Manchester City pokonał dziś na wyjeździe Fulham 4:2 i awansował na pozycję wicelidera angielskiej Premier League (jednak tylko do czasu poniedziałkowego meczu Arsenalu z Chelsea).
Rywal Barcelony w 1/8 finału Ligi Mistrzów imponuje ostatnio formą. Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie z Arsenalem 6:3 podopieczni Manuela Pellegriniego odprawili dziś z kwitkiem zespół Fulham. Do przerwy Manchester City prowadził już 2:0. Na prowadzenie gości z Etihad Stadium wyprowadził w 23. minucie ex-barcelonista Yaya Touré. W 43. minucie rezultat spotkania na 2:0 podwyższył Vincent Kompany.
W drugiej połowie Fulham, które od początku sezonu balansuje na granicy strefy spadkowej, niespodziewanie wróciło do gry. Najpierw w 50. minucie Kieran Richardson strzelił bramkę kontaktową, a nieco ponad kwadrans później Vincent Kompany wbił piłkę do własnej siatki. Ostatnie słowo należało jednak do Manchestru City. Gole dwóch zmienników, Jesúsa Navasa i Jamesa Milnera, pozwoliły podpopiecznym Manuela Pellegriniego zgarnąć pełną pulę.
Manchester City strzelił w tym sezonie Premier League aż 51 goli (o 9 więcej od drugiego w tej klasyfikacji Liverpoolu). Do tego należy doliczyć 18 trafień w Lidze Mistrzów. To wszystko daje imponującą średnią ponad trzech goli na mecz.
Komentarze (60)