19-latek, choć w Liverpoolu przebywa zaledwie cztery miesiące, już zaskarbił sobie sympatię kibiców The Toffees.
Gerard Deulofeu ze spokojem przyjmuje swoją rolę w zespole. Hiszpański trener Evertonu, Roberto Martínez, w większości meczów wprowadzał młodego piłkarza na końcowe minuty, tylko raz dając mu zagrać od początku.
„Rozumiem trenera. Wiedziałem, że nie będzie łatwo. Jestem młody i wciąż się uczę. Martínez rozgrywa to bardzo dobrze. Wierzy we mnie, co daje mi pewność siebie. Myślę, że małymi krokami będę grał coraz więcej” – przyznał Katalończyk w rozmowie z RAC1.
Młody piłkarz czuje się bardzo dobrze w Liverpoolu, gdzie mieszka ze swoją dziewczyną. „Gra w Premiership to przyjemność. Kibice żyją tu futbolem, ich doping na meczach jest niesamowity. Fani traktują cię bardzo dobrze, nawet kibice rywali” – dodał.
Wypożyczenie skrzydłowego Barcelony kończy się po roku, dlatego w czerwcu spodziewany jest powrót Deulofeu do stolicy Katalonii. „Barça? Nie wiem. Jestem jej zawodnikiem, to oczywiste, ale nie myślę na razie o tym, co będzie za pół roku. Jestem szczęśliwy w Evertonie i chcę cieszyć się czasem spędzonym tutaj”.
Deulo, znany w Anglii pod pseudonimem Geri („Anglicy mają problem z wymową mojego nazwiska”), wyjaśnił również dlaczego wybrał dziesiątkę na koszulce. „Kiedy przychodziłem, wolna była dziesiątka, dwunastka, piętnastka i dwadzieścia-coś. Dziesiątkę wybrałem bez wahania. Lubię siódemkę, noszę ją w reprezentacji. Tak naprawdę nie ma to jednak żadnego znaczenia”.
Komentarze (23)