyna zbyt dużo cierpiała, szczególnie fizycznie.
Pinto podkreślił, że po przerwie Barça grała gorzej. „Pierwsza połowa była lepsza niż druga. Trochę cierpieliśmy fizycznie, być może ze względu na wysiłek w ostatnim meczu Ligi Mistrzów. Jesteśmy ludźmi i czasami wysiłek fizyczny nas kosztuje. Nie wiem, czy to był powód, jednak cztery dni wcześniej rozegraliśmy niezwykle ciężki pojedynek. Jednak na rewanż będziemy dobrze przygotowani".
Bramkarz z Kadyksu jest świadomy, jakie są wymagania w Barcelonie w końcowej fazie sezonu. „Mamy mały margines błędu, trzeba walczyć do ostatniego meczu. Wszystkie punkty są bardzo ważne. Kiedy dociera się do tej fazy sezonu, trudno znaleźć zespół, który o nic nie walczy. Przed nami ciężkie mecze, ponieważ wszyscy o coś grają".
José Manuel Pinto zastąpi do końca sezonu kontuzjowanego Víctora Valdésa. Jednak bramkarz uważa, że to nie rozstrzygnie jego przyszłości w Barcelonie (jego kontrakt wygasa w czerwcu br.). „Osobą, która musi mówić o moim kontrakcie, jest dyrektor sportowy. Ja robię to co zawsze. Muszę skupiać się na każdym kolejnym dniu i spotkaniu. Oczywiście, byłbym zadowolony, gdybym mógł zostać w Barcelonie, ponieważ mi się tu podoba. Jeśli to zależałoby tylko ode mnie, zostałbym tu na zawsze".
Komentarze (41)