FC Barcelona straciła kolejne punkty. Tym razem na zwycięstwo ekipie Martino nie pozwoliło Levante. Na stadionie miejskim w Walencji padł remis 1:1, który oznacza, że Barça straciła prawie całą przewagę nad Realem Madryt, na jaką pracowała przez kilka dobrych miesięcy.
Pod nieobecność Neymara i Iniesty trener gości postawił na Fàbregasa w drugiej linii i trio w ataku: Pedro, Messi, Alexis. W 10. minucie było jednak 1:0 dla gospodarzy. Rzut rożny z lewej strony wykonywał Ivanschitz, w polu karnym do piłki najwyżej wyskoczył Loukas Vyntra i pokonał Valdésa. Odpowiedź przyszła bardzo szybko, bo już po 9 minutach. Piqué wykorzystał dośrodkowanie Xaviego z rzutu rożnego i celnie uderzył głową. Ta sytuacja do złudzenia przypominała tę z 10. minuty, po której Levante wyszło na prowadzenie.
Po wyrównaniu Barça przejęła inicjatywę, ale cofnięci na własną połowę gospodarze albo blokowali strzały graczy gości, albo do nich nie dopuszczali. Groźnie było w 35. minucie, gdy Xavi oddał dobre uderzenie po szybkim kontrataku. Piłka przeszła jednak obok słupka. Niewidoczny był Messi, który w gąszczu nóg rywali nie potrafił rozwinąć skrzydeł. Martino zmuszony był szukać nowych rozwiązań na drugą połowę.
W 49. minucie Cesc posłał świetne podanie do Alexisa, ale ten zamiast strzelać zaplątał się w dryblingu i ostatecznie podał niecelnie. Później dwie znakomite sytuacje miał Messi, jendak najpierw świetnie obronił Keylor Navas (dobitka Cesca została zablokowana), a później uderzenie Argentyńczyka ofiarnie zablokował obrońca Levante. Gospodarze też nie zamierzali rezygnować ze zdobycia trzech punktów i groźnie kontrowali. Właśnie po takich szybkich atakach bardzo dobre okazje mieli Pedro López, a dwie minuty później, po strzale głową, Ivanschitz.
Martino zdjął Fàbregasa i wpuścił Sergiego Roberto. Levante poczynało sobie jednak coraz śmielej, a po mocnym strzale Ivanschitza Valdés musiał wykazać się interwencją na najwyższym poziomie. Na boisku pojawili się Tello i Dongou, Martino zdjął Xaviego. W 87. minucie świetnie uderzał Tello, ale jeszcze lepiej interweniował Navas. Sędzia doliczył cztery minuty, Barça rozpaczliwie wrzucała piłkę w pole karne rywala, nie była jednak w stanie zmienić wyniku.
Drugi ligowy remis z rzędu oznacza, że Real Madryt w tydzień odrobił 4 z 5 punktów straty do Barcelony i już depcze jej po piętach. Atlético zremisowało jednak z Sevillą, dlatego Blaugrana pozostaje liderem Primera División.
Komentarze (3001)