Od Redakcji: Cały piłkarski świat czekał pod koniec lipca na nazwisko następcy Tito Vilanovy. Został nim Gerardo Martino. Nazwisko szerzej nieznane w Europie. Po tej stronie oceanu nawet z paragwajską rewelacją Mundialu w 2010 roku kojarzy się z trudem. Trener "klubu Maradony" z "miasta Messiego" musiało - obok mglistego wspomnienia gry Paragwaju w RPA - wystarczyć zdecydowanej większości fanów za całą rekomendację Gerardo Martino.
Obecnemu szkoleniowcowi FC Barcelony zajęło ponad rok, aby osiągnąć duży sukces z Newell's. W Barcelonie tego czasu może mieć mniej. Trudną drogę "Taty" Martino do ostatecznego triumfu w tegorocznym Torneo Inicial opisuje dla Was stały felietonista FCBarca.com Mateusz Bystrzycki, ekspert ds. piłki południowoamerykańskiej i komentator.
Kiedy pod koniec 2011 roku Diego Cagna rozstawał się z Newell's Old Boys, włodarze klubu z Rosario wiedzieli już, że nowym trenerem zostanie Gerardo Martino. Jednak dla byłego opiekuna reprezentacji Paragwaju dwa pierwsze sezony na ławce trenerskiej La Lepra nie były szczególnie udane. Efektowne początki rozgrywek dwukrotnie kończyły się niepowodzeniami i poczuciem niedosytu. Choć FC Barcelona i Newell's to materie zupełnie nieporównywalne, warto ku przestrodze zerknąć na analizę przyczyn początkowych niepowodzeń obecnego szkoleniowca Barçy nad Paraną.
Przez wiele miesięcy wydawało się, że Tata już w swoim pierwszym sezonie w Newell's zgarnie mistrzowski tytuł. Okoliczności były wyśmienite - Boca Juniors Buenos Aires dogorywali ze skazanym na zwolnienie Julio Césarem Falcionim; Velez Sarsfield ciągle świętował poprzednie mistrzostwo; River Plate Buenos Aires występowali w drugiej lidze. Słabość gigantów mieli wykorzystać Newell's, choć chętnych było wielu. Ostatecznie ligę wygrał malutki klubik z Avellanedy, którego domowe mecze interesują raptem kilka tysięcy widzów.
Gustavo Alfaro i jego Arsenal de Sarandi wyprzedzili Tigre, Velez i All Boys. Nazywany Trędowatymi klub trenowany wówczas przez G. Martino musiał przełknąć zajęcie szóstej lokaty. O ostatecznym niepowodzeniu ekipy z Rosario zadecydowała słaba dyspozycja na finiszu rozgrywek oraz porażki w kluczowych starciach z Tigre i San Lorenzo.
Dlatego też remis z Independiente na inaugurację kolejnego w kalendarzu Torneo Inicial 2012 odebrano jako zwiastun powtórki z poprzedniego sezonu. W pierwszej kolejce Martino zaprezentował Trędowatych po liftingu - wymienił bramkarza i środkowego obrońcę, a drużyna zagrała w ustawieniu 4-1-4-1, które stanowi bardziej zbilansowaną wersję 4-3-3. Mecz z El Rojo Newell's kończyli z pięcioma napastnikami na boisku, mimo to nie udało im się zdobyć ani gola, ani tym bardziej trzech punktów. W drugiej kolejce La Lepra grali na wyjeździe z rosnącym wówczas w siłę Lanus pod wodzą Guillermo Barrosa Schelotto.
Na La Fortaleza kibice zobaczyli nowe oblicze Newell's. Martino zmienił wyjściowe ustawienie drużyny na 4-3-3, choć personalia pozostały nienaruszone. Co ciekawe, goście objęli prowadzenie już w 11. minucie meczu, po czym w stylu wyrachowanej reprezentacji Paragwaju Martino oddali inicjatywę rywalowi i koncentrowali się na kontratakach. W okolicach 60. minuty Martino dokonał dwóch zmian, które nie zachwiały ogólnym konceptem Taty. Skończyło się na trzech punktach dla Newell's i lepszych nastrojach przed rywalizacją z Club Atlético San Martín de San Juan.
W III kolejce Torneo Inicial 2012 piłkarze Martino szybko otworzyli wynik meczu, ale w 21. minucie czerwoną kartkę dostał jeden ze stoperów, w związku z czym trener La Lepra musiał ściągnąć z boiska Víctora Figueroę. Gospodarze grali mądrze i zachowawczo, a wejście Nacho Scocco dało im nie tylko jakość w przednich formacjach, ale również gola na 2:0.
Tak rozpoczęła się przedziwna seria sześciokrotnego Mistrza Argentyny. Aż do 16. kolejki Newell's pozostawali niepokonani. Tylko pozornie było to imponującym osiągnięciem. Na odcinku dwunastu meczów piłkarze z Rosario ledwie pięciokrotnie cieszyli się ze zdobycia pełnej puli. Mam tu na myśli kolejno: 1:0 z Estudiantes de La Plata, 1:0 z San Lorenzo de Almagro, 2:1 z Colonem Santa Fe, bardzo ważne 1:0 z późniejszym triumfatorem rozgrywek (Velezem Sarsfield) i 2:1 z ówczesnym mistrzem, Arsenalem de Sarandi. Problemem Newell's były remisy z niżej notowanymi przeciwnikami. Rozpoczęło się od 0:0 z Belgrano, które wówczas dopiero rozpędzało się, aby ostatecznie wyhamować tuż za plecami La Lepra. Martino powoli wprowadzał do drużyny pozyskanego w ostatniej chwili okna transferowego Nacho Scocco, przez co były snajper UNAM Pumas, AEK Ateny czy Al Ain rzadko miał okazję do ratowania skóry swojej drużynie. Gdy piłkarz z Hughes wreszcie zadomowił się w wyjściowym składzie Newell's - strzelał na potęgę, aby na koniec rozgrywek (wraz z Facundo Ferreyrą) podzielić się tronem króla strzelców z dorobkiem 13 goli.
Do końca sezonu El Tata nie wrócił już do formacji 4-1-4-1, a stała obecność w drużynie Scocco sprawiła, że na ławkę zepchnięty został początkowo Lucas Bernardi, a potem Maxi Urruti. Opiekun Newell's nie mógł zdecydować się na stały zestaw piłkarzy, stąd też w rezerwie wylądował nawet nietykalny wcześniej Figueroa. To symptomatyczne, zważywszy na fakt, że w zwycięskim Torneo Final 2012 Martino pomógł w ostatecznym wyborze los - Urruti odszedł do Palermo, Leonel Vangioni wybrał River Plate, zaś poważnej kontuzji doznał Raúl Villalba.
Tymczasem seria bez porażki Ñuls trwała. Podopieczni trenera Martino wywieźli z El Monumental jeden punkt, choć w pewnym momencie River Plate Buenos Aires prowadziło już 3:1. Kiedy wydawało się, że piłkarze z Rosario będą już tylko wygrywali (kolejne wyniki to 2:1 z San Lorenzo i 1:0 z Colonem Santa Fe), przytrafiły im się remisy z Club Atlético Tigre i Racingiem Club de Avellaneda. Nie przywiązywano do tego większej wagi, ponieważ Newell's ciągle pozostawali bez porażki, dzięki wpadkom rywali trzymali się ligowej czołówki, a styl gry drużyny był przyjemny dla oka, „europejski". To wówczas po raz pierwszy użyto sformułowania: „argentyńska Barcelona". Dziennikarze przypominali związek Martino z Marcelo Bielsą oraz przyrównywali piłkarzy Newell's do graczy Blaugrany czy też Athletic Bilbao.
W 12. kolejce Torneo Inicial 2012 doszło do starcia na szczycie. Newell's, chcąc zachować nadzieje na zdobycie tytułu, podejmowali na własnym obiekcie ówczesnego mistrza, Arsenal de Sarandi. La Lepra musieli radzić sobie bez kluczowych dla Martino piłkarzy - rozgrywającego Pablo Péreza i skrajnego napastnika Maxiego Rodrígueza. W związku z tym, Martino zdecydował się na ustawienie 4-5-1. W środku operowało aż trzech nominalnych defensywnych pomocników, czego za kadencji El Taty nad Paraną nie widziano. Nowością była również obecność w pierwszym składzie Horacio Orzana, który doskonale wbiega w pole karne rywala z głębi pola, przez co zaskakuje przeciwnika oraz stwarza przewagę liczebną. La Lepra szybko zdobyli dwie bramki i kontrolowali przebieg meczu. Do czasu. W 60. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Gabriel Heinze, który pod wodzą Martino przeżywał drugą młodość. Kanonierzy wykorzystali przewagę liczebną i zdobyli bramkę kontaktową. Szczęście dopisało jednak Newell's, których w końcówce meczu ratowały słupki bramki Nahuela Guzmána.
Paradoksalnie, szczęśliwe zwycięstwo z Arsenalem było początkiem końca marzeń Newell's Old Boys o zwycięstwie w Torneo Inicial 2012. W następnej kolejce zremisowali na wyjeździe ze słabiutkim Godoy Cruz trenowanym przez Antonio Tomba 1:1. Pomimo objęcia prowadzenia i gry z przewagą jednego zawodnika po wykluczeniu Jorge Curbelo, La Lepra grali wolno i czytelnie. Lekiem na niemrawość ofensywy miało być wprowadzenie do wyjściowego składu na mecz z Quilmes Fabiana Muńoza kosztem Martina Tonso. Jak się okazało, 21-latek był pierwszym piłkarzem do zmiany, taką też decyzję podjął trener Martino - eksperyment nie powiódł się, a Newell's stracili kolejne punkty. Mecz zakończył się sensacyjnym remisem 0:0.
W Rosario przypomniano, że podobnie wyglądał poprzedni sezon. Piłkarze zareagowali zapowiedzią odniesienia zwycięstwa na La Bombonera w kolejnym meczu. Na ekipę dzisiejszego szkoleniowca Barçy czekali Boca Juniors. O podtrzymanie nadziei na mistrzowski tytuł Newell's walczyli na najtrudniejszym obiekcie argentyńskiej Primera División.
Zgodnie z przypuszczeniami spotkanie w Buenos Aires było niezwykle wyrównane. Martino wybrał najlepszych piłkarzy, którzy w największym stopniu zdobyli jego zaufanie. Grający w ustawieniu 4-3-3 Newell's starali się zdominować przeciwnika, ale w ich grze brakowało polotu, fantazji i przekonania o własnych umiejętnościach. Goście z Rosario nie atakowali rywali pressingiem, przez co grający w środku pomocy Bosteros Leo Paredes i Walter Erviti mieli dużo miejsca do spokojnego rozegrania piłki. Goście z Rosario nie grali bez piłki, mało biegając w poszukiwaniu wolnych przestrzeni. Mecz, który jak w soczewce skupił wszystkie przywary Newell's z tamtego sezonu, zakończył się kolejnym remisem 0:0, co oznaczało odpadnięcie z walki o ostateczny triumf.
W pomeczowych analizach komentatorzy zwracali uwagę na słabe przygotowanie La Lepra pod względem kondycyjnym i motorycznym na tym etapie sezonu, mimo faktu, że przez cały sezon El Tata intensywnie rotował składem - inna sprawa, że nieco nieskładnie, chaotycznie, jakby bez sensownie przemyślanego klucza. Ponadto, w meczu z Boca Juniors na ławce usiedli m.in. Muńoz, Figueroa czy Mateo, którzy w wygranym kilka miesięcy później Torneo Final 2012 odegrali pierwszoplanowe role.
Po remisie na La Bombonera drużyna Martino „posypała się". Na trzy kolejki przed końcem sezonu Newell's ponieśli pierwszą porażkę. Trzy punkty wywieźli z Rosario piłkarze Club Atlético All Boys, którzy ostatecznie uplasowali się dopiero na 12. miejscu! Rozbici mentalnie gospodarze szybko stracili gola, a potem kontuzjowanych Rodrígueza i Heinze. Jeszcze przy stanie 1:0 dla All Boys Martino ściągnął defensywnego pomocnika, posyłając w bój dodatkowego, czwartego napastnika. Na niewiele się to zdało, piłkarze José Romero zdobyli drugą bramkę i ostatecznie wygrali 2:1.
Do końca sezonu Newell's wygrali jeszcze dwa mecze, ale nie miało to już wpływu na końcowy układ tabeli. Trędowaci pokonali Atlético Rafaela 3:0 oraz Argentinos Juniors 3:1, na nowo ciesząc się grą w piłkę. Wrócili La Lepra, których darzyli sympatią nawet kibice innych drużyn. Zauważono, że zaprzepaszczenie szans na mistrzowski tytuł ściągnęło ze zmęczonych - mentalnie i fizycznie - piłkarzy Newell's presję. Wiele wskazywało na to, że w końcowym etapie walki o tytuł, Ñuls nie podołali ciśnieniu i oczekiwaniom kibiców. Podopieczni Martino przestraszyli się szansy, jaką wypracowali sobie na przestrzeni pierwszych kilkunastu kolejek sezonu. Na nic zdał się udany początek Torneo Inicial 2012 oraz urzekający styl gry. La Lepra zawiedli drugi raz z rzędu, w stylu bliźniaczo podobnym do premierowego sezonu Martino. Wyciągnięte przez dzisiejszego szkoleniowca FC Barcelony wnioski z dwukrotnie przegranych rozgrywek otworzyły przed Newell's drogę do triumfu w Torneo Final 2013.
Komentarze (21)