Transfer Davida Villi pod lupą sądu

Looky

19 marca 2014, 15:00

El País

107 komentarzy

Rejonowy sąd śledczy numer 3 w Walencji zgodził się zbadać transfer Davida Villi z Valencii do Barcelony, który miał miejsce latem 2010 roku. Sędzia zwrócił się do władz Liga de Fútbol Profesional (LFP) o dostarczenie dokumentacji w tej sprawie.

Sprawa Villi to tylko część pozwu, jaki przeciwko byłemu zarządowi Valencii złożył Andrés Sanchís, aktualny akcjonariusz tego klubu. „Ten transfer zawiera bardzo dziwne rzeczy", mówi. Dodaje, że w sprawozdaniu finansowym, które przedstawił sędziemu, widnieją szczegółowe informacje na temat transferów wszystkich zawodników, w tym prowizje ich agentów. Wszystkich oprócz jednego - Davida Villi - w temacie którego nie ma żadnych dokumentów.

Sanchís podkreśla, że były prezydent Barcelony, Sandro Rosell, przedstawił sędziemu akt notarialny, który mówił, iż FC Barcelona zapłaciła Valencii za Davida Villę 40 mln euro, dodając, że piłkarz zmienił w tym czasie agenta - z José Luisa Tamargo na mającą siedzibę w Walencji firmę, której prezesem jest Víctor Oñate. „Są również oświadczenia Joana Laporty (był prezydentem Barçy do czerwca 2010 roku), w których mówi on, że Barça zapłaciła 50 milionów", podkreśla Sanchís.

Okazuje się, że wersja Laporty pokrywa się z tym, co mówi Tamargo. Były agent Villi zapewnił, że Valencia zawarła porozumienie z Barceloną już w 2009 roku na kwotę 42 mln euro i dodatkowych 8 mln z tytuły tzw. zmiennych, które, jak się później okazało, zostały w całości zrealizowane. „Gdy Manuel Llorente (ówczesny prezydent Valencii - przyp. red.) powiedział, że Villa odejdzie tylko, jeśli napłynie skandalicznie skandaliczna oferta, to w rzeczywistości zawodnik był już sprzedany poprzedniego dnia", powiedział Tamargo, który 12 lat był agentem El Guaje. Pewnego dnia otrzymał od prawników piłkarza certyfikowany faks, w którym wezwany został do zaniechania transferu swojego klienta do Barcelony. „Potem poszliśmy do sądu, który, ponieważ nie byłem obecny przy podpisywaniu umowy z Barçą, powiedział, że nie byłem do niczego uprawniony. Nigdy nie rozumiałem tego, co mi zrobili", dodał. On i Oñate zostaną wezwani do złożenia zeznań przez sędziego rejonowego sądu śledczego numer 3, Francisco Sillę.

Sanchís, który jest prawnikiem i reprezentuje dwóch innych akcjonariuszy Valencii, w styczniu złożył pozew przeciwko dwóm byłym prezesom klubu z Mestalla, Llorente i Gómezowi, prezesowi klubowej Fundacji, Társilo Pilesowi, oraz byłemu prezesowi Bancaji, José Luisowi Olivasowi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (107)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy