Tito Vilanova, twórca fałszywej dziewiątki

Daniel Olbryś

11 stycznia 2014, 11:20

Mundo Deportivo

71 komentarzy

Podczas przyjacielskiej pogawędki z Tito Vilanovą w 2009 roku Carles Rexach podsunął ówczesnemu asystentowi Pepa Guardioli znakomity pomysł. Ten przekazał go swojemu przełożonemu, który był jednak dość sceptycznie nastawiony do wystawiania Leo Messiego jako „fałszywej dziewiątki". Koniec końców decyzja została podjęta: w meczu z Realem Madryt Messi miał zająć miejsce na środku ataku, zaś Samuel Eto'o powędrować na skrzydło.

Mogłoby się wydawać, że Leo Messi urodził się przyklejony do linii bocznej boiska. Szczególnie pokazał to jego pamiętny debiut z Juventusem w Pucharze Gampera, kiedy to ogrywał rywali na skrzydle z taką łatwością, że Fabio Capello przecierał oczy ze zdumienia. Był rok 2005. Mogłoby się wydawać, że pozycja skrzydłowego jest naturalna dla zawodnika obdarzonego tak znakomitym dryblingiem. Taki był też tok rozumowania Franka Rijkarda, który starał się umiejętnie równoważyć rozkład sił w ataku poprzez ustawianie młodego Argentyńczyka na prawej flance. I choć w kilku meczach Holender próbował wystawić La Pulgę na środku napadu, jak choćby przeciwko Athletikowi Bilbao w 2008 roku, traktował to raczej jako eksperyment, nie mający doczekać się dalszej kontynuacji.

Dopiero w kolejnym sezonie, już pod wodzą Pepa Guardioli oraz jego asystenta - Tito Vilanovy, rola Messiego w drużynie Blaugrany miała ulec znaczącej zmianie. Wszystko zapoczątkowała zwykła pogawędka, jaką ucięli sobie Carles Rexach i Tito Vilanova, prywatnie bliscy przyjaciele. Charly spytał, czy trenerom Barçy nie przeszło przypadkiem przez myśl wypróbowanie Messiego na środku ataku. Tito miał zaoponować, twierdząc, że zmusiłoby to do przesunięcia Samuela Eto'o na skrzydło, co wydawało się bardzo złym pomysłem. Jednak dyskutując nad pomysłem raz jeszcze, Rexach i Vilanova doszli do wniosku, że Kameruńczyk mógłby grać szerzej, atakując z wielu sektorów boiska, nie pozostając przyklejonym do pola karnego.

Po dłuższym namyśle Vilanova stwierdził, że pomysł ten ma więcej zalet niż wad, zatem zdecydował się przedstawić go Pepowi, wspomagając się tablicą do rozrysowywania taktyki. Szkoleniowiec z Santpedor początkowo zareagował bardzo sceptycznie, ale z upływem czasu, pod naciskiem Tito i widząc ogromny potencjał Messiego, zgodził się z pomysłem Vilanovy. Nową taktykę Guardiola zamierzał wypróbować w meczu z Realem Madryt.

Paradoksalnie, powodem tej dość ryzykownej decyzji był brak ryzyka - w spotkaniu takim, jak El Clásico zawodnicy z góry powinni być bardziej czujni i skoncentrowani. Wdrożenie nowego planu taktycznego zakończyło sie sukcesem, którego mało kto mógł się spodziewać. W wyniku braku klasycznej dziewiątki do krycia, środkowi obrońcy Los Blancos nie wiedzieli, czego się spodziewać. Eto'o pojawiał się w strefach, w których wcześniej nie grywał, zaś Messi znakomicie współpracował z Xavim w środku pola. Gdy dodamy do tego możliwości La Pulgi, takie jak szybkie zmiany tempa, znakomity drybling oraz rozdzielanie podań, jak również jego koncentrację i ciąg na bramkę, otrzymamy mieszankę wybuchową. To właśnie dzięki jej zastosowaniu Blaugrana odniosła historyczne zwycięstwo na Bernabéu, przewyższając rywala pod wieloma względami - zarówno taktycznym, jak i czysto futbolowym. Ryzyko podjęte przez Vilanovę, Guardiolę i Rexacha opłaciło się, w dużej mierze dzięki wspaniałej grze argentyńskiego cracka Barçy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (71)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy