Dokładnie 22 grudnia 1973 roku Johan Cruyff uzyskał swój słynny przydomek Latający Holender.
W dniu dzisiejszym upływa czterdzieści lat od momentu, gdy Boski Johan poderwał z siedzeń widownię na Camp Nou i zarazem przybliżył ówczesną Barçę do wygrania rozgrywek La Liga w sezonie 1973/74 po blisko czternastu latach oczekiwania na tytuł mistrzowski. Barça, będąca od dwóch tygodni liderem tabeli, podejmowała na swoim boisku Atlético Madryt, ustępującego mistrza Hiszpanii. Klub ze stolicy nie podołał jednak zadaniu pokonania Blaugrany i ostatecznie zajął drugie miejsce w tabeli, daleko w tyle pozostał zaś bezbarwny wówczas Real Madryt prowadzony przez Miguela Muñoza.
Barça nie najlepiej weszła w rozgrywki La Liga, które poprzedziło otwarcie futbolu hiszpańskiego na wzmocnienia z zagranicy i tym samym oczekiwanie na zapowiadany transfer Cruyffa. Wyglądało to tak, jakby jeszcze przed przyjściem Holendra zespół przeżywał swoistą Cruyffdependencię, bowiem w międzyczasie zawodnicy z Katalonii zaczęli niebezpiecznie przemieszczać się w dół tabeli.
Debiut Latającego Holendra w meczu z Granadą 28 października 1973 roku miał oznaczać ogólne przełamanie. Już w poprzedniej kolejce Barça odniosła zwycięstwo w Castellón, zatem spotkanie z Granadą potwierdziło rozpoczęcie zwycięskiego marszu w rozgrywkach ligowych. Na Camp Nou Atlético zawitało w piętnastej kolejce, dwie kolejki po goleadzie Barçy przeciwko Máladze, która zakończyła się wynikiem 4:0 i która dała drużynie pozycję lidera ligi. W kolejnym meczu Blaugrana rozbiła 3:1 drużynę Realu Oviedo, co pozwoliło jej umocnić się w czubie tabeli oraz zgłosić wyraźny akces do walki o mistrzostwo Hiszpanii. Tak więc 22 grudnia, w dniu wyśpiewania (wedle tradycji) przez uczniów Colegio de San Ildefonso wyników słynnej świątecznej loterii, Rojiblancos przybyli na Camp Nou, by spróbować odwrócić losy walki o tytuł mistrzowski.
Po upływie 43 minut gry na wypełnionym po brzegi Camp Nou Carles Rexach posłał z prawej strony wspaniałe dośrodkowanie w pole karne. Tam już czekał Boski Johan, który przyjmując akrobatyczną pozę, zdołał jeszcze trącić futbolówkę czubkiem buta i umieścić ją w siatce. Mina Miguela Reiny, ojca Pepe, który przed sezonem przeprowadził się do Madrytu z... Barcelony, mówiła sama za siebie. To właśnie ta akcja dała Cruyffowi przydomek Latający Holender.
Sam Rexach dołożył w drugiej połowie kolejną bramkę i choć Gárate zdobył dla Atlético gola kontaktowego, to jednak strzał Cruyffa był tym, który zapoczątkował zwycięski marsz Blaugrany po mistrzostwo Hiszpanii.
Komentarze (14)